Przejdź do głównej zawartości

"Atlas przygód zwierząt" Rachel Williams i Emily Hawkins

Książek o zwierzętach nigdy dość! Z takiego przynajmniej założenie wychodzi moja kilkulatka, co bardzo mnie cieszy i utwierdza w przekonaniu, że odziedziczyła po mnie nie tylko dobry gust, ale i zainteresowania. Tym razem w nasze ręce wpadł Atlas przygód zwierząt, który zabawną i ciekawą formę łączy z dużą dawką wiedzy.

Dobre wrażenie robi już sam olbrzymi format książki, dzięki któremu znajdujące się w środku mapy i ilustracje są przejrzyste i pełne szczegółów. Na pierwszych stronach widzimy mapę świata wraz z zaznaczonymi na niej niektórymi zwierzętami, o których będzie mowa w dalszej części publikacji oraz oddzielny spis gatunków opatrzony małymi ilustracjami. Są to zarówno zwierzęta dosyć znane, jak niedźwiedź polarny, panda wielka, pingwin cesarski czy paw, ale pojawiają się również takie, o których większość dzieci usłyszy zapewne po raz pierwszy, jak maskonury, humbaki, mrówki grzybiarki czy ryby nerki.


Cała książka podzielona jest na rozdziały poświęcone różnym kontynentom, a każdy z nich otwiera duża mapa danego miejsca, której zaznaczone są nie tylko zwierzęta, ale również poszczególne kraje, co pozwala dodatkowo uczyć dziecko geografii. Następnie każdemu gatunkowi poświęcone są po dwie strony. Na każdej z nich widać dużą, szczegółową ilustrację, rysunek danego zwierzęcia z zaznaczeniem części ciała i cech charakterystycznych, informacje ogólne oraz mnóstwo ciekawostek. Umożliwia to połączenie przyjemnego z pożytecznym, co widzę po zainteresowaniu i zaangażowaniu swojej córeczki, która śledziła każdą stronę uważając, by nie ominąć żadnego fragmentu (czytanie spadło jeszcze na mnie) ani żadnego elementu rysunku.


Forma graficzna ilustracji z pewnością przypadnie do gustu zarówno najmłodszym, jak i rodzicom. Z jednej strony są one wierne szczegółom i pozwalają dobrze poznać wygląd danych zwierząt, a z drugiej zawierają wiele humorystycznych wstawek, jak choćby płomykówki śpiące w szlafmycach na głowie, kangury opalające się w okularach przeciwsłonecznych czy niedźwiedzie nurkujące w maskach na głowie.


Podsumowując, Atlas przygód zwierząt to bardzo udana pozycja, która powinna znaleźć się na półce każdego małego miłośnika przyrody. W interesujący sposób pozwala dziecku odkryć świat dzikich zwierząt, będąc przy tym źródłem znaczącej porcji wiedzy i ciekawostek. 

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia.

Spodobał Ci się ten post? Nie przegap kolejnych, będzie mi miło, jeśli mnie polubisz :)
    

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele