czwartek, 13 września 2012

"Łąka umarłych" Marcin Pilis

Tytuł Łąka umarłych
Autor Marcin Pilis
Wydawnictwo Sol
Data wydania 2010-10

Stron 384

„Łąka umarłych” zaintrygowała mnie swoją okładką – przyciągającą wzrok, nieco mroczną i tajemniczą, a przede wszystkim, jak się okazało, świetnie współgrającą z fabułą książki. Powieść Marcina Pilisa porusza temat trudny i kontrowersyjny, Autor każe spojrzeć czytelnikowi w nowy sposób nie tylko na okres II Wojny Światowej, ale i lata PRL-owskiej rzeczywistości, którą obecnie co niektórzy wspominają z łezką w oku, zapominając o ich ciemnej stronie.

Akcja „Łąki umarłych” toczy się naprzemiennie w czasie wojny, głębokiego PRL-u i lat dziewięćdziesiątych. Wielkie Lipy, w których mają miejsce wszystkie opisane wydarzenia, to niewielka wioska leżąca w znacznej odległości od innych miejscowości. Gdyby nie stary klasztor, prawdopodobnie nikt by o niej nawet nie słyszał. W 1970 roku przyjeżdża tam dwudziestokilkuletni Andrzej Hołotyński, aby obejrzeć odziedziczone po ojcu amatorskie obserwatorium astronomiczne. Choć Jerzy Hołotyński spędził wśród mieszkańców Wielkich Lip kilkadziesiąt lat, nigdy nie przywiózł w to miejsce ani syna, ani żony. Młody mężczyzna szybko odkrywa, że wioska nie jest tak przyjazna i spokojna, jak wynikało to z opowieści ojca. Już pierwszego wieczoru Andrzej zostaje napadnięty i pobity przez nieznanego sprawcę, a przeor klasztoru nie owijając w bawełnę każe mu natychmiast opuścić to miejsce. Hołotyński nie zdaje sobie sprawy, że jego przyjazd do tej niepozornej wioski wywoła lawinę zdarzeń, które okażą się tragiczne dla wielu osób.

Pilis stara się określić, gdzie leży granica tkwiącego w człowieku zła oraz pokazać jego różne formy i odcienie. W powieści można znaleźć wiele przykładów mroku skrywającego się w ludzkiej duszy. Mamy tu więc zarówno nazistów mordujących ludzi dla wypaczonej idei oczyszczania świata z „podludzi”, jak i bezmyślnych esbeków, których aparat władzy lat 70-tych uczynił panami życia i śmierci przeciętnych obywateli. Z drugiej strony spotykamy ludzi prostych, nieskomplikowanych, a jednocześnie przepełnionych pierwotną żądzą krwi. Dla nich zabójstwo człowieka jest po prostu atrakcyjne i nie dorabiają do tego sztucznej ideologii. Czy morderstwa przez nich dokonane różnią się czymś od zbrodni wojennych czy ideologicznych?

Niby wiedział, że Polacy to nie nadludzie śpiewający wyłącznie o chwale, czci, honorze i mesjańskim powołaniu. Są i złoczyńcy bez hamulców. Są. Wszędzie przecież są. Ale co zrobić, kiedy tymi złoczyńcami bez hamulców okazują się zwykli ludzie, i z niepozornego zbiorowiska przeistaczają się w krwiożerczy tłum, a potem wracają do swoich codziennych zajęć.

Chcielibyśmy myśleć o sobie w samych superlatywach, dlatego temat kolaboracji Polaków z Niemcami w czasie II Wojny Światowej jest zwykle skrzętnie omijany zarówno w książkach, filmach, jak i publicznych dyskusjach. I choć nie było to zjawisko powszechne, istniało i nie sposób temu zaprzeczyć. Pilis obrazuje pobudki, jakie kierowały ludźmi, którzy zwracali się przeciwko swoim sąsiadom i znajomym, by zyskać aprobatę najeźdźcy. Z drugiej strony przedstawia heroizm i odwagę tych, którzy nie bali się głośno sprzeciwiać takiemu postępowaniu. Jedno trzeba przyznać, w „Łące umarłych” raczej próżno szukać postaci bezbarwnych.

Znaczna część akcji toczy się w latach siedemdziesiątych i pokazuje sposób działania Służb Bezpieczeństwa w małych miejscowościach, gdzie byle esbek miał możliwość zadecydowania o całym życiu zwykłego człowieka. Pilisowi udało się nakreślić zarówno absurdalność ówczesnych czasów, jak i całkowitą bezsilność przeciętnego obywatela wobec aparatu władzy.

„Łąka umarłych” szokuje i skłania do refleksji, trudno przejść koło niej obojętnie. Przedstawiona tematyka oraz umiejętne kierowanie napięciem i kolejno ujawnianymi faktami sprawiają, że można ze spokojnym sumieniem przymknąć oko na drobne mankamenty powieści – miejscami zbyt rozwlekłe opisy i nadmierne przeciąganie niektórych scen. Polecam wszystkim zainteresowanym tematyką wojenną oraz okresem PRL-u, zwłaszcza jeśli nie boicie się trudnych tematów

Moja ocena: 5/6

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sol.


