sobota, 2 czerwca 2012

Scarlett. Pocałunek demona, Barbara Baraldi


Tytuł Scarlett. Pocałunek demona
Seria Scarlett
Tom 2
Autor Barbara Baraldi
Wydawnictwo Zielona Sowa
Data wydania 2012
Stron 336

Pierwsza powieść włoskiej pisarki Barbary Baraldi, jaka ukazała się w Polsce, „Scarlett”, była jednym z niewielu romansów paranormalnych, jakie zdarzyło mi się czytać. Wprawdzie historia romantycznej miłości szesnastoletniej bohaterki i Mikaela, pół-człowieka, pół-demona, nie powaliła mnie na kolana, ale w obrębie swojego gatunku jest pozycją całkiem przyzwoitą. W kwietniu 2012 roku nakładem wydawnictwa Zielona Sowa ukazała się kontynuacja tej opowieści, pt. „Scarlett. Pocałunek demona”.

Rozpoczyna się nowy rok szkolny. Koleżanki Scarlett wymieniają wrażenia z wakacji, przeżywają pierwsze miłości, ona jednak pogrążona jest w smutku i tęsknocie za Mikaelem, który musiał ją opuścić, by wypełnić kolejne zadania Strażnika. Dziewczynę dręczy niepokój o chłopaka, który potęgują sny jej młodszego brata, Marka. Chłopiec, połączony niezwykłą więzią z Mikaelem, który ocalił go od śmierci w poprzedniej części, jest przerażony wizjami piekła i potworów, jakie otaczają go w nocnych koszmarach. Ponadto na imprezie licealistów na zakończenie roku szkolnego Scarlett widzi kłótnię Vincenta, mrocznego kuzyna Mikaela, również pół-demona z dziewczyną, która potem zostaje znaleziona martwa w swoim namiocie. Wszystko wskazuje na to, że przyczyną jej śmierci było utonięcie, a jej koleżanka z namiotu twierdzi, że nie opuszczały go przez całą noc.

Narracja powieści została poprowadzona z punktu widzenia głównej bohaterki, dzięki czemu bardzo dokładnie poznajemy emocje i rozterki Scarlett, niemożliwie wrażliwej i romantycznej duszy. Z tego też powodu pierwsze rozdziały wymęczyły mnie niemiłosiernie, gdyż zawierały ni mniej ni więcej, tylko wałkowane na okrągło wspomnienia jej randek z Mikaelem oraz wszechobecną tęsknotę i rozpacz z powodu rozstania z ukochanym chłopakiem. Na szczęście po pewnym czasie akcja nabrała tempa i zagadka tajemniczego morderstwa oraz kiełkującego romansu z Vincentem mocniej przyciągnęły moją uwagę.

„Scarlett. Pocałunek demona” to powieść przede wszystkim dla nastoletnich wielbicielem romansów paranormalnych. Jej bohaterowie, wraz z tytułową Scarlett na czele, to kilkunastoletni uczniowie szkoły średniej w Sienie. Ich codzienne problemy – pierwsze zauroczenia, konflikty z surowymi nauczycielami, kłótnie z nadopiekuńczymi rodzicami – z pewnością będą bliskie niejednej czytelniczce. Podejrzewam także, że dosyć łatwo można utożsamić się z jedną z bohaterek, które choć bardzo sobie bliskie, różnią się jak ogień i woda. Scarlett jest romantyczna, niepewna siebie, lecz jednocześnie w sytuacjach ekstremalnych odnajduje w sobie siłę i chęć do walki. Caterina to nieśmiała, ładna, choć nieco zakompleksiona dziewczyna, która jest zażenowana nawet słysząc słowo „sex”. Natomiast Genziana to niezależna, pewna siebie, nieco niepoprawna buntowniczka, za którą bez skrępowania ogląda się połowa facetów w szkole.

Większość romansów paranormalnych nie bez powodu wywołują skojarzenie z sagą „Zmierzch”, zwłaszcza z jej drugą częścią. W „Scarlett. Pocałunek demona” można znaleźć kilka elementów, które łączą obydwie historie. Pomijając ten oczywisty - motyw miłości nastolatki i młodzieńca o nadnaturalnych właściwościach (wampir, demon, etc.), w początkowych rozdziałach książki widzimy tę samą, chorobliwą wręcz, tęsknotę za ukochanym, który odszedł. Pojawia się także ten „drugi”, także z innego świata, którego główna bohaterka nie chce pokochać, bo jej serce jest już zajęte, a jednak daje się wciągnąć w pewną nieco podejrzaną relację. Z pewnością można się pokusić o wyszukanie dalszych podobieństw, te jednak wydają mi się najważniejsze.

