Przejdź do głównej zawartości

Tradycyjne karty w steampunkowym klimacie, czyli co nam oferuje Trefl

Gry karciane i planszowe to jeden z moich ulubionych sposób spędzania wolnego czasu (o ile oczywiście nie czytam), ostatnio rzadko mam jednak okazję sięgnąć po tradycyjną talię i odświeżyć sobie gry, w towarzystwie których mijało mi dzieciństwo. Teraz pojawiła się ku temu okazja, a to za sprawą cudownie prezentującej się wersji kart utrzymanych w klimacie steampunku, do którego mam ogromną słabość.


Grafiki autorstwa Elwiry Pawlikowskiej przykuwają uwagę już od pierwszej chwili. Zamiast król, dam i waletów mamy tu postaci przeniesione żywcem z podrasowanej technicznie wiktoriańskiej Anglii, a na blotkach, czyli kartach numerycznych zamiast symboli widnieją steampunkowe maszyny. Nie można też zapomnieć o zielonoskórych jokerach. Dla mnie to bomba, która świetnie umila grę i nawet zwykłemu makao nadaje dodatkowy klimat.



Do talii składającej się z 52 kart zostały dołączone dwie broszurki. W jednej znajdują się zasady pięciu kiedyś popularnych, choć mam wrażenie obecnie nieco zapomnianych gier – kierek, makao, remika, wista i 66. Druga, autorstwa Zwierza Popkulturalnego, dotyczy samego steampunku i opowiada o gatunku jako takim, a także odniesieniach do niego w popkulturze: literaturze, komiksach, filmie i grach komputerowych. Dla osób zainteresowanych tą konwencją, może być to ciekawe podsumowanie, a dla tych dopiero wkraczających na tę ścieżkę dawka nowej, możliwe że bardzo inspirującej wiedzy.



Zresztą, co tu dużo mówić. Sami przyznajcie, czyż karty nie prezentują się obłędnie? Zamiast tradycyjnej wersji, warto sięgnąć właśnie po taką. 


Za egzemplarz talii kart serdecznie dziękuję Wydawnictwu Fabryka Kart Trefl


Spodobał Ci się ten post? Nie przegap kolejnych, będzie mi miło, jeśli mnie polubisz :)
    

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele