Przejdź do głównej zawartości

"Miłość Peonii" Lisa See

Tytuł Miłość Peonii 
Tytuł oryginału Peony in Love
Autor Lisa See
Wydawnictwo Świat Książki
Stron 400
Data wydania 2007-10-01
Kiedy w moje ręce trafił egzemplarz „Miłości Peonii” spodziewałam się romansu rozgrywającego się w XVII-wiecznych Chinach, co zresztą sugeruje opis wydawcy. Powieść ta jednak całkowicie mnie zaskoczyła. Owszem, jest to historia o miłości. Miłości tak silnej, że nie przerwała jej nawet śmierć. Jednak odniosłam wrażenie, że ta miłosna historia jest jedynie pretekstem do przedstawienia dużo poważniejszych zagadnień.

Autorką „Miłości Peonii” jest Lisa See, amerykańska pisarka chińskiego pochodzenia. Jest to jej piąta powieść opisująca życie kobiet w Chinach na przestrzeni wieków. Poprzez ich osobiste relacje poznajemy kulturę i historię Chin w różnych okresach czasu.

 Główną bohaterką przeczytanej przeze mnie książki jest tytułowa Peonia. Jest to piękna, wrażliwa, pochodząca z bogatej rodziny dziewczyna, którą poznajemy dwa dni przed jej szesnastymi urodzinami. Jest zafascynowana operą „Pawilon Peonii”, której bohaterka, Liniano, umiera z miłości. Podczas spektaklu owej opery poznaje poetę Rena, w którym się zakochuje. Jest jednak w pełni świadoma, że musi poślubić mężczyznę wybranego przez jej rodziców. Sfrustrowana coraz bardziej zamyka się w sobie i w świecie nieustannie czytanej przez siebie opery. W końcu dopada ją „klątwa Liniang”, Peonia staje się „chora z miłości”. Wiele osób uważało bowiem, że lektura „Pawilonu Peonii” jest nie wskazana dla młodych dziewcząt i nie dość, że może wywoływać u nich nieodpowiednie zachowania, to jeszcze jest przyczyną choroby z miłości, która nieodmiennie prowadzi do śmierci. Co jest zaskakujące Peonia, zwana już wtedy Chen Tong rzeczywiście umiera, choć nadal pozostaje narratorem. Błąka się po okolicy jako „głodny duch” i stara się wpływać na losy jej bliskich, a przede wszystkich ukochanego Rena i jego dwóch kolejnych żon.

„Miłość Peonii” jest częściowo oparta na faktach. Inspiracją dla autorki był „Komentarz trzech żon” do opery „Pawilon Peonii”, która jest jak najbardziej rzeczywista. Śledząc kolejno losy Chen Tong zagłębiamy się w fascynującą kulturę Dalekiego Wschodu. Jesteśmy świadkami niezwykłych rytuałów oraz poznajemy wierzenia ówczesnych mieszkańców Chin na temat życia po śmierci. Przede wszystkim jednak poznajemy świat Chin widziany oczami kobiet.

Trzeba bowiem wiedzieć, że sytuacja kobiety w Chinach w tamtym okresie była, a częściowo może jest i nadal, nie do pozazdroszczenia. Jak stwierdza jeden z bohaterów, dziewczynka to bezużyteczna gałąź na rodzinnym drzewie. Narodziny syna świętowano, narodziny córki były porażką. Z tego też powodu kobieta liczyła się przede wszystkim jako matka. Szokujący jest fakt, że wędrując z Peonią po zaświatach, dowiadujemy się, że kobiety, które umarłe podczas porodu lub w ciąży zasługują na karę, gdyż zawiodły swą rodzinę. Gdy jednak urodzi się córka, należy jak najszybciej wydać ją za mąż. Po ceremonii zaślubin należy ona już bowiem do rodziny męża, czyli innymi słowy problem z nią związany znika. Peonia szykując się do ślubu stwierdza, że dla córki małżeństwo jest zawsze czymś w rodzaju śmierci, przynajmniej do pewnego stopnia.

Chen Tong miała niezwykłe szczęście, gdyż jej ojciec był zamożnym człowiekiem. Dzięki temu odebrała stosowne wykształcenie, potrafiła także haftować, śpiewać i grać na instrumentach. Kobiety z niższych klas czekał o wiele gorszy los. Służąca głównej bohaterki wyznaje, że jej największym marzeniem jest zostanie czyjąś konkubiną, nawet trzecią lub czwartą, gdyż nawet to było lepsze od jej obecnego życia. Ostatecznie została sprzedana nowemu właścicielowi za wieprzowinę. Sprzedana jak przedmiot, nawet nie jak zwierzę… Nawet kobiety z wyższych sfer nie miały wielu praw. Ich głównym życiowym zadaniem było cieszyć oko męża i wypełniać mu wolny czas rozrywką. Na edukowanie kobiet pozwolono jedynie po to, by nie były dla męża zbyt nudne, nie dlatego, że miały do tego prawo. Kobieta porządna i uczciwa to kobieta o niezbyt szerokich horyzontach, tak można w jednym zdaniu streścić ówczesną mentalność.

Świat przedstawiony w „Miłości Peonii”, to świat zupełnie inny od tego, który nas otacza. Choćby z tego powodu warto sięgnąć po tę powieść. Choć akcja rozwija się dosyć powoli, momentami zdarzają się fragmenty nieco nużące, to jednak do samego końca książka będzie nas zaskakiwać. 

Moja ocena: 5/6

Recenzja ukazała się również na:

Co czytać?

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 34 pozycje. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.