środa, 25 kwietnia 2012

"Ulotne chwile szczęścia" Robyn Carr


Tytuł Ulotne chwile szczęścia
Tytuł oryginału: Second Chance Pass

Autor Robyn Carr

Wydawnictwo Mira
Data wydania 2012-04

Stron 336

Wraz z Ulotnymi chwilami szczęścia Robyn Carr, autorka poczytnych romansów, po raz piąty przenosi czytelniczki do małego kalifornijskiego miasteczka Virgin River. Seria liczy już sobie dziewiętnaście powieści, choć w Polsce jak dotąd ukazało się dopiero pięć z nich.

Główną bohaterką Ulotnych chwil szczęścia jest Vanessa, której mąż, Matt, zginął podczas pełnienia misji w Iraku, gdy była w siódmym miesiącu ciąży. W okresie żałoby najbardziej wspierał ją najbliższy przyjaciel męża, Paul, który praktycznie zrezygnował z własnego życia, by móc zająć się Vanessą. Sytuacja staje się jednak dla mężczyzny nie do zniesienia, ponieważ od lat w tajemnicy kocha się w żonie przyjaciela. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że kobieta nadal przeżywa stratę męża i nie będzie chciała angażować się w nowy związek. Nie wie jednego – w okresie, gdy najbardziej ją wspierał, stał się jej niezwykle bliski i Vanessa odkrywa, że jest w nim zakochana. Problem polega na tym, że nie mówią sobie wzajemnie o tym, co do siebie czują, co sprawia, że sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana. Gdy w końcu wyznają sobie miłość, okazuje się, że Paul będzie miał dziecko z inną kobietą, z którą niezobowiązująco spotkał się kilka razy.

Choć autorka piętrzy przed bohaterami kolejne problemy, które wydłużają ich drogę do szczęścia, od samego początku powieści, mamy pewność, że zakończy się ona szczęśliwie. Dzięki temu Ulotne chwile szczęścia czyta się przyjemnie i szybko. Jest to lektura lekka i niewymagająca, a dzięki temu idealna na słoneczne, leniwe popołudnie.

Dużą zaletą książki, którą docenią zwłaszcza wielbicielek Robyn Carr, jest obecność bohaterów, których losy stanowiły kanwę poprzednich powieści autorki. Poznajemy więc losy Mel i Jacka (Słońce po burzy), Mike’a i Brie (Tęcza nad doliną) oraz Paige i Johna (Kłopoty w raju). Naturalnie pisarka wprowadza także wiele nowych postaci, z których najbardziej przypadł mi do gustu ojciec Vanessy, emerytowany generał.

Ulotne chwile szczęścia to pełna emocji powieść o miłości i przyjaźni ponad wszystko. To także historia dająca nadzieję osobom, które straciły najbliższych. Autorka przekonuje, że ból nie trwa wiecznie i każdy ma prawo do szczęścia, że nie warto zwracać uwagi na opinie innych, tylko iść za głosem serca. Każdy bohater książki, po mniejszych lub większych kłopotach, spotyka bowiem swoją drugą połówkę.

Z pewnością powieść Robyn Carr nie należy do ambitnych i zmuszających do głębokich przemyśleń. Nie ma co ukrywać, jest dosyć schematyczna, a przedstawiony w niej obraz świata jest niezwykle wyidealizowany. Warto jednak od czasu do czasu sięgnąć po taką ciepłą historię, w której wszystko dobrze się kończy, choćby dla poprawy humoru. Serdecznie polecam wszystkim miłośniczkom lekkiej lektury z dużą dozą romansu.

Moja ocena: 4/6


 Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Mira

 


Recenzja ukazała się również na stronie Lubimy Czytać

31 komentarzy:

  1. Choć wydaje się mocno przewidywalna, co niestety jest typowe dla większości romansów, zachęca do siebie więc jak będę miała możliwość to sięgnę po nią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, rzadko który romans wychodzi poza jeden utarty schemat, ale czasem po prostu ma się ochotę na taką lekką lekturę :)

      Usuń
    2. Dokładnie, oderwanie się od rzeczywistości nie wymagające głębszego zastanowienia, oraz wiara w szczęśliwe zakończenia. Takie mam odczucia czytając czasem jakiś romans

      Usuń
  2. mając chwilę chętnie bym przeczytała :)
    nie wiem, co takiego jest w okładce, ale coś mnie w niej przyciąga do tej książki... i w sumie nawet nie wiem co :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi okładka od razu skojarzyła się z latem :)

      Usuń
  3. Ach te beztroskie romanse!... A ja właśnie czytam super książkę o specjaliście od tortur..;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Romans romansem, ale trochę dobrej krwawej sieczki nigdy nie zaszkodzi :) Czyżby Mordimer?

      Usuń
    2. Blisko, przynajmniej pod względem tytułu oryginału, ale nie. Powiem jedno - rewelacja.

      Usuń
    3. To mnie zaciekawiłaś :) Będę czekać na Twój tekst na blogu :)

      Usuń
  4. Czytałam poprzednią książkę autorki i bardzo mi sie podobała. Tę z równie miłą chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku to było pierwsze spotkanie z tą autorką, ale może sięgnę także po poprzednie :)

      Usuń
  5. Ciekawe, ciekawe ale chyba nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dość ciekawie się zapowiada ale to tylko taka lekka literatura, jakiej jest sporo.


    Ps. Kasiu jak chcesz by czytać Twoje recenzje proszę zlikwiduj zabezpieczenia tekstowe . Wejdź na ustawienia, komentarze i kliknij w odpowiednim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy masz na myśli konieczność wpisania kodu przed dodaniem komentarza? :) Niestety nie mogę tego usunąć, aby nie mieć wkrótce problemu ze spamem w komentarzach...

      Usuń
  7. Zapowiada się ciekawie. Nie przepadam za romansami ale może się skuszę. Zachęciłaś mnie recenzją ;)

    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili,
    Panna Nikt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zachęciłam :)

      Usuń
  8. Czasem odskocznia w romansach się przydaje, więc z chęcią przeczytam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, taka lekka zmiana czasem się przydaje :)

      Usuń
  9. Z wielką chęcią przeczytam, gdy tylko skończę już zakupione ostatnio przez siebie ksiażki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obiecuję sobie, że przecyztam w końcu to, co kupiłam, ale zawsze po drodze odwiedzę bibliotekę i nic z tego nie wychodzi :)

      Usuń
  10. Nie jestem miłośniczką romansów, ale ciekawi mnie fabuła, która choć trochę banalna, może być ciekawa ;) Jeśli będę miała okazję to chętnie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydaje się dość przewidywalna, ale chyba można z nią miło spędzić czas. Chętnie przeczytam kiedy tylko będę miała taką okazję;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyżby zapowiadała się lekka lektura?

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak jak napisałam na facebooku, właśnie kończę czytać i szczerze przyznam, że jestem nieco rozczarowana. Jest przewidywalna, wyidealizowana, jakaś taka monotonna. Nie, to nie to :) Dużo lepsze było "Pożegnanie z przeszłością".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam niestety porównania, bo to moje pierwsze spotkanie z Carr :)

      Usuń
  14. Niestety nie jest to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. W następnym tygodniu listonosz przyniesie mi "Ulotne chwile szczęścia", więc na własnej skórze przekonam się czy książka jest ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakoś nie jestem przekonana do tej książki. Na razie odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię czasem sięgnąć po mniej ambitniejszą książkę i przy niej odpocząć, Carr jeszcze nigdy nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...