Przejdź do głównej zawartości

"Angielski Obłędnie", czyli a kysz błędy językowe!

Ze względów zarówno zawodowych, jak i prywatnych często sięgam po różne publikacje mające wspomóc naukę języka angielskiego na różnych poziomach zainteresowania. Bardzo cenię sobie Wydawnictwo Edgard, które ma w swojej ofercie wiele interesujących pozycji, a w jednej z najnowszych znalazłam nareszcie książkę, która powinna znaleźć się na półce każdego, kto chce raz na zawsze wyeliminować swoje błędne językowe nawyki.

Według informacji wydawcy Angielski obłędnie skierowany jest zarówno dla osób, których angielski plasuje się na poziomie podstawowym, jak i tych, które władają w nim w sposób płynny. Zazwyczaj dość sceptycznie podchodzę do pozycji mających spełnić oczekiwania wszystkich odbiorców, zbyt często bowiem jeśli coś jest dla wszystkich, to zazwyczaj jest zbyt ogólnikowe, by w praktyce przydać się komukolwiek. Tym razem jednak czekała mnie naprawdę bardzo przyjemna i pozytywna niespodzianka.

Książkę otwiera krótki wstęp na temat najpowszechniejszych błędów popełnianych zarówno przez użytkowników angielskiego w ogóle, jak i tych charakterystycznych dla Polaków uczących się tego języka. Główna część to piętnaście rozdziałów podzielonych na dwie części, z których każda zakończona jest testem podsumowującym. W pierwszej mamy wyszczególnione kwestie związane z interpunkcją, ortografią i wymową oraz sprawami stricte gramatycznymi – użyciem czasów, szykiem zdania i zasadami poprawnego posługiwania się poszczególnymi częściami mowy. Druga część podzielona jest tematycznie, mamy tu więc rozdziały poświęcone m.in. życiu towarzyskiemu, edukacji, pracy, komunikacji czy podróżowaniu.

  

Każdy rozdział składa się zarówno z części teoretycznej popartej wieloma przykładami (wraz z wyjaśnieniem dlaczego dany sposób wyrażania się jest błędny i jego poprawną alternatywą) oraz praktycznej, w której możemy sprawdzić swoją wiedzę i umiejętności. Na końcu książki znajduje się klucz odpowiedzi do poszczególnych ćwiczeń i testów podsumowujących, można więc na bieżąco kontrolować, czy na pewno w pełni rozumiemy dane zagadnienie.
    


Angielski obłędnie to pozycja, którą naprawdę warto zainteresować się niezależnie od tego, czy dopiero rozpoczynacie naukę angielskiego, czy też posługujecie się nim bez większego problemu, zwraca bowiem uwagę na kwestie błędów, które często popełnia się w sposób wręcz nieświadomy. Stanowi też bardzo dobre kompendium wiedzy, do którego warto wrócić choćby przed ważnym egzaminem. Jednym słowem, polecam. 

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuje Wydawnictwu Edgard

Spodobał Ci się ten post? Nie przegap kolejnych, będzie mi miło, jeśli mnie polubisz :)
    

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele