niedziela, 9 grudnia 2012

"Mad Women" Jane Maas

Tytuł Mad Women
Tytuł oryginału 
Mad Women
Autor: Jane Maas
Wydawnictwo Epika
Data wydania 2012-10

Stron 300

Początkowo zapowiedź książki reklamowanej hasłem „Opowieść o kobiecie w świecie rządzonym przez mężczyzn”, skojarzyła mi się czytadłami typu „Jak ona to robi” – lekkimi, zabawnymi, ale i nieco „odmóżdżającymi”. Dlatego byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, gdy okazało się, że Mad Women to nie kolejna powieść utrzymana w podobnym tonie, a prawdziwe wspomnienia spisane przez legendę branży marketingu.

Jane Maas wprowadza czytelnika w niesamowitą atmosferę Ameryki lat sześćdziesiątych, która z jednej strony zachwyca powiewem świeżości i rewolucji seksualnej, a z drugiej zaskakuje purytańską mentalnością znacznej części społeczeństwa oraz stosowaniem podwójnych standardów wobec mężczyzn i kobiet. Autorka odmalowuje przed naszymi oczami barwny obraz dopiero kształtującego się przemysłu reklamowego, który tworzyli ludzie pełni pasji i wyobraźni, pełnymi garściami korzystający z uroków życia. Ich świat koncentrował się głównie na trzech rzeczach – pracy, używkach i seksie.

W swojej książce Maas często odwołuje się do serialu Mad Men, emitowanym w Stanach od 2007 roku (w Polsce pojawił się na kanale Fox Life zaledwie rok później), który za oceanem w błyskawicznym tempie stał się hitem. Jego akcja toczy się w latach sześćdziesiątych w fikcyjnej agencji reklamowej. Tytuł, dosłownie tłumaczony jako „szaleńcy”, odnosi się do Madison Avenue, będącej w ówczesnych czasach kolebką branży reklamowej. Nawet tytuł Mad Women stanowi oczywiste nawiązanie do serialu i jest to zabieg jak najbardziej uzasadniony, bowiem Jane Maas przedstawia w niej swoją wersję tamtych wydarzeń.

Współczesne czytelniczki z pewnością będą wielokrotnie zgrzytać zębami czytając o dyskryminacji kobiet w czasach, gdy autorka książki rozpoczynała swoją karierę. W jej relacji najbardziej chyba szokuje fakt, że choć kobiety głośno były określane jako podległe mężczyznom i nie zasługujące na równe prawa, same uznawały to za właściwe. Normalnym był fakt, że to mężczyźni zarabiali znacznie więcej, otrzymywali dodatkowe premie i to oni piastowali główne stanowiska. Kobieta mogła zostać co najwyżej sekretarką czy asystentką, ambitniejsze awanse były prawdziwą rzadkością.

Z perspektywy czasu niektóre sytuacje Maas wspomina z dozą humoru, jak choćby pewne spotkanie z ważnym klientem, na którym została potraktowana jako sekretarka, mimo że stawiła się tam jako przedstawicielka szanowanej agencji reklamowej. Nie jest jej jednak do śmiechu, gdy opowiada o licznych sytuacjach, w których pracujące kobiety były narażone na molestowanie ze strony współpracowników. Termin „molestowanie” nawet nie istniał, a niedwuznaczne zachowanie mężczyzn było społecznie akceptowalne…

Kobiet nie traktowano poważnie nawet jako konsumentki. Byłyśmy co najwyżej głuptaskami do towarzystwa, których największym zmartwieniem były smugi na kołnierzykach i wosk nawarstwiający się na kuchennej podłodze.

Czy oglądając współczesne reklamy w telewizji nie odnosicie wrażenia, że stereotyp ten nadal funkcjonuje w spotach zachęcających do zakupu proszku do prania, dzięki któremu znikną wszystkie Wasze zmartwienia. Jak widać, choć minęło ponad pięćdziesiąt lat, niektóre rzeczy pozostały bez zmian. W filmach reklamowych kobiety nadal traktowane są albo jak obiekt seksualny, albo jak pozbawione ambicji, głupiutkie stworzenia, których największym marzeniem jest wyszorować do czysta deskę klozetową.

Dużym atutem książki jest styl autorki – lekki i żartobliwy, nawet gdy porusza tematy kontrowersyjne i ciężkie. Przede wszystkim jednak Mad Women warta jest przeczytania ze względu na fakt, że opowiada prawdziwą historię fascynującej kobiety oraz ludzi, którzy razem z nią tworzyli podwaliny jednej z najpotężniejszych obecnie gałęzi przemysłu. Zdecydowanie polecam!

Moja ocena: 5/6

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Epika


19 komentarzy:

  1. Też myślę, że "stereotyp" funkcjonuje. Pochodzę ze Śląska, a tutaj nawet nie wiesz JAK funkcjonuje... Wracając do reklam, to z drugiej strony trudno wymagać, żeby przy reklamie proszku jakaś pani zaczęła rozmyślać nad egzystencjonalnymi problemami. Chociaż pojawiły się reklamy, gdy to "tatuś" robi pranie, a maluszek mu się przygląda, czyli można:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby faktycznie trudno tego wymagać, ale stereotypy w reklamach czasem mnie przerażają. Najbardziej chyba drażni mnie reklama czekoladek, w których cała rodzina ma swoje ciekawe hobby, a jedynym marzeniem mamusi-kwoczki jest by usiedli razem. No nic, pewnych rzeczy się nie przeskoczy... A reklamy, gdy to "tata" przejmuje "kobiece" czynności pojawiają się coraz częściej i chwała im za to :)

      Usuń
  2. Wysoka ocena. Po książkę sięgnę, ale przyznam ci się, że gdyby nie twoja recenzja nawet nie zwróciłabym na nią uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oceniłam ją wysoko z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że autorka pisze w ciekawy sposób o interesujących faktach, o których pewnie większość z nas nie ma bladego pojęcia. I okazuje się też, że choć opisuje to, co miało miejsce 50 lat temu nadal jest częściowo aktualne...

      Usuń
  3. Mam ją w planach, temat ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, kojarzy mi się ze świetnym serialem "Mad man". Z pewnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam, książka jest niejako odpowiedzią na serial :)

      Usuń
  5. "Mad Men" oglądałam, fajnie zrobiony serial i trzeba przyznać, że świetnie oddaje atmosferę tamtych lat (choć, po prawdzie, tę znam tylko z filmów z lat sześćdziesiątych, aż tak stara to nie jestem), więc pewnie by mi się spodobało. Swoją drogą, temat stereotypowej kobiety w reklamie to temat rzeka... Nie ma nic bardziej irytującego od promieniejącej szczęściem Perfekcyjnej Gospodyni i Matki, rozpływającej się nad płynem do kibli albo sosem do mięsa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt Cię o to nie posądzał ;) Co do takiego wizerunku kobiety w reklamach, to podejrzewam, że bardzo długo, o ile w ogóle do tego dojdzie, nie doczekamy się zmian. Niestety...

      Usuń
  6. Czyżby wyd. Esprit zamieniło się w Epikę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Epika to "dziecko" Espritu, które będzie wydawać powieści oraz literaturę faktu :)

      Usuń
    2. O, to nie wiedziałam ;)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy temat, jeszcze nie czytałam takiej książki. Zapiszę sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę czytałam i zrobiła na mnie podobne wrażenie. Rola kobiety nie jest łatwa w żadnych czasach :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Planuję obejrzeć serial, więc książka do niego nawiązująca też mnie ciekawi. Co do dyskryminacji kobiet w tamtych czasach to uderzyło mnie to, co we wstępie do ostatnio czytanej przeze mnie książki napisała Caroline Kennedy. Jej matka była wykształconą i inteligentną kobietą, ale jako żona prezydenta miała się tylko uśmiechać i dobrze wyglądać. Ówcześnie z kobietami nie rozmawiano o polityce czy w ogóle nie poruszano z nimi poważniejszych tematów. To przykre, że kobiety ambitne były tak ograniczane, bo przecież w porządnej rodzinie kobieta nie mogła pracować i realizować się zawodowo. Koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, co prawda, to prawda. Teraz niby mamy równouprawnienie, ale w ilu miejscach na świecie, ba! nawet u nas, kobiety są traktowane jako te gorsze, mniej inteligentne i przeznaczone przede wszystkim do wychowania dzieci oraz siedzenia przy garach...

      Usuń
  10. Nigdy nie widziałam "Mad Men" i w sumie do tej książki nieszczególnie mnie ciągnie - mimo pozytywnej oceny

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem ciekawa, czy książka ta spodobałaby się mojej Mamie... Możliwe, że sprezentuję jej ją na Gwiazdkę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajna, dobrze napisana recenzja :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...