wtorek, 29 maja 2012

"Nie wiem, jak ona to robi" Allison Pearson


Tytuł Nie wiem, jak ona to robi
Autor Allison Pearson
Wydawnictwo Albatros
Data wydania 2011-11
Stron 432

Chyba nic nie zniechęca mnie bardziej do sięgnięcia po jakąś książkę, niż zabiegi wydawców, którzy próbują lansować ją poprzez porównania do starego bestsellera. 

Gdy na okładce ‘Nie wiem, jak ona to robi?” przeczytałam, że jest to zabawny dziennik Kate Reddy, czyli „inteligentnej Bridget Jones, której marzenia się spełniły”, wcale nie miałam ochotę brać się za jej czytanie. Jednak już po kilku rozdziałach z przyjemnością stwierdziłam, że choć obydwie książki to typowe czytadła dla kobiet, porównywanie ich do siebie działa na niekorzyść każdej z nich. Jedyne co łączy powieści Pearson i Fielding to fakt, że ich główne bohaterki mieszkają w Londynie, a całość napisana jest w formie dziennika.

„Nie wiem, jak ona to robi?” to zaprawiona sporą dawką humoru słodko-gorzka opowieść o kobiecie, która stara się połączyć pracę z wychowaniem dwójki małych dzieci. Trzydziestopięcioletnia Kate Reddy pracuje jako doradca inwestycyjny w dużej firmie w londyńskim City. Jest jedną z niewielu kobiet, które odniosły sukces w środowisku  zdominowanym przez mężczyzn. W praktyce oznacza to jednak, że cały czas musi wyrabiać dwieście procent normy, by być docenianą i zauważaną. Praca od rana do nocy oraz liczne wyjazdy służbowe nie pozwalają jej prawie w ogóle na spędzanie czasu z rodziną – mężem Richem i dwojgiem dzieci, pięcioletnią Emily i rocznym Benem. Odbija się to niekorzystnie na jej relacjach z mężem i teściami oraz wywołuje niekończące się wyrzuty sumienia, że nie jest dobrą matką. Kate dokonuje cudów żonglując każdą wolną minutą, by pogodzić ze sobą wszystkie obowiązki, powoli jednak zdaje sobie sprawę, że na dłuższą metę zwyczajnie jej się to nie uda.

Allison Pearson odmalowuje nieco przerysowany obraz współczesnej pracującej matki, która wprawdzie realizuje się zawodowo, ale nie ma czasu dla dzieci i połowę wypłaty przeznacza na opiekunkę. Kobiety, która żyje w nieustannym strachu przed członkiniami Mamafii (matek niepracujących, poświęcających się całkowicie wychowaniu dzieci), co skłania ją do tak absurdalnych działań, jak podrabiania babeczek kupionych w supermarkecie, by wyglądały na wypiek domowy. Przy okazji autorka wyśmiewa coraz powszechniejszy na Zachodzie i stopniowo pojawiający się w Polsce obłęd na punkcie budowania CV dziecku, które ma dopiero kilka lat. Wiadomo, że każdy rodzic chce zapewnić swoim pociechom dobry start w przyszłość, ale czy posyłanie pięciolatka na kilkugodzinne treningi gry na dudach (by jego zainteresowania zwróciły w przyszłości uwagę potencjalnych pracodawców) jest rozsądne?
Tak samo jak zapisywanie siedmioletniego dziecka do szkoły, która słynie nie tylko z wysokich wyników, ale i wyścigu szczurów, a której niemal wszyscy uczniowie chodzą na terapie do psychologów z powodu załamania nerwowego?

Kate Reddy to nie tylko zapracowana matka, to także nowoczesna kobieta-businesswoman, „produkt” końca XX wieku, z którego istnieniem wielu mężczyzn ma duże trudności. Bohaterka powieści nie chce być typową kurą domową, taka rola absolutnie nie odpowiada jej ambicjom; chce się realizować zawodowo, awansować i mieć satysfakcję z zarobionych własnoręcznie pieniędzy. Z tego powodu musi zmierzyć się z wieloma stereotypami i niechęcią zarówno ze strony współpracowników, jak i własnej rodziny. Jej mąż źle znosi fakt, że to ona stała się głównym żywicielem rodziny, a konserwatywni teściowie i rodzice zdecydowanie chętniej widzieli by ją w roli „boginki domowego ogniska”. O ile jednak wśród najbliższych wiele sytuacji można wyjaśnić drogą kompromisu i dyskusji, o tyle szowinizm, z jakim spotyka się na co dzień w pracy wydaje się być nie do przeskoczenia. Dyskryminacja ze względu na płeć w firmie, która szczyci się polityką prorodzinną i dywersyfikacją płci, przybiera różne formy – od niechętnej zgody na wcześniejsze wyjście z pracy, gdy trzeba iść z dzieckiem do lekarza (urlop nie wchodzi w grę) po publikowanie w sieci fotomontaży zdjęć współpracowniczek i gwiazdek porno. A sprawcy pozostają bezkarni, bo wniesienie skargi skutkuje zaprzepaszczeniem szans na jakąkolwiek karierę w hermetycznym światku City.

Książka napisana jest lekko i jest naprawdę świetnym czytadłem (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) na sobotnie popołudnie czy też do poduszki. Choć porusza także poważne kwestie, raczej nie skłania do refleksji – podczas lektury poubolewamy nad niesprawiedliwością, ale nie sądzę, by sama powieść dłużej zaprzątała Wam głowy. Do ogólnego lekkiego wrażenia, jakie pozostawia po sobie dziennik Kate Reddy, zdecydowanie przyczynia się także dosyć „hollywoodzkie” zakończenie.

