Przejdź do głównej zawartości

Przedpremierowo: "Świat bez bohaterów" Brandon Mull



Wszystko wskazuje na to, że przekładana od kilku miesięcy premiera pierwszego tomu otwierającego nowy cykl fantasy dla młodzieży autorstwa Brandona Mulla, w końcu będzie miała miejsce 20 lutego, czyli już za dwa tygodnie. Dlatego zapraszam Was do przeczytania przedpremierowej recenzji, która ukazała się na Kąciku z książką już jakiś czas temu - KLIK

Opis wydawcy:

Jason Walker często marzy, żeby życie stało się odrobinę mniej przewidywalne – aż do dnia, kiedy codzienne obowiązki w zoo sprawiają, że Jason przenosi się z basenu hipopotama do dziwnego świata, któremu grozi niebezpieczeństwo.

Lyrian to miejsce pełne niebezpieczeństw i wyzwań – nie przypomina niczego, z czym Jason zetknął się do tej pory. Ludzie żyją tu w strachu przed nikczemnym czarnoksiężnikiem i cesarzem w jednej osobie, Maldorem. Dzielni ludzie, którzy kiedyś przeciwstawiali się Maldorowi, zostali przekupieni lub złamani, zostawiając po sobie królestwo, w którym górę wzięły strach i podejrzliwość.

W poszukiwaniu drogi do domu Jason spotyka Rachel, która także została w tajemniczy sposób ściągnięta z naszego świata do Lyrianu. Jason i Rachel wplątują się w misję, mającą na celu złożenie w całość słowa mocy, które może zniszczyć cesarza, i dowiadują się, że muszą uratować ten świat pozbawiony bohaterów, jeżeli chcą mieć jakąś szansę powrotu do domu.

Komentarze

  1. No wreszcie!... Strasznie mnie irytuje takie odwlekanie dawno zapowiedzianych książek. Rozumiem, że mogą zaistnieć "okoliczności", ale czytelnika trzeba szanować:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że znowu jej nie przełożą... :)

      Usuń
  2. Nic jeszcze tego autora nie czytałem. Warto się nieco bardziej zainteresować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mull pisze książki skierowane przede wszystkim do dzieci i młodszych nastolatków, dlatego raczej nie ma co po niego sięgać, jeśli szukasz bardziej "dorosłej" lektury. Ale dla swojego targetu wiekowego pisze nieźle :)

      Ps. Zaczęłam coraz częściej sięgać po Carda - już jestem po dwóch tomach cyklu o Enderze i miałeś rację - póki co autor nie rozczarowuje :)

      Usuń
    2. To raczej nie dla mnie, bo ten przedział wiekowy mam już za sobą:)

      Usuń
  3. No ciekawiło mnie, ale skoro to dla młodziezy... juz wyrosłam trochę z tych książek, aczkolwiek ostatnio zaczytywałam się w Narnii :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tej książce jeszcze, ale już sobie ją zapisuję:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele