Przejdź do głównej zawartości

Skromnie na początek roku, czyli stosik styczniowy

Ostatnie miesiące minionego roku wyjątkowo obrodziły w nowe książki, dla równowagi więc 2016 rozpoczęłam raczej skromnie, skupiając się na wyczytywaniu powieści stojących na półkach już od pewnego czasu. Co nieco jednak zasiliło moją biblioteczkę, więc tradycyjnie pouprawiam trochę ekshibicjonizmu.


1. Rok Szczura. Wędrowniczka, Olga Gromyko (recenzja)
2. Pył, Hogh Howey (recenzja)
3. Beowulf. Przekład i komentarz, J.R.R. Tolkien (recenzja)
4. Diabłu ogarek. Ostatni hołd, Konrad T. Lewandowski 
5. 1000x połącz kropki. Arcydzieła 
6. 1000x połącz kropki. Zwierzęta 
7. Motyle, Robert M. Jurga 

Podczas uzupełniania tych ostatnich oraz przy okazji innych czynności, w słuchawkach podsłuchuję sobie Zero Marka Elsberga.


A więc tradycji niech ponownie stanie się zadość - widzicie coś dla siebie? :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele