Przejdź do głównej zawartości

"Angielski dla zaawansowanych NIE GRYZIE!"

Nie wiem, jak Wy, ale ja zawsze z nadejściem lata postanawiam podszlifować język. Nieważne, że angielskiego używam na co dzień, nadal jestem świadoma pewnych braków. Nie wspominając o tym, że część zagadnień gramatycznych i słownictwa zwyczajnie wymaga regularnego odświeżania. 



Tym razem postawiłam na "Angielski dla zaawansowanych NIE GRYZIE" na poziomie C1-C2, jedną z nowszych propozycji Wydawnictwa Edgard. Według opisu jest to "kompleksowy trening słownictwa, rozumienia ze słuchu i gramatyki", będący doskonałym powtórzeniem na przykład przed przystąpieniem do egzaminów CAE oraz CPE.


Książka została podzielona na siedemnaście tematycznych rozdziałów, wśród których znalazły się m.in. home and family, business, sport, the city, nature czy the law. Już pierwszy z nich bardzo mi się spodobał, poświęcony bowiem został różnicom między angielskim brytyjskim i amerykańskim. Wszystko zgrabnie przedstawiono w tabelkach, do których dołączono ćwiczenia oraz nagrania MP3 (do książki dołączona jest płyta), w wykonaniu amerykańskiego i brytyjskiego lektora. Tak na marginesie muszę dodać, że o ile wcześniej byłam absolutnie zakochana w akcencie brytyjskim, o tyle ostatnio coraz bliżej mi do amerykańskiego.

W każdym rozdziale można również znaleźć sekcję gramatyczną, w której część teoretyczna dobrze wszystko wyjaśnia bądź podsumowuje, a część praktyczna składa się z kilka ćwiczeń, sprawdzających na ile opanowaliśmy dany zakres materiału. Ponadto znajdziemy tu również nieco dłuższe teksty (warto wysłuchiwać ich dodatkowo z płyty, by ćwiczyć wymowę), do których również dołożono ćwiczenia sprawdzające.


Całość bardzo przypadła mi do gustu, przy czym muszę przyznać bez bicia, że ćwiczenia leksykalne sprawiły mi pewną trudność. Zdecydowanie poziom zaawansowany nie jest tu podany na wyrost. Jednak o to przecież właśnie chodzi, by się rozwijać, więc jak najbardziej polecam Wam tę pozycję.

Za możliwość odświeżenia gramatyki i słownictwa serdecznie dziękuję Wydawnictwu Edgard.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele