Przejdź do głównej zawartości

Kilka słów o... Bernardzie Cornwellu

Dzisiaj na blogu Magdy K-skiej trafiłam na ciekawe wyzwanie "Moda na Autora" (zainteresowanych odsyłam na blog założycielki, Gosiarelli). Polega ono na prezentowaniu na swoim blogu sylwetek polskich pisarzy, których książki lubimy czytać. Nie chciałabym się jednak ograniczać tylko do naszych rodzimych autorów, dlatego zainspirowana tym pomysłem, zamierzam rozpocząć nowy cykl postów na Kąciku z książką - "Kilka słów o...". Będę się w nich starała przybliżyć Wam pisarzy, których twórczość bardzo sobie cenię i po których powieści zawsze  mogę sięgać w ciemno.

BERNARD CORNWELL

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Bernarda Cornwella przy okazji lektury "Zimowego monarchy" zachwyciło mnie do tego stopnia, że po prostu musiałam sięgnąć po więcej. Już po przeczytaniu pierwszych rozdziałów wiedziałam, że to coś dla mnie, autor "kupił" mnie całkowicie i od tej pory ma w mojej osobie najwierniejszą fankę. Dlaczego? 
  • Jako jeden z niewielu znanych mi pisarzy potrafi naprawdę rewelacyjnie połączyć pasjonujące historie z wciągającymi wątkami przygodowymi.
  • Stworzonych przez niego bohaterów po prostu nie da się nie lubić, są ludźmi z krwi i kości. Moim zdecydowanym faworytem jest główny bohater cyklu "Wojny Wikingów", Uhtred Ragnarson.
  • Opisuje fascynujące miejsca i okresy historyczne (a nawet jeśli sięga do wydarzeń, które wydają się na pierwszy rzut oka nudne - przekuwa je w coś naprawdę wciągającego) - m.in. Anglię za panowania króla Artura, Wyspy Brytyjskie w okresie najazdów Wikingów, wojny napoleońskie.

A teraz nieco faktów, cytując Wikipedię:
zdjęcie Bernard Cornwell
"Urodzony w Londynie w 1944 roku, matka była Angielką, zaś ojciec kanadyjskim lotnikiem. W dzieciństwie został adoptowany przez angielską rodzinę. Karierę zaczynał jako dziennikarz BBC. Zakochał się w Amerykance i wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Nie uzyskawszy pozwolenia na pracę, zajął się pisaniem – tylko to zajęcie nie wymagało posiadania zielonej karty [...]. W dowód uznania dla jego twórczości królowa Elżbieta II z okazji swych 80. urodzin w czerwcu 2006 r.nadała Bernardowi Cornwellowi Order Imperium Brytyjskiego." [źródło]


Cornwell jest autorem kilkudziesięciu powieści (pełną listę znajdziecie tutaj), niestety w Polsce ukazała się jak dotąd jedynie część jego prac. Oto i one:

Kampanie Richarda Sharpe'a
  1. Trafalgar
  2. Łupy
  3. Tygrys
  4. Triumf
  5. Forteca
  6. Strzelcy
  7. Spustoszenie (moja recenzja)
Trylogia Świętego Graala
  1. Hellequin. Jeźdźcy z piekieł
  2. Wagabunda
  3. Heretyk
Trylogia arturiańska
  1. Zimowy monarcha (moja recenzja)
  2. Nieprzyjaciel Boga
  3. Excalibur 
Wojny wikingów
  1. Ostatnie królestwo (moja recenzja)
  2. Zwiastun burzy (moja recenzja)
  3. Panowie Północy (moja recenzja)
  4. Pieśń Miecza (moja recenzja)
Pozostałe powieści:
  1. Kanalia
  2. Sankcja
  3. Śmiercionośny jacht
  4. Władca mórz, wydana również pod tytułem Lord Morski
  5. Pieśń łuków. Azincourt (moja recenzja)
  6. Złodziej z szafotu
  7. Fort nad zatoką

A oto i mój własny Bernard Cornwell prezentujący się dumnie na półce :)


A co Wy sądzicie o powieściach Cornwella? 

Komentarze

  1. Nie miałam okazji czytać jego książek, może dlatego, że z powieściami historycznymi jestem mocno na bakier. Może kiedys się zmobilizuję, choćby po to, żeby choć troche poprawić swoją wiedzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo, niestety, może kiedyś na jakąś pozycję się skuszę.

      Usuń
    2. No to dziewczęta, pora to chyba zmienić :)

      Usuń
  2. No widzisz i dałaś radę. Zawsze twierdziłam, że inni ludzie działają inspirująco:) Uwielbiam Wojny Wikingów, Sharpe trochę mniej do mnie przemawia, ale trylogię arturiańską to bym przeczytała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenię sobie dobrą inspirację, więc dziękuję za mnie zainspirowałaś :)

      Usuń
  3. Nie sądzimy (tfu, nie sądzę, sama przecież jestem) nic, ponieważ nie znam twórczości tego pana :( ale sie poprawię! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie trzeba to naprawić! :) Proponuję zacząć od Wikingów :)

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze okazji sięgnąć po jego książki, ale czaję się na kilka tytułow ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dotąd czytałam tylko jedną powieść Cornwella, więc nie nie mam zbyt wyrobionej opinii, ale na pewno zadbam o lepsze poznanie jego twórczości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A którą czytałaś? Przepraszam, ale wyleciało mi z głowy, chociaż już mi kiedyś chyba pisałaś...

      Usuń
    2. Czytałam "Fort nad zatoką", ale takie powieści tak średnio mi pasują, bo to właściwie opis bitwy i tyle :P Ale dawno temu kupiłam też "Zimowego monarchę", więc niedługo planuję przeczytać :)

      Usuń
    3. "Fortu..." nie czytałam, ale muszę przyznać, że w wielu powieściach Cornwella można znaleźć dość liczne opisy bitew... Ale i tak mam nadzieję, że "Zimowy monarcha" Ci się spodoba :)

      Usuń
  6. Ciekawy pomysł! Cornwella mam za sobą kilka tomów Wojen Wikingów, ale chce przeczytać wszystkie plus oczywiście Trylogię Arturiańską :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to tak nie do końca mój pomysł, ale cieszę się, że Ci się podoba ;) Następna będzie Philippa ;)

      Usuń
  7. Zazdroszczę tej półki! A autora bardzo lubię i chcę skończyć serię o wikingach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Zamierzam poszerzyć tę półkę o kolejne zdobycze!

      Usuń
  8. A ja mam jednego jedynego Cornwella w postaci Złodzieja z szafotu , który czeka na czytanie.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złodziej jeszcze przede mną, ale z pewnością go przeczytam :)

      Usuń
  9. Ja nie lubię powieści historycznych ale jak "Ostatnie królestwo" trafiło w moje ręce to się oderwać nie mogłam. Również uwielbiam Cornwella, bardziej mi historia wchodzi jego słowami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie uwielbiam powieści historyczne, ale zgadzam się - w wykonaniu Cornwella są one najlepsze ;)

      Usuń
  10. Za mna tylko Trylogia Swietego Graala, ale reszte ksiazek oprocz R. Sharpe'a mam na swojej polce. Podczytywalam je w roznym stopniu i oszczedzam na gorsze czytelniczo czasy, bo wiem, ze jego powiesci zawsze trafia wmoj gust i poprawia humor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta trylogia jeszcze przede mną, ale na pewno po nią sięgnę :)

      Usuń
  11. Ja własnie zaczęłam Tygrysa - przez Ciebie ;) ;P I od pierwszych stron bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny pomysł prezentacji pisarza, podoba mi się.
    Nie bardzo znam Bernarda Cornwella. Czytałam tylko "Śmiercionośny jacht"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jachtu nie czytałam, ale zdecydowanie polecam jego powieści historyczne :) CIeszę się, że pomysł się podoba, bo zamierzam go kontynuować ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele