Przejdź do głównej zawartości

"Tomorrow Never Knows", czyli jak przyjemnie uczyć się angielskiego

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami, przed wszelkimi wyjazdami warto więc odświeżyć sobie co nieco znajomość języków obcych. Przyjemne z pożytecznym łączą w sobie zestawy książek z kryminalnej serii Wydawnictwa Edgard, składające się z papierowej wersji z tekstem i ćwiczeniami oraz płyty z nagranym audiobookiem.

Tym razem (po The Rotten Town oraz Two Warsaw Mysteries) sięgnęłam po Tomorrow Never Knows, według informacji skierowaną do osób uczących się języka angielskiego na poziomie A2-B1. Wcześniej była ona wydana tylko w wersji papierowej, teraz została wzbogacona o wersję audio, co jest moim zdaniem znacznie lepszym rozwiązaniem, ponieważ czytanie czytaniem, ale podczas nauki to właśnie słuchać powinno najwięcej.

Pod względem fabularnym mini-powieść Kevina Hadleya nie zaskakuje i nie powala na kolana, Agatha Christie to zdecydowanie nie jest, nie w tym jednak tkwi jej siła. W końcu po publikacje językowe nie sięgamy, by przeżyć literackie emocje, a po to, by podszlifować nasze umiejętności i poszerzyć znajomość słownictwa. A w tej kwestii książeczka sprawdza się znakomicie. 



Co kilka rozdziałów można znaleźć serię ćwiczeń leksykalnych oraz sprawdzających stopień zrozumienia przeczytanego tekstu. Aby nie było zbyt nudno, są one dosyć zróżnicowane, trzeba więc połączyć odpowiednie kolokacje, uzupełnić luki w zdaniach, odpowiedzieć na pytania bądź też zdecydować, które zdania są prawdziwe, a które nie. Na marginesach książki znajduje się słowniczek trudniejszych wyrazów, a na jej końcu klucz odpowiedzi.

Publikacje typu Tomorrow Never Knows to świetny sposób nie tylko na przyjemną naukę języka angielskiego, ale również bardzo dobra rozgrzewka i wstęp do czytania w oryginale. Jestem na tak i Was również zachęcam do przyjrzenia się im bliżej.

Za zestaw serdecznie dziękuje Wydawnictwu Edgard.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele