czwartek, 31 maja 2012

"Anioły śniegu" James Thompson


Tytuł Anioły śnieguAutor James Thompson
Wydawnictwo Amber
Data wydania 2012-05-08

Stron 336

Panująca od kilku lat moda na skandynawskie kryminały sprawiła, że za ich pisanie zabrali się nie tylko Norwegowie i Szwedzi, ale także Amerykanie. Do księgarń trafiła właśnie debiutancka książka Jamesa Thompsona, „Anioły Śniegu", pierwszy tom cyklu, którego głównym bohaterem jest fiński inspektor, Kari Vaara.

Akcja powieści rozgrywa się w północnej Finlandii, w małej miejscowości za kręgiem polarnym, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia. Trwa właśnie kaamos, najzimniejsza i najbardziej ponura pora roku w tej części świata, dwa tygodnie całkowitej ciemności, gdy słońce nie pojawia się nawet na chwilę. Jedyną atrakcją miasteczka jest dosyć ekskluzywny kurort narciarski, którym zarządza amerykańska żona inspektora, Kate. Często pojawia się tu śmietanka towarzyska i celebryci, m.in. aktorka filmów klasy B, imigrantka z Somalii, Sufia Elmi. Wkrótce jej bestialsko okaleczone zwłoki zostają znalezione w pobliżu farmy reniferów, a rany na ciele sugerują morderstwo na tle seksualnym i rasowym. Prowadzenie śledztwa przypada w udziale Vaarze, który dosyć szybko typuje podejrzanych. Wśród nich są: jego była żona i jej partner, dla którego go porzuciła oraz syn znanego bogacza, notowany przestępca seksualny. Inspektor miota się między kolejnymi teoriami, a wkrótce dochodzi do kolejnej zbrodni...

Niewątpliwie największym plusem książki jest atmosfera, jaką udało się stworzyć autorowi. Bardzo łatwo można wczuć się w mroźny, ponury klimat tego miejsca, a poczucie beznadziei i osamotnienia, towarzyszące jego mieszkańcom udziela się także czytelnikowi. „Anioły Śniegu" to pierwsza powieść, jaką przeczytałam, której akcja dzieje się w Finlandii i z dużą przyjemnością chłonęłam liczne informacje na temat kultury i codziennego życia jej mieszkańców. Choć autor jest Amerykaninem, od dwunastu lat mieszka w Helsinkach wraz ze swoją żoną Finką, co z pewnością pozwoliło mu poznać Finlandię niemalże od podszewki. Thompson przedstawił Finów tak, jak sam widzi ich na co dzień – jako ludzi dobrych i uczciwych, ale jednocześnie niezwykle skrytych i zamkniętych w sobie, wykazujących dużą tendencję do wpadania w depresję. Ukazał ich skryty rasizm oraz dwa problemy, z którymi od lat boryka się całe fińskie społeczeństwo – najwyższy w Europie (o ile nie na świecie) wskaźnik samobójstw, zwłaszcza wśród młodych ludzi oraz powszechny alkoholizm. Niezbyt to optymistyczna wizja i mam szczerą nadzieję, że nieco przerysowana.

Główny bohater to tradycyjnie już policjant po przejściach i problemami emocjonalnymi, choć z tych ostatnich powoli wychodzi dzięki wsparciu drugiej żony. Kari Vaara wzbudza sympatię, naprawdę zależy mu na wymierzeniu sprawiedliwości i jest zaangażowany w prowadzenie śledztwa. Problem w tym, że chyba nie do końca wie, jak to zrobić. Dwukrotnie aresztuje tego samego podejrzanego, w międzyczasie wypuszczając go i pijąc z nim wódkę; wyciąga błędne wnioski i snuje teorie w zasadzie nie poparte faktami, co ostatecznie skutkuje śmiercią niewinnej osoby; a wynik śledztwa zaskakuje go o tyle, że nie wpada na niego sam, bo morderca osobiście się ujawnia... Może autorowi zależało na tym, by pokazać, że Vaara jest jedynie człowiekiem, a nie supermanem, który w dwie godziny samodzielnie rozwikła każdą sprawę i jeszcze wsadzi winnego za kratki? Nie do końca mnie to jednak przekonuje, choć nie zmienia to faktu, że całość wciąga i czyta się szybko i przyjemnie.

Po przeczytaniu pierwszych rozdziałów książki nasunęło mi się także pytanie, czy Thompson miał kiedykolwiek bliższy kontakt z kobietą w ciąży. Zdaję sobie sprawę, że w zasadzie co kraj, to nieco inne lekarskie zalecenia i wytyczne w sprawie tego, co w tym stanie można robić, a czego unikać. A jednak ciężko jest mi sobie wyobrazić ciężarną, która bardzo stara się o siebie dbać, ale jednocześnie pije alkohol (bo dopiero pod koniec ciąży trzeba z niego zrezygnować) i jeździ na nartach, mimo że w biodro ma wstawioną metalową śrubę po wcześniejszym wypadku. Możliwe, że się czepiam, ale cóż...

Powieść napisana jest z perspektywy głównego bohatera, który jednocześnie jest także narratorem. Pozwala to na lepsze zrozumienie jego intencji i silnych emocji, jakie nim targają. Autor używa krótkich, prostych zdań, w które wplata fińskie słowa, co stanowi ciekawe urozmaicenie. Wydanie książki jest całkiem przyzwoite – dosyć solidna okładka (miękka, ale ze skrzydełkami) i jedynie nieliczne literówki. Na końcu powieści znajduje się pierwszy rozdział drugiego tomu z cyklu o Karim Vaarze zatytułowany „Łzy Lucyfera", który ukaże się już we wrześniu bieżącego roku. Nie przepadam za tego rodzaju promocją nowej książki, wolę przeczytać interesujący opis, choć domyślam się, że niektórych taki fragment zachęca do sięgnięcia po daną lekturę.

Na okładce możemy przeczytać entuzjastyczną reklamę, że „taki kryminał napisałby Simon Beckett, gdyby mieszkał za kręgiem polarnym". Drażnią mnie takie porównania, gdyż niezwykle rzadko jest w nich choćby kropla prawdy. Jedyny element, jaki łączy tych dwóch pisarzy, to szczegółowe opisy sekcji zwłok i na tym koniec. Thompson to zdecydowanie nie drugi Beckett, choć z pewnością obiecujący autor kryminałów i powinno się pozwolić mu pracować samodzielnie na swoje nazwisko.

„Anioły śniegu" może nie powalają na kolana, ale z pewnością zapewnią rozrywkę wielbicielom kryminałów, zwłaszcza skandynawskich. Nie polecam jedynie młodym czytelnikom ze względu na sporą dawkę brutalnego opisu okaleczonych zwłok oraz bardzo wyraźnie podkreślony motyw seksualny opisywanego morderstwa.


Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Amber oraz portalowi Secretum.pl

Tekst stanowi oficjalną recenzję dla Secretum.pl


21 komentarzy:

  1. Akcja mnie zachęca do przeczytania, choć wydaje mi się że bohatera nie polubie

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie w moim guście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku przyszłego tygodnia rusza na moim blogu konkurs, w którym nagrodą będą właśnie "Anioły śniegu". Zapraszam do udziału :)

      Usuń
  3. Raczej nie dla mnie więc tym razem sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, nie to nie dla mnie, więc odpuszczę sobie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Potrzeba przeczytania tej książki awansowała na miano potrzeby fizjologicznej!
    A ja, jak na złość, muszę mieć nos w podręczniku prawa administracyjnego! :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdroszczę... Jakbym była nieco wredna, to bym mogła powiedzieć, że z kolei przede mną leży stosik całkiem przyjemnych lektur... Ale nie powiem ;)

      Usuń
  6. Nieufna jestem wobec tych wszystkich powieści wypływających na fali pewnych "mód", a już do szału mnie doprowadzają "zachęty" wydawców, porównujące każdego gryzipiórka do wielkich sław... Tym niemniej "Anioły" chwaliła również i Jane Doe, teraz nie zmiażdżyłaś recenzją i Ty, więc pewnie coś jest na rzeczy i książkę można przeczytać:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie porównania przyprawiają mnie o gęsią skórkę :/ Ale książka, chociaż nie powala na kolana, jest całkiem przyzwoita i można spokojnie się za nią zabrać :)

      Usuń
  7. sądzę, że dam szansę tej książce :) kryminały lubię, więc chętnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc miłej lektury :) Jak już wspomniałam, za kilka dni ogłoszę konkurs, w którym nagrodą będzie jej egzemplarz :)

      Usuń
  8. Drugim Beckettem to ten pisarz na pewno nie jest, bo jako fanka Becketta będę bronić jego oryginalności do upadłego :P Mnie też niesamowicie drażnią takie porównania. Możliwe, że dam tej książce szansę, bo nie czytałam jeszcze żadnej powieści z akcją umiejscowioną w Finlandii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co czytałam tylko jedną książkę Becketta, ale od razu widać, że Ci panowie wiele wspólnego ze sobą nie mają ;)

      Usuń
  9. Lubię kryminały, więc z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja powiem zdecydowane nie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jestem zbyt mocno zafascynowana tą skandynawską modą. Wolę klasyczne kryminały. Jednak być może kiedyś sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takowe książki, dlatego z przyjemnością książkę przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wlasnie chcialem siegac po te ksiazke, ale jednak chyba najpierw przeczytam cos innego, a te odloze na pozniej :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...