Recenzja ukazała się także na portalach Lubimy Czytać.

23 komentarze:

  1. Marcin Pilis zdecydowanie otwiera stawkę moich ulubionych polskich autorów. Jego książki są po prostu rewelacyjne, bez żadnych "ale" i kupiłabym każdą jego kolejną powieść w ciemno:)
    "Łąka umarłych" to mocna, genialna książka, i myślę, że dosłownie każdy powinien ją przeczytać!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że także na Tobie zrobiła duże wrażenie. Cieszę się, że nie ja jedna tak ją odebrałam :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. O, już czuję, że to będzie książka dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka rzeczywiście intrygująca. Treść również zapowiada się obiecująco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać że mnie zaintrygowałaś. Po okładce spodziewałam się jakiegoś zwykłego kryminału a tu kryje się taki smaczek. Z pewnością sięgnę po tą książkę jak tylko nadarzy się okazja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że spodziewałam się zwykłego thrillera, może nawet z wątkami horrorowymi, dlatego fabuła mnie zaskoczyła.

      Usuń
  5. O, super, coś dla mnie. Myślę, że nawet mojemu chłopakowi, który książek zazwyczaj unika, mogłaby się spodobać;) W każdym razie zaciekawiłaś mnie, chętnie sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki rodzicom, którzy wpajali we mnie zawsze informacje jak żyło się w czasach ich młodości mam dużą świadomość jak okropne to były czasy. Za bardzo się wczuwam jak słucham o czasach PRL-u więc pewnie nie przeczytam tej książki, aczkolwiek recenzja bardzo dobra. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. wydaje mi się, ze książka mogłaby mi się spodobać, będę się za nią rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawa, naprawdę ciekawa, choć tematyka ciężka

    OdpowiedzUsuń
  9. Może być ciekawie. Jeżeli spotkam książkę to przygarnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Temat ciekawy, bo poruszając temat koloboracji Polaków już jest wyzwaniem i okazaniem odwagi. Wiadomo Polacy mają dwie cechy -wojownika i cierpietnika. NIe pomiędzy. My zawsze pomagalismy, nigdy pod nikim dołków nie kopaliśmy. Jakie takie myślenie jest smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo stwierdza autor - oboje macie rację, dlatego powinno się głośno mówić, że choć nasza historia jest pełna pięknych czynów i zrywów, są w niej także ciemne plamy...

      Usuń
  11. Jakoś nie umiem zaakceptować tego zdania Kasiu "Dla nich zabójstwo człowieka jest po prostu atrakcyjne i nie dorabiają do tego sztucznej ideologii."
    Książka jak się zorientowałam po Twojej recenzji trudna, bardzo trudna ze względu na poruszane tematy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdanie bez kontekstu poprzednich może brzmieć niefortunnie. Chodzi o to, że ci prości ludzie zabijali, ponieważ sprawiało im to przyjemność, nie dorabiali do popełnianych przez siebie morderstw ideologii - w przeciwieństwie do nazistów przedstawionych w książce, którzy tak naprawdę także zabijali dlatego, że po prostu mieli na to ochotę, ale zasłaniali się "głębszymi" pobudkami.

      Usuń
    2. Moim zdaniem przyjemność w zabijaniu mogą mieć tylko psychopaci.Jakieś pobudki tego zabijania musiały być, takiej jak np. żądza posiadania czegoś, próba przetrwania mimo wszystko.

      Usuń
    3. No właśnie w przypadku kilku osób w tej książce żadnych innych pobudek nie było. A obecność Niemców i wojenna atmosfera stanowiły dla nich jedynie pretekst, dla którego mogli zabijać. Nie wnikam tutaj, jak to naprawdę wyglądało - przedstawiam jedynie to, co autor zawarł w swojej książce :)

      Usuń
  12. zachęcająca recenzja, okładka przykuwa również i moją uwagę, więc książkę będę miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czy się mylę, czy o książce było raczej cicho?... A może umknęła mi jakaś szersza dyskusja, bo książka wydana została już dwa lata temu.
    Czasy PRL znam z autopsji, choć trudno mi doszukiwać się tu jakichś znajomych elementów, bo jako dziecię świat widziałam jednak innymi oczami, a i Warszawy do małych miejscowości zaliczyć raczej się nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, chyba przeszła trochę niezauważenie. Nie słyszałam o niej wcześniej, więc tym bardziej jestem zadowolona z jej lektury, była zaskakującą niespodzianką.
      Ps. Faktycznie Warszawę raczej trudno porównać do Wielkich Lip, gdzie stało kilkanaście chałup na krzyż ;)

      Usuń
  14. Słyszałam już o tej książce, ale dopiero dzięki Twojej recenzji wiem czego się spodziewać. Na pewno sięgnę po "Łąką umarłych" chociażby z tego względu, że autor podjął w niej tematy przemilczane w publicznym dyskursie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. okładka porusza, przyciaga uwagę, intryguję, fabuła jak widzę również, jednak osłanianie ciemniejszych stron historii nie jest relaksem

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...