„Nie wiem, jak ona to robi?” została wydana w 2002 roku, szybko stała się bestsellerem w Wielkiej Brytanii i USA, w 2011 roku ponownie trafiła do księgarń ze względu na wejście do kin ekranizacji powieści z Sarah Jessicą Parker w roli Kate. Filmu nie oglądałam, jednak czytając jego recenzje można wywnioskować, że niewiele łączy go z papierowym oryginałem. Z okładki książki, która trafiła w moje ręce, zerka uśmiechnięta Parker z jednej strony obładowana tobą z zabawkami, a z drugiej trzymającą neseser i komórkę. Do samego wydania nie mam w zasadzie większych zastrzeżeń, przyzwoite wykonanie i zaledwie kilka literówek.

Wpadł mi jednak w oko paskudny „babol”, jaki popełnił tłumacz, przekładając na język polski angielską nazwę drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia, Boxing Day, jako „Dzień Boksowania” [nazwa pochodzi od słowa „box” – pudełko i jest związana ze starą tradycją dawania w ten dzień upominków służbie i ubogim]. Zastanawiałam się nawet, czy nie był to zabieg celowy, ponieważ byłby to błąd, jakiego nie popełniają nawet licealiści, nie widziałam przy tym oryginału, więc mogę jedynie gdybać.

24 komentarze:

  1. Gdy tylko usłyszałam o tej książce, zapragnęłam ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto będzie się jej bliżej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka zniechęca mnie swoją okładką. Gdybym nie przeczytała tej recenzji, zapewne omijałabym ją szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już jest któreś z kolei wydanie, widziałam trzy różne okładki, może poprzedni przypadłyby Ci do gustu ;)

      Usuń
    2. Niestety nie widziałam żadnej innej okładki - jeszcze nie widziałam. ;P

      Usuń
  4. Mam mieszane uczucia co do tej ksiązki, jednak jeśli będę miała okazję to napewno przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  5. Sarah Jessica Parker kojarzy mi się wyłącznie z serialem (i filmem) "Seks w wielkim mieście", więc sam film chętnie bym obejrzała, żeby zobaczyć ją w tej roli. I "jak ona to robi" xD
    Skoro książka jest dobra, a nawet z plusikiem, to pewnie zasługuje na uwagę. Jeśli wpadnie mi w ręce, to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. do końca przekonana nie jestem, ale być może w swoim czasie po książkę sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem szczerze, że problematyka poruszona w tej książce ciekawi mnie wybitnie, dlatego koniecznie muszę sięgnąć po tę pozycję:) Być może za jakiś czas i ja będę musiała się zastanowić co wybrać - karierę czy dom, a może próbować to połączyć:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na Kate takie połączenie to mieszanka wybuchowa ;)

      Usuń
  8. Dzień boksowania - dobre, hehe:-) A mnie się swoją drogą coś kołacze, nie wiem - czytałam, nie czytałam? Ale chyba nie zostawiła na mnie jakiegoś trwałego wrażenia, skoro w ogóle pojawia się to pytanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewykluczone, że czytałaś. Ot przyjemne czytadło, ale zastanawiam się, czy za kilka miesięcy moim jedynym skojarzeniem nie będzie właśnie ów "Dzień boksowania" ;)

      Usuń
  9. Postaram się ją znaleźć i oczywiście przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  10. dzieci, praca, połowa wypłaty na opiekunkę,"mamafia"... :) zżycia wzięte! :) bardzo chętnie przeczytam tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisy "mamafii" były jednymi z lepszych fragmentów ;)

      Usuń
  11. Nie wiem, czy to akurat książka dla mnie, może kiedyś przeczytam dla odprężenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wczoraj się za to zabrałam, i nie mogłam się oderwać. NIE-NA-WI-DZĘ babskich czytadeł, dlatego ciężko mi się przyznać do tego, że "Jak ona to robi" tak bardzo mi się podoba;)

    Pozdrawiam i zapraszam na mój nowy blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei lubię się czasem odmóżdżyć przy takiej lekkiej lekturze, a "Nie wiem jak ona to robi" spełniło swoją rolę całkiem znośnie :)

      Usuń
  13. Bardzo mnie zachęciła twoja recenzja, z przyjemnością przeczytam coś lekkiego,po dłuższym czasie czytania poradników dotyczących rozwoju i wychowywania dzieci i książek psychologicznych potrzebuję czegoś takiego. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj po długiej przerwie :) Lektura jest lekka, ale wizja rodzicielstwa w niej przedstawiona może Cię nieco wystraszyć... :)

      Usuń
  14. Książka bardzo fajna, co prawda czytałam milion lat temu, kiedy nie miałam na głowie ani dziecka, ani pracy, ani nawet domu do ogarnięcia - ale i tak mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Całkiem ok, dobrze i szybko się czyta :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fresh hard pressed drink is proper meant for expectant mothers but lactating dads.

    So what shake? Therefore whole wheat type grass, parsley, and also issue various of
    comparable texture and consistency. An economical but also "green" alternative to coming to the moisture watering
    hole is certainly making juice wheat-grass at your home.


    Review my homepage: blender 3d animation examples

    OdpowiedzUsuń
  17. It's good to match up this particular juicer by what for you to do utilizing juice machine. Once you've got hot typically the eggnog, let it cool.
    Lycopene may aid the prevention of macular deterioration but also cataract elaboration for that reason support steer obvious age-related blindness.


    My webpage :: vitamix vs blendtec review

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...