Przejdź do głównej zawartości

Potterowo i muzycznie, czyli "English Matters" nr 55

Co dwa miesiące możecie już wypatrywać u mnie kilku słów na temat nowego numeru English Matters, magazynu do nauki języka angielskiego na poziomie średniozaawansowanym. Pora więc na bieżące wydanie, którego lektura - jak zawsze - sprawiła mi dużo przyjemności.

Tym razem w środku znajdziemy siedem działów, a w nich czternaście różnej długości artykułów, z których sześć tradycyjnie już można odsłuchać w formie audio. Najbardziej spodobały mi się teksty:
  • Mrs Potter - J.K. Rowling. Autorki powieści o Harrym Potterze nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, warto jednak przyjrzeć się jej bliżej, bo okazuje się, że mimo ogromnego sukcesu pozostała bardzo otwartą i empatyczną osobą.
  • Voices of Scandinavia. Lubicie skandynawskie brzmienia? Cały czas chodzi za Wami kawałek Little Talks albo piosenki Mansa Zelmerlowa? Ten artykuł będzie w sam raz dla Was.
  • What's in a Name? Uwielbiam analizować etymologię nazw własnych. Tym razem pod lupę zostały wzięte brytyjskie nazwiska.
  • US for Sale to z kolei analiza, w jaki sposób kolejne ziemie zostały na przestrzeni lat przyłączone do terytorium Stanów Zjednoczonych, poczynając od handlu z Indianami, a na pertraktacjach z Rosją i Francją kończąc.
  • Kia Ora from New Zealand. Mam ogromną słabość do Nowej Zelandii, podróż tam marzy mi się jeszcze bardziej niż do sąsiedniej Australii. A ponieważ plany te są dosyć nierealne, przynajmniej mogę ją odwiedzić na papierze.
  • Posh Totty przypomniał mi o serialu, do którego oglądania przymierzam się już od dawna, ale cały czas coś staje mi na drodze, Downtown Abbey.
To oczywiście nie wszytskie artykuły, jakie znajdziecie w najnowszym numerze EM, jednak zdecydowanie najciekawsze. Każdy, jak zawsze, opatrzony jest stosownym słowniczkiem trudniejszych wyrazów (nadal niestety zapis fonetyczny jest obecny tylko przy nielicznych frazach), a do jednego artykułu dodano materiały dla nauczyciela (prezentacja PowerPoint), dzięki czemu można go wykorzystać podczas pracy na lekcji.

Bardzo podoba mi się również dodatek do bieżącego numeru, I've got the looks, do pobrania ze strony wydawnictwa. Ma on formę obrazkowego słownika, w którym można znaleźć wszelkie możliwe elementy garderoby, obuwia, wzorów, tkanin i wyglądu zewnętrznego w ogóle. Świetna sprawa!

Gorąco polecam wszystkim uczącym się języka angielskiego!

 Za egzemplarz magazynu serdecznie dziękuję wydawnictwu Colorful Media

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele