wtorek, 17 lipca 2012

"Ucieczka znad rozlewiska" Katarzyna Zyskowska-Ignaciak


Tytuł Ucieczka znad rozlewiska
Autor Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Wydawnictwo Nasza Księgarnia 
Data wydania 2012-07

Stron 386

Szybkie tempo życia, związany z nim stres i pośpiech skłaniają coraz liczniejszych mieszczuchów do porzucania wielkich miast i zaszywania się na spokojnej i cichej prowincji, w zależności od kaprysu – na przedmieściach lub wręcz na zapomnianym przez Boga i ludzi pustkowiu. Byle bliżej przyrody i sielskiej wsi, a dalej od wielkomiejskiego zgiełku. Liczne powieści i seriale kręcone na ich podstawie przekonują nas, że prawdziwe szczęście czeka na nas właśnie w spokojnej małej mieścinie lub wiosce, gdzie ptaszki ćwierkają, powietrze jest rześkie, a na każdą z bohaterek czeka miejscowy przystojniak. Sięgając po najnowszą powieść Katarzyny Zyskowsiej-Ignaciak, nie sposób jest nie porównać jej do słynnego „Domu nad rozlewiskiem”, którego główna bohaterka porzuca Warszawę i dopiero na Mazurach odnajduje swoje miejsce w życiu. Na szczęście „Ucieczka znad rozlewiska” nie tylko nie wpisuje się w ten schemat, lecz jest wręcz jego odwróceniem.

Główną bohaterką powieści jest niespełna trzydziestoletnia Franka Melzer, mieszkanka urokliwego, choć nieco sennego i nudnego Kazimierza Dolnego. Za kilka dni ma się odbyć jej ślub z Kubą, który kocha się w niej do szaleństwa już od czasów licealnych. Franka ma jednak coraz poważniejsze wątpliwości, czy na pewno chce tego małżeństwa. Czuje się zmęczona despotyzmem i zrzędliwością matki, życiem w cieniu starszej siostry i przygotowaniami do ślubu, do którego nie jest przekonana. Im bardziej zbliża się chwila, w której wypowie sakramentalne „tak”, tym większe przerażenie ogarnia Frankę, która nie ma zamiaru spędzić całego życia w małym, białym domku w prowincjonalnym miasteczku. Efektem tych rozważań jest ucieczka panny młodej sprzed ołtarza i pośpieszny wyjazd do Warszawy w sukni ślubnej i z rozwianym kokiem. W stolicy Franka stopniowo wychodzi na prostą dzięki pomocy i wsparciu przyjaciół, a jednak los nieustannie płata jej kolejne psikusy.


Powieść utrzymana jest w lekkim, żartobliwym stylu, dzięki czemu jej lektura jest przyjemna i relaksująca. Pierwszoosobowa narracja z punktu widzenia głównej bohaterki pozwala czytelnikowi lepiej ją poznać i polubić za bezpretensjonalność, poczucie humoru i odwagę, by w końcu w wieku trzydziestu lat wziąć życie w swoje ręce. Akcja toczy się szybko i raczej nieprzewidywalnie, co nie zdarza się często w tego typu książkach, zwykle pisanych wedle jednego, utartego schematu. „Ucieczka znad rozlewiska” nie jest może książką wybitną, ale zdecydowanie wprowadza powiew świeżości do tzw. kobiecej literatury.

Książkę można potraktować jako swoisty manifest głoszący, by walczyć o swoje marzenia i nie poddawać się biernie losowi. Zarówno Franka, jak i jej siostra Helena, odnajdują w sobie siłę, by w końcu przestać oglądać się na innych i ślepo spełniać oczekiwania najbliższych, i wbrew logice iść za głosem serca, intuicji i własnych pragnień. Choć w życiu Franki pojawia się kilku mężczyzn, trudno jest nazwać „Ucieczkę…” romansem, ponieważ poza niedoszłym ślubem i niezobowiązującym flirtem próżno szukać tu innych wątków miłosnych. Jest to raczej książka o współczesnych polskich kobietach opowiedziana z przymrużeniem oka.