To co odróżnia powieść Barbary Baraldi od wielu innych książek dla młodzieży, jakie czytałam w ciągu ostatnich miesięcy, to niezwykle poetycki język, jakim została ona napisana. Duża w tym także zasługa tłumaczki Kariny Burchardt, która potrafiła w piękny sposób oddać malownicze metafory i porównania, jakich pełno zarówno w opisach, jak i dialogach bohaterów. Ta poetyka języka i włoski charakter powieści, przejawiający się zarówno w charakterach postaci, jak i pewnych szczegółach fabuły, to niezaprzeczalne atuty tej książki.

Jestem nieco zawiedziona wydaniem powieści. Okładka pierwszej części miała w sobie to „coś”, co przyciągało uwagę. Niestety dzięki okładce przedstawiającej chłopaka z założenia mrocznym, podkreślonym czarną kreską spojrzeniem, drugi tom dołączył do sporego grona wydanych niedawno powieści dla młodzieży z okładkami utrzymanymi w tym samym stylu. Natomiast pozytywnym zaskoczeniem w porównaniu ze „Scarlett”, była znacznie mniejsza liczba literówek, które poprzednio uprzykrzyły mi czytanie.

Wprawdzie powieść nie zaskakuje niczym nowatorskim i jest nieco schematyczna, jednak nie odbiega także poziomem od typowych przedstawicieli swojego gatunku. Jestem przekonana, że jej lektura zapewni Wam kilka przyjemnych godzin, zwłaszcza jeśli jesteście wielbicielkami romansów paranormalnych i opowieści o wielkiej romantycznej miłości. Polecam zwłaszcza nastoletnim czytelniczkom, gdyż to do nich przede wszystkim kierowana jest książka.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.

Recenzja ukazała się także na stronie Lubimy Czytać.

23 komentarze:

  1. Brzmi świetnie, napewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nagrodą w czerwcowej edycji "czytelnika miesiąca", więc do dzieła ;)

      Usuń
  2. Jeszcze jeden "Pocałunek demona"?!?... W zeszłym roku Foka wydała pierwszy tom cyklu o takim tytule, miała być trylogia, ale jak na razie cicho... Ale to długa historia, nie na temat i nie na blog:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam, ale i specjalnie nie jestem specjalnie zorientowana w tego rodzaju "demonicznej" tematyce ;)

      Usuń
    2. Ja też tylko czysto zawodowo:-)

      Usuń
  3. Nastoletnia czytelniczka tak, ale nie fanka romansów paranormalnych. Sięgnę jednak po tę książkę z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamierzam przeczytać, jeszcze mnie nie odpycha od tego gatunku

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dość tego typu książek. Odpuszczę ją sobie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Paranormalny romans brzmi nader świeżo w kwestii literackiej. Szkoda, że udział w nim bierze nastolatka. To mnie odstrasza.


    (Zniewieściała okładka również).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Główni bohaterowie to nastolatki, tak jak i target książki ;)

      Usuń
  7. U mnie już czeka na półeczce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. seria nadal przede mną
    i powiem Ci, że czytam różne recenzje na temat tego cyklu
    jak wiadomo - jedni za, inni na nie... i potem człowiek sam nie wie, czy czytać :))
    i tak ostatecznie zabieram się za lekturę, bo lubię sama wydać ostateczny osąd :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zawsze wolę sama sprawdzić :) A co do samej serii, nie wzbudza mojego entuzjazmu, bo to niekoniecznie mój gatunek, ale starałam się oceniać ją obiektywnie :)

      Usuń
  9. Mam w planach tę serię książek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Intryguje mnie ta seria. Najpierw muszę zacząć od pierwszej części ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pierwszą część cyklu mam ochotę, a więc druga musi poczekać. I też mam podobne odczucia co do okładek - tamta przyciągała wzrok, natomiast ta zdecydowanie mnie odstrasza. Ale przecież nie osądza się książek po okładce, więc nie będę narzekać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż, mam już niezły przesyt takimi książkami, więc jak na razie chyba odpuszczę sobie tą serię;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzadko czytam romans paranormalny, ale na chandrę to świetna pozycja. I dlatego z chęcią poznam się bliżej z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja paranormalne romanse lubię, więc także i ten tytuł mam w planach ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Scarlett baaaaaardzo mi się podobała, niestety druga część trochę mnie rozczarowała :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...