Przejdź do głównej zawartości

"English Matters" nr 62

Dzisiaj ponownie będzie językowo, a to za sprawą najnowszego wydania magazynu English Matters. Tydzień temu opowiadałam Wam o bardzo przydatnym wydaniu specjalnym, które również ukazało się w styczniu, dzisiaj przyszła kolej na standardowe wydanie.

W bieżącym numerze znajdziecie dwanaście obszernych artykułów podzielonych na sześć działów tematycznych, a ponadto trzy króciutkie teksty na rozgrzewkę, test sprawdzający stopień zrozumienia materiału zawartego w magazynie oraz kolejny odcinek jednej z moich ulubionych serii w EM, poświęcony interesującym zwrotom i wyrażeniom związanym z kolejnymi literami alfabetu. Tym razem w odsłonie Focus on F.

Z pozostałych artykułów z dużym zainteresowaniem przeczytałam:
  • Domestic Money Mergers, z którego można poznać wskazówki, jak sensownie dzielić koszty i wydatki w związku w sposób, który nie doprowadzi do konfliktów;
  • My Passion for Languages, czyli wywiad z Susanną Zaraysky, która płynnie mówi w blisko dziesięciu językach, o tym, jak udało jej się to osiągnąć;
  • Divided Europe, czyli aktualne opinie na temat Brexitu;
  • Big Ben – the Legendary Landmark poświęcony jednej z najbardziej charakterystycznych budowli w Londynie
  • How Much Culture Is There in Language? poświęcony związkowi między językiem a kulturą danego kraju bądź grupy etnicznej;
  • Birmingham - a Phoenix from the Flames, czyli kolejna odsłona działu Travel, tym razem poświęcona miastu cieszącemu się niezbyt dobrą opinią – jak się okazuje, niesłusznie.

Pozostałe teksty poświęcono m.in. tak popularnemu obecnie e-sportowi, piosenkarzowi Patrice Bart-Williamsowi, zjawisku breakdance’u, a także zagadnieniom językowym – tak znienawidzonym przez uczniów czasownikom frazowym oraz sposobie używania przymiotników z czasownikami stanu. Niby oczywistość, ale warta przypomnienia.

Jak zwykle w przypadku EM do każdego tekstu zostały dołączone słowniczki z trudniejszymi wyrazami, nadal jednak brakuje mi w nich zapisu fonetycznego (pojawia się on zaledwie przy kilku wybranych słowach, a to jednak za mało). Co więcej, sześć artykułów można odsłuchać w wersji audio, a nauczycielom z pewnością przyda się karta pracy przygotowana do tekstu o czasownikach frazowych. Wszystkie dodatki można pobrać za darmo ze strony wydawnictwa.

Mówiąc krótko, jeśli jeszcze nie korzystacie z English Matters, serdecznie zachęcam Was do sięgnięcia przynajmniej po jeden numer. Jestem pewna, że wkrótce zaczniecie czytać go regularnie, zwłaszcza jeśli szlifujecie język angielski na poziomie średniozaawansowanym.

Strony, które warto sprawdzić:

 Za egzemplarz magazynu serdecznie dziękuję wydawnictwu Colorful Media

Spodobał Ci się ten post? Nie przegap kolejnych, będzie mi miło, jeśli mnie polubisz :)
    

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele