Przejdź do głównej zawartości

"Oczy pełne strachu" Jarosław Jakubowski

Tytuł Oczy pełne strachu
Autor Jarosław Jakubowski
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Rok wydania 2014

Stron 416
Zło. Mroczne. Odwieczne. Tkwiące w człowieku i otaczającej go ziemi. Doprowadzające do ruiny, choć czasem dające złudne poczucie władzy. To właśnie ono jest głównym bohaterem najnowszego zbioru opowiadań Jarosława Jakubowskiego „Oczy pełne strachu”.

Antologia zawiera 31 różnej długości tekstów, jedne liczą zaledwie cztery strony, inne ponad blisko trzydzieści. Łączy je jedno – ich tematyka krąży wokół różnorodnych form zła, poczynając od tego codziennego, chciałoby się rzec – zwykłego, tkwiącego w człowieku, a kończąc na tym nadnaturalnym, będącym atrybutem duchów, demonów i niewyjaśnionych zjawisk. Jak to zwykle bywa w przypadku zbiorów opowiadań (zwłaszcza tak licznych), jest to książka dosyć nierówna. Obok świetnych, przykuwających uwagę tekstów znajdują się także dosyć słabe, które ulecą z pamięci czytelnika w chwili, gdy zamknie książkę, a możliwe, że nawet jeszcze szybciej.

Przy tak dużej liczbie opowiadań omawianie każdego z nich mija się z celem, dlatego zwrócę uwagę tylko na te, które przykuły moją uwagę w największym stopniu, zarówno pod względem pozytywnym, jak i wręcz przeciwnie.


Nie ukrywam, że najbardziej spodobały mi się teksty z pogranicza horroru, zawierające elementy paranormalne. Jednym z nich jest opowiadanie bogato czerpiące z tradycji gotyckiej, „Upadek rodziny von Ballenstedt”. Tocząca się w drugiej połowie XIX wieku opowieść o chłopcu, który dzięki pomocy demona pozbywa się tych, którzy stoją na jego drodze, jest wprawdzie dosyć przewidywalna, ale czyta się ją bardzo przyjemnie.

Przerażają Was niektóre dziecięce zabawki? I niekoniecznie są to lalki? Z pewnością spodoba Wam się „Pozytywka”. Z kolei dzięki „Wysokim trawom” możecie czuć pewną obawę przed nocnymi podróżami koleją. W obydwu tekstach pojawia się wątek nadnaturalny, przyprawiający o gęsią skórkę, lecz jednocześnie niezbyt nachalny, bardzo dobrze wyważony. Spodobała mi się również „Czerwona Teresa”, pozornie historia jakich wiele. Pokazuje, jak łatwo ludzka zawiść i złe języki mogą zniszczyć czyjeś życie i doprowadzić do tragedii.

Ciekawymi tekstami, całkowicie pozbawionymi paranormalnej otoczki, a jednocześnie króciutkimi, bo liczącymi zaledwie po cztery strony, są „Witaj, laleczko” oraz „Dog”. Pierwszy z nich z pewnością przypadnie do gustu wszystkim mającym wredne szefowe, drugi z kolei opowiada o bezsensownym bestialstwie, jakie tkwi w zwykłym człowieku. Okazuje się, że czasem nie potrzeba wielu słów, by trafić w samo sedno sprawy.

Do najsłabszych tekstów zaliczyłabym te, które otwierają zbiór, więc jednocześnie mogą nieco zniechęcić potencjalnego czytelnika. „Autobus” to migawka z jazdy autobusu, zbiór myśli i reakcji jego pasażerów i kierowcy, po którego głowie krąży plan spowodowania wypadku. „Odsunięty” to wprawdzie dosyć zgrabne studium osoby popadającej w obsesję, jednak jego zakończenie zawodzi. Z kolei „Duch kolei” to historia emerytowanego kolejarza, którego ostatnim pragnieniem jest obrona starej stacji przed zniszczeniem. Jego puenta również nie powala na kolana.

Podsumowując, najnowsza książka Jarosława Jakubowskiego to przyzwoita, ale zdecydowanie nie zachwycająca antologia opowiadań skierowanych do amatorów grozy, niekoniecznie tej w wydaniu paranormalnym. Pokazuje różne oblicza zła krążącego po świecie, jednak tylko niektóre z jego odsłon sprawią, że oczy czytelnika będą pełne strachu.

Tekst stanowi oficjalną recenzję dla portalu Secretum.pl

Komentarze

  1. Opowiadaniom grozy mówię zdecydowane "tak", więc bardzo chętnie zabiorę się i za tę antologię, mimo że nie wszystkie utwory są dobre. Mam jednak nadzieję, że znajdę kilka perełek. I nie ukrywam, że też najbardziej lubię grozę wykorzystującą motyw spotkań z duchami, demonami itd.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli motywem przewodnim jest strach, to mimo pewnych niedociągnięć czy wad z przyjemnością zapoznałabym się z tym zbiorem opowiadań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie w każdym opowiadaniu motyw przewodni strachu jest widoczny niestety

      Usuń
  3. Mnie przerażają i pozytywki, i lalki :D I klauny. Nienawidze i drżę na samą myśl o nich ;) Do antologii opowiadań podchodzę raczej z rezerwą, ale są wspaniałą lekturą na wycieczki i podróże - dla mnie wtedy spełniają swoją rolę najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaunów nie lubię po powieści "To" Kinga :) A lalki mnie przerażają tymi swoimi oczkami, brrrr

      Usuń
  4. Może kiedyś zapoznam się z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już za kilka dni będę mogła zacząć czytać tę książkę, gdyż czeka na mnie na półce... Jestem ciekawa, czy będę miała podobne odczucia do Twoich :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Dog" było dla mnie cholernie trudnym opowiadaniem, bo w momencie, gdy je czytałam, mijało kilkanaście godzin od zaginięcia mojego psa. Po prostu bałam się, że i jemu mogło się coś takiego przytrafić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę... to faktycznie mogło zrobić wrażenie. Ale mam nadzieję, że Twój psiak się znalazł?

      Usuń
    2. Tylko w pewnym sensie. Zabił go samochód. Mojego piętnastoletniego psiego dziadka... A dowiedziałam się o tym wczoraj, od sąsiada, który znalazł go kilkanaście godzin po zaginięciu. Szkoda tylko, że od razu nie przyszedł i tego nie powiedział, tylko czekał prawie trzy tygodnie...

      Usuń
    3. Strasznie mi przykro :( Też straciłam psa pod kołami samochodu...

      Usuń
  7. Zapisałam sobie kilka tytułów - dobrych opowiadań grozy nigdy za wiele;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Autobus i Przypadek Marka K. to moim zdaniem najsłabsze historie. Pierwsza i druga. Na szczęście tylko początek był nie udany. Później na przemian odczuwałem masę drastycznych uczuć. Świetna lektura dająca do myślenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, początek nie zachwyca, ale im dalej, tym lepiej :)

      Usuń
  9. Słyszałam o tej książce, myślę, że w przypadku opowiadań każdy znajdzie coś dla siebie, chociaż wiadomo bywają gorsze i lepsze.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele