poniedziałek, 26 września 2016

"Maria Panna Nilu" Scholastique Mukasonga

Maria Panna Nilu autorstwa pochodzącej z Rwandy Scholastique Mukasongi to historia, która porusza i wstrząsa czytelnikiem, zwracając uwagę na wydarzenia, które nie tak dawno temu doprowadziły do brutalnych prześladowań i masowej rzezi w centrum Afryki.

Akcja powieści toczy się w latach 70. w katolickim żeńskim liceum im. Marii Panny Nilu, w którym kształcą się dziewczęta mające stanowić przyszłą kobiecą elitę kraju. Zdecydowana większość uczennic pochodzi z plemienia Hutu, dzierżącego władzę i coraz bardziej radykalnie prześladującego mniejszość wywodzącą się z plemienia Tutsi. Panujące w całym kraju napięcia i prześladowania na tym tle znajdują również swoje odzwierciedlenie w sytuacji w szkole, gdzie uczennice Tutsi są nieustannie piętnowane i szykanowane przez swoje rówieśnice. Wszystko zaś rozgrywa się ku cichej aprobacie, a w najlepszym razie obojętności, ze strony nauczycieli – zakonnic lub Europejczyków, głównie pochodzenia belgijskiego i francuskiego.

piątek, 23 września 2016

"Wieża Jaskółki" Andrzej Sapkowski

Moja wędrówka śladami Wiedźmina i Ciri trwa, choć – ku mej ogromnej rozpaczy – powoli dobiega już końca. Wieża Jaskółki to czwarta powieść Sagi, a szósta z kolei książka poświęcona przygodom Geralta z Rivii i związanym z nim Dzieckiem Starszej Krwi.

Już podczas lektury poprzedniego tomu można było dostrzec zmianę nastroju historii, która stawała się coraz poważniejsza i brutalna. Tendencję tę widać również w Wieży Jaskółki, odniosłam nawet wrażenie, że jest w niej znacznie mniej humoru, który łagodził do tej pory wiele dramatycznych i drastycznych zdarzeń (choć nie ukrywam, że wstawki typu Daj, ać ja pobruszę, a ty skocz do piwnicy po piwo nadal wywoływały u mnie rechoczące wybuchy śmiechu). Nie oznacza to jednak, że cykl zmierza w złą stronę. Wręcz przeciwnie, wraz z rozwojem akcji, nabiera jeszcze większego rozmachu i rozwija się po prostu rewelacyjnie. A że przy okazji czytelnik zostaje pokiereszowany emocjonalnie, to już jest zupełnie inna historia.

czwartek, 22 września 2016

"Car Cards", czyli koniec z nudą w samochodzie (recenzja gry)

Podróż z dzieckiem to zazwyczaj niekończąca się litania pytań „Daleko jeszcze?” i „Kiedy dojedziemy?”. Jak temu zaradzić? Świetną propozycją są „Car Cards”, która razem z moją M. miałyśmy okazję przetestować kilka dni temu podczas dwugodzinnej trasy. Sprawdziły się doskonale!




Car Cards
Liczba graczy: 2-6 osób (samodzielnie dziecko też może grać)
Wiek: 4+ 
Czas gry: 15 minut (bądź całą podróż według zmienionych reguł)
Wydawca: Trefl
Projektant: Martin Andersen


Cel gry
Po pierwsze, wygrać z nudą w samochodzie (lub pociągu, ale tutaj może być już nieco trudniej). Po drugie, odnaleźć za oknem jak najwięcej przedmiotów, zwierząt i ludzi, których sylwetki widnieją na naszych kartach. Wygrywa najbardziej spostrzegawczy!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...