czwartek, 30 sierpnia 2012

"Niebezpieczne związki" Choderlos de Laclos

Tytuł Niebezpieczne związki
Tytuł oryginału: 
 Les liaisons dangereuses
Autor Choderlos de Laclos
Wydawnictwo Hachette
Stron 298

Rzutem na taśmę, niemalże w ostatniej chwili udało mi się przeczytać czwartą już książkę w ramach sierpniowej edycji wyzwania Book-Trotter. Tym razem mój wybór padł na klasykę – „Niebezpieczne związki” pióra Choderlosa de Laclos, wydane po raz pierwszy w 1782 roku.

Powieść od samego początku wzbudzała wiele kontrowersji i uchodziła za wyjątkowo niemoralną. Nie przestała intrygować nawet w drugiej połowie XX wieku, bądź co bądź znacznie bardziej wyzwolonego pod względem obyczajów i norm etycznych niż wiek XVIII. Najlepszym tego dowodem są liczne ekranizacje – w najsłynniejszej zagrali Glenn Close, Michelle Pfeiffer, John Malkovich i Uma Thurman. Młodszym czytelnikom może być z kolei znana uwspółcześniona wersja tej historii w postaci „Szkoły uczuć”.

„Niebezpieczne związki” wprowadza czytelnika w świat salonowych intryg i skandali, w towarzystwo bogatych, zepsutych ludzi, dla których najlepszą rozrywką jest doprowadzenie kogoś do moralnego upadku. Piękna i zdeprawowana markiza de Merteuil pragnie zemścić się na swym byłym kochanku, który porzucił ją dla młodziutkiej i niewinnej Cecilli. Aby mu dopiec, prosi swego równie zdegenerowanego przyjaciela, wicehrabiego de Valmont, by uwiódł dziewczynę tuż przed jej ślubem. Jednocześnie Valmont stawia sobie za cel zaciągnięcie do łóżka bogobojnej mężatki, prezydentowej de Tourvel. Do czego doprowadzi tak wyrachowane igranie z cudzymi uczuciami?

Sama intryga uknuta przez markizę jest rewelacyjna – choć można się domyślać jej przebiegu, wciąga i intryguje. Sylwetki głównych bohaterów zostały świetnie wykreowane. I choć de Merteuil oraz Valmont to ewidentnie czarne charaktery, to fragmenty im poświęcone najbardziej przykuwały moją uwagę. Nikczemność hrabiny jest ogromna, ta kobieta to nic innego jak zło wcielone, a jednak fascynuje, wabi i przyciąga do siebie. Podobnie jest w przypadku jej wyuzdanego przyjaciela, który momentami przejawia jednak pewne drobne, ludzki cechy. Na ich tle pozostali bohaterowie wypadają raczej blado, zwłaszcza cnotliwa pani de Tourvel, choć w zasadzie żadnej postaci nie mogę odmówić wiarygodności.

Jest to powieść epistolarna, na którą składają się tylko i wyłącznie listy pisane przez poszczególne postaci. Wbrew pozorom nie tylko nie przeszkadza to w czytaniu, a wręcz stanowi świetne rozwiązanie, dzięki któremu autor sprawnie przedstawił intencje i zamierzenia bohaterów oraz kolejne wydarzenia. Cierpią jednak na tym szczegóły takie jak opisy miejsc, gdzie rozgrywa się akcja, wyglądu poszczególnych osób, itd. Muszę też przyznać, że choć fabuła mnie wciągnęła, akcja rozwija się na tyle powoli, że kilkakrotnie zdarzało mi się ziewać, zwłaszcza podczas lektury listów prezydentowej. Rekompensowały mi je na szczęście opisy kolejnych niegodziwości, jakich dopuściła się markiza. Cóż, nie można mieć wszystkiego…

Podsumowując, „Niebezpieczne związki” to powieść intrygująca na tyle, że z powodzeniem można przymknąć oko na pewne niedogodności i chwile spowolnienia akcji. 

Moja ocena: 5-/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań Book-Trotter oraz Z półki.

20 komentarzy:

  1. Świetna opowieść. Intryga stworzona w Niebezpiecznych związkach to majstersztyk. Film z Johnem Malkovichem jest kapitalny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszy mnie Twoja recenzja, bo niedawno zakupiłam egzemplarz na wyprzedaży w Prószyńskim :) Teraz mam jeszcze większą motywację do przeczytania tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa Twojej opinii, więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć Ci przyjemnej lektury :)

      Usuń
  3. Książki nie znam, ale jak pewnie wszyscy znam rewelacyjny film z Pfeiffer i Malkovichem... Miło słyszeć, że książka tez dobra:-)

    Podziwiam tak na marginesie zaangażowanie w wyzwanie - cztery fancuzy w ciągu miesiąca! Nieźle:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak szczerze mówiąc francuzów miało być trzech, a za czwartego zabrałam się tylko dlatego, że gdyby nie to wyzwanie to przeleżałby kolejne lata na półce - książkę mam od pierwszego roku studiów i tylko zbierała kurz ;)

      Usuń
  4. Ta książka jest jedną z moich ulubionych. Czytałam ją kilkakrotnie bez znużenia.;) Mistrzowskie połączenie formy i treści.
    Film z Malkovichem i Glenn Close jest świetny, natomiast powstały mniej więcej w tym samym czasie "Valmont" Formana jakoś do mnie nie przemówił mimo równie interesującego składu aktorskiego (Colin Firth, Annette Bening).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o "Valmoncie", ale gdy oglądałam kadry z tego filmu, jakoś nie zachęciły mnie do obejrzenia go. Wierzę więc na słowo, że wersja z Close i Malkovichem pozostaje nie do pobicia :)

      Usuń
  5. Mam tę książkę w planach, a teraz widzę, że muszę po nią sięgnąć jak najszybciej. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. od lat książka stoi na mojej półce i coś nie może doczekać się swojej kolejki
    pewnie kiedyś to nadrobię... ale nie chce mi się :)) jakoś jeszcze nie teraz ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Zakupiłam niedawno :) Film bardzo mi się podobał, dlatego też wiążę duże nadzieje z książką :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta książka miała być jedną z moich lektur maturalnych, ale zamiast niej wzięłam jej ekranizację, która ogromnie mi się podobała. Od tamtej pory książka leży i czeka aż w końcu ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przeczytać, chociaż nie przepadam kiedy historia zostaje opowiedziana w listach. Mimo tego skuszę się, bo "Niebezpieczne związki" trzeba znać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od kilku lat obiecuję sobie, ze przeczytam tę książkę. Do tej pory nie udała mi się ta sztuka. Przeczytam z pewnością, ale kiedy to będzie - nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Glen Close w ekranizacji tej książki! Kiedyś z pewnością przeczytam, choć wersja filmowa w zupełności mi wystarcza, a to nie zdarza się często!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. zachęca do siebie ale nie wiem czy bardziej niż inne ksiązki więc nie rzucę się na nia, pewnie swoje odczeka

    OdpowiedzUsuń
  13. Powieść porusza i dziś, szokująca jest niegodziwość i brak jakiejkolwiek moralności. Czytałam, widziałam doskonałą ekranizację, ale mam ochotę ponownie zajrzeć do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi niesamowicie kusząco, muszę sięgnąć po tę książkę niezwłocznie. :D Coś czuję, że polubię markizę de Merteuil ;3

    Martyna

    PS: Trochę się u nas zmieniło. Od teraz można odwiedzić dwa blogi:

    lifestylowo-modowy:
    ladiesteaparty.blogspot.com

    oraz kulturalny:
    ladiescoffeeparty.blogspot.com

    Zapraszamy:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...