czwartek, 24 maja 2012

"Portrety ze słów" Sergiusz Torwan


Tytuł Portrety ze słów
Autor Sergiusz Torwan
Wydawnictwo 
Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania 2012
Stron 50

„Portrety ze słów” to niewielki zbiór sześciu krótkich opowiadań autorstwa Sergiusza Towana. Ich bohaterami jest sześcioro, całkowicie różnych ludzi, których dzieli wszystko - wiek, wykształcenie, styl życia, ale łączy samotność i ostracyzm społeczny, choć w każdym przypadku poznajemy jego inne oblicze.

Zbiór otwiera najkrótszy, bo zaledwie trzystronicowy, i najsłabszy niestety tekst, pt. Zenek „Trzy tysiące”. Jest to opowieść o bezdomnym, która kończy się zanim się właściwie rozpoczęła. Poznajemy krótki epizod z życia tytułowego Zenka oraz jego zamroczonych alkoholem towarzyszy, jest to jednak zbyt pobieżny szkic, by na długo pozostał w pamięci.

Kolejne opowiadanie, Aniela, to historia starszej kobiety, nałogowej zbieraczki śmieci. Krótki, napawający smutkiem tekst o strasznej egzystencji, w jakiej wegetują ludzie wokół nas, zmusza do zastanowienia się nad tym, co naprawdę wiemy o osobach mijanych codziennie na ulicy.

Na tle tych dwóch niewielkich objętościowo utworów, Psy prezentują się dosyć obszernie. Jest to oparta na faktach historia Aleksandra Marinesko, radzieckiego okrętu podwodnego, który niechlubnie wsławił się wysadzeniem w powietrze niemieckiego statku pasażerskiego. Wątek Rosjanina przeplata się z opowieścią o psach szkolonych przez żołnierzy armii radzieckiej do walki na froncie. Dopiero, gdy obydwie historie splatają się w całość, tytuł opowiadania nabiera nowego znaczenia i skłania do przemyśleń nad ludzkim okrucieństwem.

Maks – ostatnie włamanie to, jak wskazuje sam tytuł, opowieść o złodzieju, który planuje ostatni skok w swoim życiu. Choć udaje mu się uciec z łupem, nie zdaje sobie sprawy, że zadarł z niewłaściwymi ludźmi. Przy okazji zostaje także wplątany w sprawę zabójstwa głównego komendanta policji…

Zdecydowanie najlepszym tekstem w całym zbiorze jest Profesor Mitrynga. Jest to poruszająca opowieść o zasłużonym i szanowanym profesorze, który okazuje się być dawnym żołnierzem Ukraińskiej Powstańczej Armii, mającym na rękach krew zamordowanych Polaków w czasie Drugiej Wojny Światowej. Rozrachunek profesora z przeszłością i konieczność zmierzenia się twarzą w twarz z demonami przeszłości jest naprawdę poruszające i warte przeczytania.

Zbiór zamyka opowiadanie Szpicel, krótki tekst o byłym esbeku, który postanawia dorobić się szantażując dawnych współpracowników SB, których teczki ukrył w tajemnicy, a którzy obecnie piastują wysokie funkcje w państwie. Rzadko kiedy taki proceder uchodzi na sucho, tak jest i w tym wypadku. Co czeka szantażystę, gdy osoba, od której chciał wyłudzić pieniądze może odebrać mu znacznie więcej?

Opowiadania Sergiusza Towana zaskakują wnikliwością w spojrzeniu na świat i ludzi. W tych jakże krótkich tekstach autorowi udało się zawrzeć spory ładunek emocjonalny i skłonić czytelnika do refleksji nad sobą, swoim życiem, ale i nad społeczeństwem w ogóle. Wydźwięk wszystkich opowiadań jest skrajnie pesymistyczny, obnażają obojętność i zło drzemiące w ludzkich duszach. Większość tekstów pozostawiła jednak uczucie niedosytu, jakby czegoś im jeszcze brakło. Może to kwestia zbyt minimalistycznej formy – na trzech lub czterech stronach nie zawsze można zawrzeć wszystko to, co najważniejsze.

Dużym atutem tego zbioru jest piękna okładka, która zachwyciła mnie od pierwszej chwili, gdy ją ujrzałam. Kobieta z oczami zasłoniętymi szarfą, w którą wkomponowano tytuł, intryguje i zachęca do lektury.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej
Recenzja ukazała się także na stronie Lubimy Czytać

17 komentarzy:

  1. Wydaje się że to nie jest lekka lektura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie i niekoniecznie z happy endem.

      Usuń
  2. A taka niepozorna, szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę liczbę stron ;) Nie przepadam za formą opowiadań, więc chyba jednak się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś. Ostatnio czytałam dużo książek o dość sporawej grubości, a ta jest taka cieniutko i tak mnie do niej ciągnie pod tym względem. No, ale przecież nie liczy się ilość stro tylko co jest na nich napisane.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. niespecjalnie przepadam za książkami w formie opowiadań... więc się nie skuszę
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowiadanie to wbrew pozorom trudna forma, wymagająca precyzycji słowa, kompozycji i swoistego minimalizmu. No i odnosi się wrażenie, że większość czytelników preferuje dłuższe formy... Podejrzewam więc, że książka hitem się nie stanie, ale ja tam się cieszę, że ludzie chcą pisać i wydawać nawet rzeczy niepopularne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, opowiadania to bardzo trudna forma i niewielu pisarzom dany jest talent do pisania naprawdę dobrych opowiadań. Torwan mistrzem nie jest, ale ma dobre pomysły, więc liczę, że wraz z kolejnymi tomami będzie tylko lepiej.

      Usuń
  6. Rzeczywiście,okładka intryguje. Przedstawione historie również, najchętniej przeczytałabym je wszystkie, nie mogąc wskazać swego faworyta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasem lubię takie ciężkie lektury, które dają do myślenia. Ale te 50 stron to strasznie malutko jak na poruszanie takich tematów - mam wrażenie, że gdy już rozbudzi apetyt, to się skończy i pozostanie tylko niedosyt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację w niektórych przypadkach, jak choćby w "Zenku 3000" czy "Anieli" można by spokojnie pociągnąć te historie dalej...

      Usuń
  8. Zachęcająco wygląda. Opowiadania są szczególnie pokrzywdzone, ale mam nadzieję, że krótkie formy również zaczną być tak postrzegane i doceniane jak te większe.

    OdpowiedzUsuń
  9. No, no...brzmi ciekawie, więc czemu by nie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za formą opowiadań, ale jeśli znajdę, to chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię opowiadania. Wydaje mi sie, że są dość różnorodne w "Portretach ze słów" więc pewnie sięgnę po nie.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja trochę nie na temat, ale przypominam, ze do zakończenia majowej Trójki e-pik został tylko tydzień. Czekam na linki :) pozdrawiam - sardegna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pamiętam :) tylko nie wiem, czy mi się uda ze wszystkim wyrobić... :( ALe będę się starać, w końcu zostało jeszcze kilka dni ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...