sobota, 21 grudnia 2013

"Gniew króla" Fiona McIntosh

Tytuł Gniew króla
Tytuł oryg. King's Wrath
Autor Fiona McIntosh
Seria Trylogia Valisarów
Tom 3

Wydawnictwo Galeria Książki
Data wydania
 2013-10-09
Nie tak dawno chwaliłam Wydawnictwo MAG za błyskawiczne wydanie całego cyklu „Pozaświatowcy” Brandona Mulla, którego pierwszy tom ukazał się w lutym bieżącego roku, a ostatni zaledwie siedem miesięcy później. Równie wielkie brawa za nie trzymanie czytelników w niepewności należą się Wydawnictwu Galeria Książki za niemal tak samo błyskawiczne wypuszczenie na rynek „Trylogii Valisarów” autorstwa Fiony McIntosh.

Po dziesięciu latach względnie spokojnego panowania Loethara nad Imperium ponownie ciąży widmo wojny. Tym razem jednak nie zagraża mu żaden zewnętrzny wróg – wiele wskazuje na to, że dojdzie do wojny domowej. O prawo do tronu ubiegają się synowie zamordowanego przed laty króla Brennusa, Leonel i Pyvin. Jednocześnie po władzę sięga także przybrany brat Loethara, okrutny i pozbawiony nawet cienia litości czy współczucia Stracker. Jakby tego było mało, na scenie pojawia się także zaginiona księżniczka Genevieve, pierwsza od stuleci potomkini Valisarów, która przeżyła i najprawdopodobniej posiada słynny Urok, czyli moc wpływania na wolę innych.

Ostatni tom trylogii skupia się na tytułowych bohaterach cyklu, czyli przedstawicielach królewskiego rodu Valisarów. Okazuje się, że wszyscy kryją w sobie tajemnice, których ujawnienie zaskakuje nie tylko ich towarzyszy, ale także – a może przede wszystkim – czytelnika. Obdarzeni są przez starożytną boginię Cyrenę niezwykłym darem – możliwością zdobycia Patrona, bezlitośnie go wykorzystując, nie bacząc przy tym na cierpienie i ból, jakie wywołują tym u otaczających ich osób.

Sama koncepcja patrona jest dosyć oryginalnym pomysłem, któremu warto przyjrzeć się bliżej. Dzięki przymierzu, jakie protoplasta rodu zawarł z boginią, każdemu Valisarowi przeznaczony jest jeden patron – człowiek obdarzony niezwykłą i nieposkromioną mocą, która uaktywnia się w chwili pojmania. Aby przemiana mogła się dokonać, królewski potomek musi skonsumować fragment ciała swojego przyszłego obrońcy. Brzmi makabrycznie? I dokładnie takie jest! Jednak akt kanibalizmu nie jest najgorszym, co spotyka patrona – w momencie aktu skrępowania zyskuje on wprawdzie niewyobrażalną moc, ale jednocześnie traci wolną wolę i staje się całkowicie uzależniony od swego pana.

Pierwszy tom trylogii sugerował dość schematyczną historię – ot młodociany następca tronu musi wieść żywot zbiega, by w dogodnym momencie upomnieć się o swe dziedzictwo i pokonać nikczemnego najeźdźcę-uzurpatora. Już w drugiej części losy Leonela i Loethara odbiegły od utartego szlaku, w trzeciej zaś wywróciły pierwotny koncept do góry nogami. Początkowo brutalny i postrzegany niemal jednoznacznie negatywnie Loethar wykazuje coraz więcej cech niemalże idealnego władcy. Pod jego rządami Imperium rozkwita, a ludziom żyje się dobrze. Z kolei młody Leo coraz bardziej pogrąża się w spirali nienawiści i żalu do otaczającego go świata. Wszystkie swoje działania podporządkowuje jednemu celowi – odzyskaniu tronu i to bez względu na koszty i ofiary, jakie przyjdzie mu za to zapłacić, ani na życie ludzi, które przyjdzie mu poświęcić.

