poniedziałek, 14 października 2013

"Dziewczyna, która chciała się zemścić" Anders Roslund, Börge Hellström

Tytuł Dziewczyna, która chciała się zemścić
Tytuł oryg. 
Box 21

Cykl Ewert Grens & Sven Sundkvist
Tom 2
Autorzy Anders Roslund, Börge Hellström
Wydawnictwo Albatros
Data wydania 2010-10-20

Stron 464
Namnożyło się ostatnio książek o „Mężczyznach i dziewczynach, którzy…”, a wydawcy zdają się prześcigać w pomysłach na coraz dziwniejsze tytuły, mające niewiele wspólnego z oryginałem. Tak jest także w przypadku „Dziewczyny, która chciała się zemścić” (oryginalnie „Box 21”) - toporny tytuł i takaż okładka nie zachęcają do lektury. To jednak tylko pozory, bo książka, choć mocna i drastyczna, trzymała mnie w swoich szponach przez kilka godzin i z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci.

Do jednego ze sztokholmskich szpitali trafia dwudziestoletnia prostytutka, pochodząca z Litwy Lydia Grajauskas. Po tym jak przeciwstawiła się alfonsowi, ten skatował ją do nieprzytomności i prawdopodobnie zabiłby ją, gdyby nie interwencja policji. Jednak dziewczyna nie zamierza już nigdy więcej być ofiarą. Udaje jej się zdobyć broń, a wtedy bierze pięcioro zakładników i zamyka się z nimi w prosektorium. Ma tylko jedno żądanie – chce wymienić uwięzione osoby na policyjnego negocjatora znającego język rosyjski, Bengta Nordwalla. Dlaczego zależy jej właśnie na nim?

„Dziewczyna, która chciała się zemścić” nie jest typowym thrillerem czy kryminałem, bliżej jej do powieści sensacyjnej. Autorzy postawili na temat trudny i to pod wieloma względami – handel żywym towarem. Historia Lydii nie różni się od losów tysięcy innych młodych, naiwnych dziewczyn z Europy Wschodniej, które zwabione propozycją intratnej pracy na Zachodzie, zmuszane są do prostytucji. Proceder ten nie jest dla nikogo tajemnicą, co roku tysiące młodych dziewczyn trafia do domów publicznych, stając się niczym więcej jak towarem, przechodzącym z rąk do rąk kolejnych pośredników i „właścicieli”. Niby każdy o tym wie, jednak głośno rzadko się o tym mówi, a tak nie powinno być. Bardzo dobrym uzupełnieniem powieści jest posłowie, w którym autorzy omawiają szczegóły przeprowadzonego przez siebie dziennikarskiego śledztwa. „Dziewczyna…” nie jest więc jedynie czystą literacką fikcją, a w znacznej mierze swoistym reportażem.

Książka jest brutalna, bezpośrednia i drastyczna. Roslund i Hellström bez skrupułów serwują czytelnikowi mieszankę przemocy, okrucieństwa, perwersyjnego seksu i narkomanii. Szczegółowo opowiedziane losy Lydii to jedna z tych historii, która potrafi wyryć się w pamięci na długo. Szokuje brutalnością i realizmem, ale przede wszystkim tym, że jest zaledwie jedną z tysięcy niemalże identycznych opowieści.

Wymowa książki jest pesymistyczna nie tylko ze względu na drastyczny temat. Skala handlu młodymi dziewczynami jest ogromna, a obojętność władz po prostu przeraża. Można odnieść wrażenie, że jest to zbyt intratny biznes, by dało się skutecznie z nim walczyć. Jednak to nie brak skutecznego działania organów ścigania jest najgorsze, jest nim także obojętność społeczeństwa. Ponadto, nie da się ukryć, że gdyby nie było popytu, nie byłoby także podaży. Cały czas nie mogę zrozumieć (i nie sądzę, bym doszła do tego w przyszłości), co siedzi w głowie mężczyzny, który czerpie przyjemność z upokarzania kobiety, z bicia jej i zmuszania do spełniania perwersyjnych, wręcz chorych, zachcianek.

Powieść jest aż do bólu realna, łącznie z zakończeniem, któremu daleko do happy endu, ale można to potraktować na plus, bo historie takie jak ta rzadko dobrze się kończą. Ludzie są tylko ludźmi, policja przedkłada prywatę nad sprawiedliwość, a ponura rzeczywistość przysłania poczucie przyzwoitości. Niemniej jednak - a może właśnie dlatego – po książkę naprawdę warto sięgnąć.

Moja ocena: 5-/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań Book-Trotter (literatura szwedzka) oraz Z półki.

22 komentarze:

  1. Faktycznie teraz mnóstwo tytułów tego typu :) Książka mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wydawcy chcą chyba odcinać kupony od sukcesu Larssona...

      Usuń
  2. Faktycznie tytuł i okładka niekoniecznie zachęcające. Raczej nie sięgnęłabym po nią będąc w księgarni, bo zdarza mi się ocenić książkę po okładce :) Po Twojej recenzji może do niej zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się nie oceniać po okładce, bo jak widać, można się na tym nieźle przejechać, ale też mi się zdarza, więc się nie przejmuj ;)

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o gatunek, to z pewnością jak najbardziej dla mnie;) A co do tytułu się zgodzę - dziwna moda nastała wśród pisarzy ;) Strach pomyśleć, co będzie dalej... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nie chodzi o pisarzy, tylko polskich wydawców, bo jak widać tytuł oryginału nijak się ma do polskiego.

      Usuń
  4. Ha! Masz rację z tymi tytułami, wszystkie wydają mi się bazować na popularności trylogii Millennium :/ Całe szczęście, że treść intrygująca i warta poznania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie nie lubię takiego bazowania na cudzym sukcesie, bardziej mnie to odstrasza od książki, niż do niej przyciąga, ale chyba nic na to nie poradzimy. A akurat tę "Dziewczynę..." warto przeczytać :)

      Usuń
  5. Czytałam ją dosyć dawno,ale pamiętam, że mnie nie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swojej reakcji też bym nie nazwała zachwytem, natomiast wrażenie pozostawiła duże

      Usuń
  6. Potwierdza się przysłowie, by nie oceniać książki po okładce :)
    Co do tematyki, to faktycznie, mimo wszystko, jest bardzo, hmmm, aktualna. Jeśli będę miała okazję, przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety bardzo aktualna i podejrzewam, że proceder taki jest nie do wyplenienia

      Usuń
  7. Ładna kobieta plus pistolet, a każdy narzeka na okładkę :D Co z tym światem? :P
    Ok, zgadzam się - to nie jest szczyt elegancji :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że warta uwagi- choć nie lubię aż tak drastycznych i pełnych brutalności lektur, może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, zapowiada się ciekawie, chociaż brutalnie. Zaskoczyło mnie też to, że nie jest to jedynie zmyślona historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest zmyślona o tyle, że losy Lydii opierają się na historiach kobiet, z którymi rozmawiali autorzy. Natomiast akcja z zakładnikami to już fikcja literacka.

      Usuń
    2. W porządku, w takim razie źle zrozumiałam, bo pomyślałam, że zakładnicy to też inspiracja z rzeczywistości.

      Usuń
  10. Książkę właśnie wypożyczyłam z biblioteki,więc cieszę się, że jest dobra. Brutalna i realistyczna? W sam raz dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta książka jakoś niezupełnie trafia w moje gusta:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...