sobota, 3 grudnia 2016

Kosmos i przyszłość oczami laika, czyli od czego rozpocząć przygodę z science fiction

Wielu czytelników uważa science fiction za coś trudnego w odbiorze, naszpikowanego fachowymi terminami i niespecjalnie porywającego. Według innych jest to gatunek dla wybranych, którzy „czują” ten klimat i bez problemu w lot chwytają wszystkie kwestie technologiczne i naukowe. Sama w pełni odkryłam science fiction stosunkowo niedawno. 

Długo uważałam, że powieści z tego nurtu są nie dla mnie, znacznie lepiej czułam się w klimatach fantasy. Teraz jednak, im więcej odkrywam świetnych powieści sf, tym bardziej daję się porwać ich urokowi i temu „czemuś”, co sprawia, że podróż po przyszłości i odległych światach jest czystą przyjemnością.

Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, które pokazały mi, że nawet największy sceptyk może przekonać się do science fiction. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma tu zbyt wielu klasyków gatunku, wiele przede mną jeszcze do nadrobienia. Może to i lepiej, w końcu tyle czeka na mnie tyle świetnych lektur.

piątek, 2 grudnia 2016

Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym, Maciej Czarnecki

Norwegia jawi się wielu Polakom jako kraj mlekiem i miodem płynący, kusząc wysokimi zarobkami i rozwiniętym systemem opieki socjalnej. Nic więc dziwnego, że kraj ten stał się drugim po Wielkiej Brytanii miejscem docelowym, w którym emigranci szukają nowego miejsca do życia, bądź też możliwości relatywnie szybkiego dorobienia się. Szacuje się, że obecnie w Norwegii przebywa około stu tysięcy Polaków, co czyni ich największą mniejszością narodową. Ten sielankowy czasem obrazek ma jednak jedną bardzo poważną rysę – Barnevernet.

Barnevernet to instytucja państwowa z założenia mająca sprawować opiekę nad dziećmi przebywającymi na terenie Norwegii, niezależnie od ich pochodzenia, narodowości czy nawet statusu pobytu. Teoretycznie ma służyć pomocą i wsparciem, a tam, gdzie są one niewystarczające i dziecko ewidentnie pada ofiarą przemocy, urzędnicy mają prawo odebrać je rodzicom i przekazać rodzinie zastępczej. W praktyce Barnevernet zdobyło niechlubną opinię bezdusznego molocha bezprawnie odbierającego dzieci, zwłaszcza pochodzących z rodzin obcokrajowców. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę nazwę instytucji, by zauważyć ogrom artykułów o mrożących krew w żyłach hasłach.

czwartek, 1 grudnia 2016

Listopadowe zdobycze, czyli błogo mi

Listopad obrodził i to nie tylko dlatego, że sama sobie sprawiłam kilka prezentów (w końcu imieniny to niezły pretekst, prawda?). Miniony miesiąc okazał się obfity nie tylko ze względu na świetne powieści, które pojawiły się na moich półkach, był również wyjątkowo "językowy".

Oto jak prezentuje się całość:


A teraz przejdźmy do szczegółów:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...