czwartek, 26 lutego 2015

"Haven", czyli prawie jak adaptacja

Dobrych kilka lat temu nieustannie przerzucałam się z serialu na serial - od  „Supernatural”, „Z Archiwum X”  i „True blood” zaczynając, a na „Prawie i porządku” oraz „Morderstwach w Midsomer” kończąc. Potem nastąpiła długa przerwa wypełniona jedynie szelestem kartek, aż w końcu ponownie dałam się wciągnąć w telewizyjną produkcję. Tym razem postawiłam na „Haven”, a przy okazji rozpoczynam nowy dział na blogu poświęcony ekranizacjom.

Z czołówki można się dowiedzieć, że serial powstał na podstawie książki Stephena Kinga „Colorado Kid”, o której pisałam wczoraj. Już pierwszy odcinek pokazuje jednak, że produkcję ta nie jest ani ekranizacją, ani nawet adaptacją filmową. „Colorado Kid” stanowił jedynie bardzo, podkreślam BARDZO, luźną inspirację do stworzenia scenariusza.

O fabule słów kilka
  
Do Haven, niewielkiego nadmorskiego miasteczka, przyjeżdża podążająca śladem pewnego mordercy młoda, agentka FBI, Audrey Parker. Na miejscu okazuje się, że mężczyzna zginął w tajemniczych okolicznościach, a będąc precyzyjnym – tajemniczych dla reszty świata, ale nie Haven, bowiem miasteczko jest delikatnie mówiąc specyficzne. Po około trzydziestu latach względnego spokoju mieszkańców ponownie zaczęły nękać tzw. Kłopoty, przybierające formę klątwy pojawiającej się w niektórych z havenowskich rodzin. Niektóre są śmiertelnie niebezpieczne dla otaczających dotkniętą osobę ludzi, inne stanowią jedynie duże utrudnienie w codziennym życiu.

Audrey bliżej jest do Foxa Muldera niż Dany Scully. Nie ma większego problemu z zaakceptowaniem faktu, że wiele wydarzeń rozgrywających się w Haven trudno jest wytłumaczyć w sposób logiczny i racjonalny. W miarę rozwoju wypadków kobieta przekonuje się też, że jej pojawienie się w miasteczku nie było przypadkowe - wielu mieszkańców miasteczka rozpoznaje w niej kobietę, która pomagała ludziom z Kłopotami dwadzieścia siedem lat wcześniej, choć sama Audrey nie przekroczyła jeszcze trzydziestki.

Serial a twórczość Stephena Kinga

Najoczywistszym związkiem z twórczością Mistrza jest oparcie scenariusza na fabule „Colorado Kida” (bardzo, bardzo luźne, co podkreślam po raz kolejny). Co więc łączy film z książką:
  • Akcja toczy się w niewielkim nadmorskim miasteczku (nazwy już się różnią);
  • Mężczyzna zwany Colorado Kidem został znaleziony martwy na plaży na początku lat 80;
  • Dwaj wiekowi już dziennikarze (Vince i Dave) prowadzący miejscową gazetę stanowią najlepsze źródło informacji o miejscowych tajemnicach;
  • W książce Dave i Vince jedzą lunch ze Stephanie w restauracji The Grey Seagull, w serialu należy ona do jednego z bohaterów;
  • Nagłówek w gazecie ze zdjęciem sprzed 27 lat nazwiązuje do tytułu książki.


