czwartek, 21 lutego 2013

"Cień wiatru" Carlos Ruiz Zafon


Cień wiatru, Carlos Ruiz Zafon
Muza, 2005
Carlos Ruiz Zafon to obecnie jeden z najbardziej znanych hiszpańskich pisarzy. Nawet jeśli nie każdy zna jego twórczość, przynajmniej kojarzy nazwisko. Dla jednych stał się synonimem doskonałej lektury, dla innych zaś oznacza ni mniej, ni więcej, tylko iberyjskiego Coelho i nie jest to pozytywne porównanie. 

Moje pierwsze spotkanie z prozą Zafona, jego debiutancki „Książę Mgły”, wprawdzie nie wywołało fajerwerków, niemniej jednak nie zniechęciło mnie też od dalszego poznawania jego książek. Tym razem postanowiłam sięgnąć po sztandarową pozycję w dorobku pisarza, powieść, która przyniosła mu sławę i sukces – „Cień wiatru”.

Akcja rozpoczyna się latem 1945 roku w Barcelonie. Dziesięcioletni Daniel Sempere, syn szanowanego antykwariusza i właściciela księgarni, nie zdaje sobie sprawy, że oto kończą się bezpowrotnie chwile jego dość beztroskiego dzieciństwa. Pewnego dnia ojciec zabiera go do niezwykłego i jedynego w swoim rodzaju miejsca, zwanego Cmentarzem Zapomnianych Książek. Tradycja nakazuje, by podczas pierwszej wizyty tam wybrać jedną książkę i ocalić ją od zapomnienia. Wybór Daniela pada na niepozorną powieść nieznanego pisarza Juliana Caraxa pod tytułem „Cień wiatru”. Chłopiec z miejsca daje się oczarować zarówno książce, jak i postaci autora, z którym wiąże się wiele zagadek. Kto stara się zniszczyć wszelkie dowody jego istnienia i pali wszystkie dostępne egzemplarze jego powieści?
Muszę przyznać, że po skończonej lekturze mam dosyć mieszane uczucia. Nie mogę odmówić Zafonowi talentu do snucia wciągającej historii, którą dodatkowo ubiera w tajemniczą, niezwykłą wręcz atmosferę. W powieści da się wyczuć pewną magię, która jednak nie ma nic wspólnego z czarami, a raczej ze świetnym warsztatem autora. Fabuła wciąga, a zagadki przykuwają uwagę – stopniowo dawkowane fragmenty łamigłówki sprawiają, że książkę po prostu chce się czytać dalej.

Dużym atutem powieści są stworzeni przez Zafona bohaterowie, zwłaszcza postaci kobiece, które znacznie się między sobą różnią – próżno szukać powielania tu jednego schematu. Wiarygodne i realistyczne rysy psychologiczne pozwalają jeszcze bardziej wczuć się w czytaną historię. Moje serce skradł jednak Fermin, bajerant i kobieciarz o gorącym, ale i szczerym sercu. Choć jego postać wydawała się czasem wręcz przerysowana, to właśnie on był dla mnie bohaterem numer jeden tej opowieści.

Poza niewątpliwymi plusami, pozostaje niestety pewne „ale” – wprawdzie początek powieści oraz ostatnich kilkadziesiąt stron przeczytałam z zapartym tchem, środek tej historii nieco nużył, wydał mi się fragmentami wręcz przegadany. Zabrakło mi także wystarczająco przekonującego uzasadnienia niektórych wydarzeń, jak choćby przyczyn, dla których Carax nie odniósł sukcesu. Był utalentowany, wszyscy, którzy mieli okazję przeczytać jego powieści, byli jednogłośnie zachwyceni, ale każda kolejna książka okazywała się totalną porażką wydawniczą. W początkowych rozdziałach odniosłam wrażenie, że przyczyną jest klątwa czy wręcz działanie jakichś sił nadprzyrodzonych, ale nie doczekałam się właściwie żadnego wyjaśnienia.

Niemniej jednak, czasu spędzonego z „Cieniem wiatru” absolutnie nie uważam za stracony. Podejrzewam, że gdyby książka nie została okrzyknięta tak niepowtarzalną i niesamowitą, i gdybym miała wobec niej mniejsze oczekiwania, spodobałaby mi się znacznie bardziej. 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

1. Book-Trotter (literatura hiszpańska)
2. Z półki
3. Trójka e-Pik

35 komentarzy:

  1. Uwielbiam Zafona za jego zdolności kreacji bohaterów oraz tworzenie tej specyficznej, niepokojącej atmosfery. Coelho nie dorasta mu do pięt. "Grę anioła" wiele osób ocenia przez pryzmat "Cienia wiatru" i czasami są rozczarowane. Mnie się obie powieści podobały, ciekawe jak będzie z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomiędzy zrobię sobie przerwę w postaci trzech książek (jedną już mam za sobą ;)), to nie będę ich tak porównywać ;)

      Usuń
    2. "Cień Wiatru" nie pozwalał mi spać, potem już się posypało... "Książę Mgły" i "Marina" są mniej mroczne, mniej niepokojące, ale to przecież powieści młodzieżowe.

      Trylogia o Cmentarzu Zapomnianych Książek jest o tyle ciekawa, że każda z jej części rodzi napięcie innego typu. I nadal wszystko widzi się jak przez mgłę. Na Zafona trzeba mieć nastrój, a i tak zawsze się "tonie".