Akcja poprzednich tomów cyklu toczyła się wielotorowo, a ilość wątków mogła przyprawić o lekki zawrót głowy. Podobnie jest w pierwszych rozdziałach „Gniewu króla”, jednakże mniej więcej od połowy książki losy poszczególnych bohaterów ściśle się ze sobą splatają, nieuchronnie prowadząc do sceny kulminacyjnej. Wydarzenia opisywane toczą się wartko, kilkukrotnie też dochodzi do zaskakujących zwrotów akcji, dzięki którym lektura jest jeszcze przyjemniejsza.

Niestety nie wszystko jest tak kolorowe. Zdecydowanie największą wadą są nienaturalnie brzmiące dialogi między bohaterami, które straszą zwłaszcza w pierwszej połowie powieści. Był to także mój największy zarzut pod adresem „Królewskiego wygnańca” oraz „Krwi tyrana”. Zawiodło mnie również nieco przesłodzone zakończenie trylogii. Ponadto niektóre z wykreowanych przez autorkę postaci są tak jednowymiarowe i do bólu czarno-białe, że nie sposób nie odczuwać z tego powodu pewnej dozy irytacji. Dotyczy to zwłaszcza wcielonego zła – Strackera, w którym brak choćby najmniejszego śladu człowieczeństwa, a także chodzącego ideału, który wyjątkowo nieprzyjemnie działał na mój system nerwowy – Gavriela de Vis. Nie oznacza to jednak, że żaden z bohaterów nie jest interesujący, do najciekawszych z pewnością należą Loethar, Davarigonka Elka, a także Ravan, którego poznajemy w postaci ludzkiej i zwierzęcej.

Podsumowując, „Gniew króla” to bardzo dobre zwieńczenie całej trylogii. Jest to zdecydowanie najlepszy tom cyklu, który mimo pewnych mankamentów czytało mi się naprawdę bardzo dobrze. Zakończenie sugeruje, że autorka prawdopodobnie powróci pewnego dnia do historii rodu Valisarów, zanim to jednak nastąpi zachęcam Was do sięgnięcia po bieżącą serię.

Moja ocena: 5-/6

Przeczytaj recenzje pozostałych tomów cyklu: "Królewski wygnaniec" oraz "Krew tyrana"

Tekst stanowi oficjalną recenzję portalu Secretum.pl.

15 komentarzy:

  1. Czyli nie będę się spodziewał istnej rewolucji. To co uważałem za tragedię nadal jest. -,-
    Po zakończenie trylogii na pewno sięgnę, nie mógłbym sobie jej odpuścić... ale nie będę się nastawiał na Bóg wie co. :) oby mnie czymś zaskoczyła! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dialogi są sztywne przynajmniej w pierwszej połowie książki, w drugiej albo coś się zmieniło, albo ja już się przyzwyczaiłam ;)

      Usuń
  2. A ja jeszcze nie słyszałam o tej trylogii, ale nie wiem, czy jestem nią zainteresowana.
    Plusem na pewno jest to, że nie trzeba było długo czekać na zwieńczenie opowieści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to bardzo duży plus, jest tyle serii, których zakończenia chyba się nie doczekam...

      Usuń
  3. Ha! Musisz kusić? Tym bardziej, że to ostatni tom, a ja muszę czytać serie od początku... Nie dobra Ty!

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka nie w moim guście, dlatego tym razem odpuszczę sobie.

    Kasiu, zapraszam Cię na moje autorskie wyzwanie "Grunt to okładka", o którym napisałam na blogu. Może zechcesz wziąć udział? :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż, jeszcze niedawno pewnie napisałabym, że to nie dla mnie. Ale teraz uważam, że może mi się ta trylogia spodobać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na fali zainteresowania fantastyką zachęcam do sięgnięcia po klasykę polską :)

      Usuń
    2. Bardzo chętnie, a co konkretnie powinnam poznać? :)

      Usuń
    3. Przede wszystkim cykl o Wiedźminie Sapkowskiego, poczynając od "Ostatniego życzenia", proponowałabym także "Achaję" Ziemiańskiego i "Pana Lodowego Ogrodu" Grzędowicza :)

      Usuń
    4. Do "Wiedźmina" jestem jakoś uprzedzona, ale resztę chętnie poznam :))

      Usuń
  6. Ciekawa seria. Może w przyszłym roku uda mi się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...