Przejdź do głównej zawartości

"Dan-Sha-Ri" Hideko Yamashita

Od pewnego czasu dążę w kierunku luźno rozumianego minimalizmu. Nie oznacza to, że zmieniam mieszkanie w ascetyczną pustelnię, staram się za to nie magazynować zbędnych przedmiotów. Zmieniam też definicję tego, co uznaję za przydatne, co poskutkowało pozbyciem się wielu pierdółek i zbieraczy kurzy, które od lat wydawały mi się niepozbywalne i ważne.

Z tego względu chętnie sięgam po poradniki, których autorzy motywują mnie do dalszych działań i pokazują, jak lepiej zorganizować przestrzeń mieszkalną, jak ją uporządkować i jak ten ład zachować na co dzień. Tym razem padło na Dan-Sha-Ri, które swą premierę będzie miało już 30 sierpnia. Jej autorką jest Hideko Yamashita, japońska ekspertka od ładu, jak nazywa samą siebie.

Metoda Dan-Sha-Ri składa się z trzech kroków, które mają doprowadzić do opanowania chaosu nie tylko wokół, ale i wewnątrz nas. Dan to odmowa, czyli powiedzenie „nie” nowym przedmiotom, których tak naprawdę wcale nie potrzebujemy. Sha to wyrzucanie, czyli pozbywanie się zbędnych rzeczy wypełniających naszą przestrzeń. Ri to uwolnienie się od przywiązania do przedmiotów. Osiągnięcie ostatniego etapu ma zapewnić wewnętrzny spokój i ład oraz sprawić, że nasze życie wkroczy na właściwe tory.

O ile nie do końca przekonało mnie nieco natchnione perorowanie autorki na temat opracowanej przez niej metody i jej efektów, o tyle przytaczane przez nią historie mają w sobie coś znajomego. Większość z nas posiada tzw. „przydasie”, z których nigdy nie korzystamy, ale jesteśmy przekonani, że na pewno kiedyś okażą się potrzebne. Mogą to być komplety pościeli dla gości, mimo że nigdy nikt u nas nie nocuje, zestawy plastikowych sztućców przechowywanych na pikniki, które nigdy nie dochodzą do skutku, bądź ubrania w znacznie za małych rozmiarach, do których na pewno niedługo schudniemy (uświadomienie sobie, że to ostatnie jest bardzo mało realne bywa czasem bolesne).

Muszę przyznać, że mimo wszystko bardziej przemawia do mnie bardziej praktyczna Marie Kondo niż Hideko Yamashita, po której książce spodziewałam się więcej konkretów. Odniosłam wrażenie, że w Dan-Sha-Ri  więcej jest mowy o tym, jak dobra jest to metoda i jak wielu osobom pomogła (autorka przytacza prawdziwe historie, w tym również jedną dotyczącą jej własnej matki), a mniej doprecyzowania, co należy konkretnie zrobić, by wcielić ją w życie.


Niemniej na początek przygody z odgracaniem domu, poradnik Yamashity jest całkiem niezły. Mając za sobą lekturę kilku innych o tej samej tematyce, nie znalazłam w nim niczego odkrywczego, ale będąc „świeżakiem” na tym polu, pewnie byłabym zadowolona. Z tego względu raczej nie mogę polecić Dan-Sha-Ri starym wyjadaczom. Natomiast z pewnością ucieszy ona osoby, które dopiero stoją na początku drogi ku pełnemu uporządkowaniu przestrzeni wokół siebie.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Spodobał Ci się ten post? Nie przegap kolejnych, będzie mi miło, jeśli mnie polubisz :)
    

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele