poniedziałek, 16 stycznia 2012

"Diabeł ubiera się u Prady" Lauren Weisberger


Tytuł Diabeł ubiera się u Prady
Tytuł oryginału The Devil Wears Prada  
  
Autor Lauren Weisberger
Wydawnictwo Albatros
Stron 448

Data wydania 2004

Ile jest w stanie znieść człowiek, aby zrealizować swoje marzenia? Czy chęć odniesienia sukcesu i zrobienia kariery to wystarczająca motywacja, by przetrwać humory i upokorzenia ze strony szefa „z piekła rodem”? W swej debiutanckiej powieści Lauren Weinberger z przymrużeniem oka pokazuje świat, w którym najważniejsza jest pogoń za karierą, a styl ubierania decyduje o wartości człowieka.

Główną bohaterką jest Andrea Sachs, młoda utalentowana dziewczyna z niewielkiego miasteczka, która postanawia spróbować swoich sił jako dziennikarka w Nowym Jorku. Zostaje asystentką Mirandy Priestley, redaktorki jednego z największych i najbardziej prestiżowych magazynów poświęconych modzie. Wprawdzie ma ona opinię prawdziwej diablicy, ale ukończenie stażu przy jej boku, otwiera drzwi każdej redakcji. Andrea jest gotowa na wszystko, by spełnić swe marzenia. Szybko jednak przekonuje się, że jej praca nie polega na zdobywaniu dziennikarskiego doświadczenia, ale przede wszystkim na przynoszeniu kawy czy odbieraniu prania Mirandy, a dyspozycyjność może oznaczać telefon w środku nocy z żądaniem stawienia się w redakcji lub innym miejscu. Ponadto okazuje się, że praca wypełnia Andrei cały czas, nie zostawiając żadnego miejsca na życie prywatne i uczuciowe.
Autorka przeciwstawia sobie dwa odmienne światy –małomiasteczkowy i wielkomiejski. Na początku swego pobytu w Nowym Jorku Andrea reprezentuje pierwszy z nich – jest miła, uśmiechnięta, nieco nieśmiała, wierzy, że nie liczy się wnętrze człowieka, więc nie przywiązuje dużej wagi do swego wyglądu. Przeżywa szok, gdy uświadamia sobie, że ludzie tutaj nie reagują pozytywnie na dobre maniery, a bycie uprzejmym oznacza bycie słabym, silne osobowości nie muszą bowiem liczyć się z otoczeniem. Ponadto, okazuje się, że w tym środowisku liczy się przede wszystkim podążanie za najnowszymi trendami i figura modelki. Bohaterka daje się niestety szybko wciągnąć w ten specyficzny wyścig szczurów, nie zauważając, jak to niszczy jej życie.

Książka napisana jest lekko i prosto, co sprawia, że czyta się ją wyjątkowo przyjemnie i szybko. Narratorką jest główna bohaterka, bo pozwala nam lepiej wczuć się w jej sytuację, a jednocześnie pozwala jej na dokonywanie wielu celnych komentarzy. Choć napisana nieco z przymrużeniem oka, skłania do refleksji, m.in. na temat sensu dzisiejszej pogoni za karierą oraz presji doskonałego wyglądu lansowanego przez media. Pozostaje nam zadać pytanie, gdzie w tym wszystkim jest człowiek? Co sprawia, że zaślepieni władzą i pieniędzmi niszczymy innych ludzi, lub odwrotnie, czemu pozwalamy się upokarzać tylko dlatego, że boimy się utraty posady?

W 2006 roku na podstawie powieści nakręcono film o tym samym tytule. Jest to dość wierna i dobra adaptacja, zwłaszcza dzięki Meryl Streep, która idealnie wręcz wcieliła się w rolę demonicznej Mirandy. Niestety, zakończenie różni się od oryginalnego, a szkoda. Niezależnie jednak o tego, jak dobry jest to film, książka jest zdecydowanie lepsza, więc serdecznie polecam!

Moja ocena: 5/6

9 komentarzy:

  1. Bardzo udana recenzja. Film faktycznie niezły w swojej kategorii, ale potwierdzam, książka jest lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Film o niebo lepszy od książki, co rzadko się zdarza.
    Niestety, pani Weisberger wpadła w schemat i w kolejnych powieściach powiela szablon z "Diabła...".

    Pozdrawiam koleżankę-recenzentkę z Secretum :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym przypadku najpierw obejrzałam film, a dopiero potem sięgnęłam po książkę. I jak dla mnie to jednak książką wygrywa, choćby przez bardziej realne zakończenie :)
    Czeka jeszcze na mnie "Portier nosi garnitur od Gabbany", ale przyznam się szczerze, że nie mogłam przebrnąć przez pierwsze rozdziały, więc książka poczeka na półce na lepsze czasy.
    Pozdrawiam kolegę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dotarłam do końca i nie polecam. Strata czasu.

      Usuń
    2. Masz na myśli "Portiera..."?

      Usuń
    3. Tak, naprawdę szkoda czasu.

      Usuń
  4. Skoro książka jest lepsza niż film, co w sumie stanowi pewien standard, mogłabym ją przeczytać, tyle że to nie moja bajka... Film widziałam - przypadkiem, w autokarze, pozytywnie mnie zaskoczył. Książki nie przeczytałam - bo zwykle po książki starszej daty wolę sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Recenzja zachęcająco przybliża książkę a ponieważ ją mam to przeczytam .
    Film widziałam gdyż lubię Meryl Streep , oceny porównawczej dokonam po przeczytaniu książki.)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam za sobą i książkę i film, a uczucia mieszane. Fajnie się czytało i oglądało, ciekawie i z humorem, ale nie doszukałam się w niej głębi, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...