Fanom Kinga dużo przyjemności może sprawić odszukiwanie nawiązań do jego twórczości, zwłaszcza że jest ich naprawdę sporo, pojawiają się niemal w każdym odcinku (przynajmniej w pierwszych dwóch sezonach, bo dopiero tyle obejrzałam). Wyłapałam m.in.:
  • Audrey otrzymuje w prezencie powieść o Misery autorstwa Paula Sheldona (Misery);
  • Kilkukrotnie pojawia się informacja o wymyślonych przez Kinga miasteczkach – Derry (To) i Castle Rock (Cujo, Martwa strefa).
  • Pierwszy odcinek drugiego sezonu rozpoczyna się sceną, gdy ubrany w żółty płaszcz mały chłopczyk goni papierowy statek, a gdy ten wpada do studzienki, wkłada w nią rękę i… nie będę Wam psuć niespodzianki (To).
  • Będąc w starym, wyludnionym hotelu Duke potyka się o porzucony na korytarzu mały trójkołowy rowerek (Lśnienie).
  • Kłopoty pojawiają się w Haven co 27 lat, podobnie jak To w Derry (To).
  • Ojciec jednego z bohaterów odbywał wyrok w więzieniu Shawshank (Skazani na Shawshank).
  • W jednym z odcinków Haven zostaje otoczone niewidzialną kopułą (Pod kopułą).
  • Redakcja Haven Herald mieści się na King Street.
  • W powieści Stukostrachy Haven to miasteczko, którego mieszkańcy zaczynają się dziwnie zachowywać pod wpływem zakopanego w ziemi statku kosmicznego.
  • Uosobieniem największego strachu jednego z mieszkańców Haven jest klaun Pennywise, na którego widok mężczyzna ucieka krzycząc „It’s coming” (To).

Warto? Nie warto?

Pierwszy sezon bardzo przyjemnie mnie zaskoczył. Nie jest to ambitne kino, które porazi widza głębią przesłania, ale lekki, nieco odmóżdżający serial, który z pewnością pozwoli się zrelaksować po ciężkim dniu. Polubiłam głównych bohaterów, nawet ich schematyczny trójkąt (Audrey i dwóch przystojniaków – porządny glina i typowy bad boy) jakoś specjalnie mnie nie irytował. Każdy odcinek opowiadał o innym Kłopocie, ale całość łączyła tajemnica związana z przeszłością Audrey, a ostatni odcinek jedynie podsycił moją ciekawość.


Co do drugiego sezonu mam już mieszane uczucia. Z jednej strony, w Haven poczułam się jak w domu - znam już na wylot zarówno głównych bohaterów, jak i samo miasteczko. Pierwsze odcinki sprawiły, że sekret Audrey okazał się znacznie bardziej kłopotliwy niż Kłopoty, teoretycznie więc powinnam być zadowolona. A jednak czegoś mi zabrakło, główny wątek rozkręcał się koszmarnie powoli i na zakończenie sezonu wiadomo właściwie niewiele więcej niż w jego trzecim czy czwartym odcinku. Odcinki też stały się dosyć schematyczne, w każdym z nich pojawia się jedna osoba dotknięta Kłopotem, ale sprawa zostaje sprawnie rozwiązana, a niebezpieczeństwo zażegnane (choć trup ściele się dosyć gęsto). Co ciekawe, w pewnym momencie klasyczny trójkąt tymczasowo rozrósł się do pięciokąta, co było dosyć dużą niespodzianką.

Wracając więc do głównego pytania – czy warto sięgnąć po Haven? Jestem raczej na tak, zwłaszcza jeśli lubicie klimaty rodem Z Archiwum X, ale spokojnie po seansie, wszystkie mniej lub bardziej wstydliwe części ciała powinniście zachować na swoim miejscu, aż takiego szału nie robi.

5 komentarzy:

  1. Mam w planach obejrzenie tego serialu, ale nie wiem kiedy znajdę czas, bo na obejrzenie lub dokończenie czekają też inne produkcje. Mimo wszystko postaram się obejrzeć Heaven i w zasadzie cieszę się, że nie jest to ekranizacja książki Kinga, a jedynie luźne nawiązanie do jego twórczości w ogóle. Podoba mi się taki zamysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to wyszukiwanie nawiązań podoba mi się w serialu najbardziej :)

      Usuń
  2. Obejrzałam 1 odcinek i potem brakło czasu ;)
    Muszę hurtem obejrzeć, bo podoba mi się

    OdpowiedzUsuń
  3. "Haven" oglądam od samego początku powstania serialu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego serialu kompletnie nie znam, ale staram się ostatnio nie zaczynać nic nowego :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...