      Moja opinia na: http://okarzut.blog.pl/ Zapraszam i pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Czytałam i podobała mi się:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przeczytałam całość jednym tchem, inna sprawa, że byłam wtedy w liceum :) Ale "Gra anioła" już mi się tak nie podobała, a do "Więźnia nieba" jakoś mnie na razie w ogóle nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkałam się już z opinią osoby, która żałowała, że nie sięgnęła po Zafona będąc właśnie w liceum, bo teraz ta książkajuż nie zachwyca. Może i u mnie byłoby podobnie... :)

      Usuń
    2. ja pierwszy raz czytalam dobrych killa late temu, zaraz jak się ukazała, ciagle ją czytam od nowa i ciągle zachwyca:-D

      Usuń
  4. Ja pochłonęłam jednym tchem, ale to było w liceum :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na książkę trafiłam kilka lat temu i wtedy byłam oczarowana. Ciekawe, czy zmieniłabym zdanie po ponownej lekturze. No i wypadałoby w końcu przeczytać kontynuację!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nie jest ścisła kontynuacja, chociaż pewna nie jestem, jeszcze do niej nie dotarłam ;)

      Usuń
  6. "Cień wiatru" był dla mnie dobrą, wakacyjną książką i dobrze ją wspominam. Bohaterowie i klimat to rzeczywiście jej mocne strony.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Cień wiatru" to moim zdaniem najlepsza książka Zafóna. Inne niestety bardzo mnie rozczarowały. Moją ulubioną postacią jest również Fermin.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam wobec tej ksiażki bardzo duże oczekiwania. Może za duże, bo nie przebrnęłam :/ Może zrobię drugie podejście :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje oczekiwania też były zbyt wysokie, jak się okazało. Ale suma sumarum książka mi się podobała :)

      Usuń
  9. Uwielbiam Cień wiatru. Czytałam go w tamtym roku, a dalej pamiętam jaka to była wspaniała przygoda z bohaterami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam ta książkę dosyć dawno temu, zostały mi wspomnienia, że podobała mi się, aczkolwiek niewiele z niej pamiętam, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem, co takiego jest w tej książce, ale jej klimat zauroczył mnie. Czytałam już dwa razy w ciągu kilku lat i nadal zajmuje ważne miejsce na mojej półce:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam już kilka lat temu, bardzo fajna powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podobał mi się cały cykl o Cmentarzu Zapomnianych Książek:) Troszkę mniej przypadły mi do gustu książki pisane we wczesnym okresie twórczości Zafona...:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja czytałam Grę Anioła, ale z opinią poczekam, bo nie chcę ci zepsuć czytania. Ciekawa jestem twojej opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa tej książki, już wkrótce sama się przekonam, czy mnie oczaruje, czy wręcz przeciwnie :)

      Usuń
  15. Czytałam i mam podobne odczucia do Twoich i tak jak Ty zamierzam kontynuować moją przygodę z Cmentarzem Zapomnianych Ksiażek,

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo lubię zafona:) i zgadzam się z Tobą, że środek jest trochę 'przegadany'

    OdpowiedzUsuń
  17. Czasem szumne zapowiedzi bardziej szkodzą książce niż pomagają

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię jak ksiązka porywa mnie do środka, dlatego cenię Zafóna

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam i ,,Cień wiatru", i ,,Grę Anioła" , strasznie mi się podobały ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cały czas sobie obiecuję, że przeczytam wszystkie książki Zafona... ale na początek Marina! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Książkę czytałam ładnych kilka lat temu, jakoś krótko po jej polskiej premierze. Do dziś pozytywnie wspominam lekturę. To od niej właśnie zaczęła się moja miłość do Zafona :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja właśnie po tej książce skończyłam znajomość z tym autorem. Początkowo bardzo mnie zafascynowała atmosfera, klimat, te ezoteryczne, nadprzyrodzone niuanse, ale potem wszystko jakoś się tak rozlazło. W sumie miałam podobne wrażenia, co Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłam właśnie na coś nadprzyrodzonego i żałuję, że nic z tego nie wyszło, ale będę próbować dalej, bo ogólnie mi się podobało.

      Usuń
  23. Na szczęście, gdy kilka lat temu sięgałam po "Cień wiatru" nie czytywałam blogów, recenzji itp. Tak naprawdę nie miałam pojęcia co kupuję (ot, kaprys) i tym samym nie miałam też oczekiwań. Wciągnęłam się od pierwszych stron i do końca czytałam z wypiekami na twarzy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem takie szumne zachwyty szkodzą, więc zazdroszczę, że mogłaś podejść do tej książki na spokojnie, bez jakichkolwiek uprzedzeń czy nadmiernych oczekiwań... :)

      Usuń
  24. Niestety ale ja się nudziłam z tą pozycją...:)

    OdpowiedzUsuń
  25. czytałam tom 3 ciekawe, aczkolwiek nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  26. "Cień wiatru" bardzo dobrze wspominam, książka lekka, przyjemna.
    Zafon jest autorem, w przypadku którego wystarczy przeczytać jedną pozycję - gdyz każda kolejna jest bardzo podobna do poprzedniej.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...