Autorka przygotowała także miłą niespodziankę dla czytelniczek jej debiutanckiej powieści, „Niebieskie migdały”. W epizodycznej roli można tu bowiem znaleźć ich główną bohaterkę, Inę i poznać co nieco jej dalsze losy. Drugim miłym akcentem jest zamieszczenie na końcu książki kilku przepisów na fantazyjne dietetyczne dania, które były w „Ucieczce nad rozlewiskiem” numerem popisowym Franki Melzer.

Powieść Katarzyny Zyskowsiej-Ignaciak świetnie spełnia swoją rolę lekkiej, relaksującej lektury, która pozwala wypocząć po ciężkim dniu lub może stanowić przyjemną odmianę po krwistym thrillerze. Fabuła wciąga, a bohaterowie są wiarygodni i wzbudzają sympatię. Jednym słowem – polecam.

Moja ocena: 4+/6


Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia




Recenzja ukazała się także na Lubimy Czytać oraz Na kanapie.

38 komentarzy:

  1. To książka całkowicie w moim guście, zawsze kiedy przeczytam lub obejrzę coś w tym stylu czuję się pozytywnie nakręcona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, mi po lekkiej, optymistycznej lekturze też od razu poprawia się humor :)

      Usuń
  2. No coraz więcej ludzi ma dość życia w biegu i z chęcią przenosi się na wieś, gdzie jest sielski spokój , cisza ;) A książka też bardzo fajna się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, tylko, że ta książka opowiada o drodze w drugą stronę...

      Usuń
    2. To musiałam coś źle zrozumieć...

      Usuń
    3. No jak tak teraz czytam to musiałam się zarąbać w fabule...

      Usuń
  3. W sumie ja lubię poczytać książki o różnych ucieczkach na wieś, w ten sposób się odstresowuję na łonie przyrody ;) Ale z tego co piszesz ta książka też zapowiada się bardzo ciekawie, więc jak będę miała okazję to po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie przyda Ci się odmiana ;)

      Usuń
  4. Ponieważ zamierzam teraz powoli odciąć się od tego typu książek o szarościach i banalnościach życia, prawdopodobnie ominęłabym tę książkę szerokim łukiem, ale że pojawia się tu słowo-klucz 'Kazimierz', od razu muszę zmienić zdanie. Każdą książkę, której choćby fragment akcji rozgrywał się w tym urokliwym miejscu muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko możesz się nieco zawieść - akurat w tym przypadku Kazimierz choć urokliwy nie jest pokazany z najlepszej strony, raczej jak mieścina, gdzie każdy o każdym wszystko wie i panuje powszechna dulszczyzna... :)

      Usuń
  5. Fajny tytuł, ze szpilą...:-) Może, jak będę chciała odpocząć od kryminałów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prolog jeszcze bardziej "kłuje" powieści tego typu, ale potem jest już spokojniej. A odmiana zawsze się przyda ;)

      Usuń
  6. dużo pozytywnych recenzji zbiera ostatnio ten tytuł
    z chęcią sięgnę po tę książkę, jeśli tylko nadarzy się ku temu okazja :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pozornie nie w moim guście. Ale tylko pozornie.
    Treść tejże książki zachęca nawet i mnie do jej lektury, interesuje mnie postać Franki. Swoją drogą, Franka Melzer - to cudownie brzmi! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślałam, że to kontynuacja "Domu nad rozlewiskiem":P Ale wygląda, jak dla mnie, na coś o wiele ciekawszego:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie brzmi super :) Zauważyłam ostatnio tendencję do powrotu do dawnych lub nietypowych imion wśród bohaterek polskich powieści - tutaj mamy Frankę, w "Bratnich duszach" była Miśka (Michalina) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas na Łucję! Uwielbiam to imię. ;)

      Usuń
    2. Łucja kojarzy mi się chyba jedynie z "Opowieściami z Narnii..." :)

      Usuń
    3. Mi również imię Łucja kojarzy się tylko z serią Lewisa ;)

      Usuń
    4. Mnie ona odstrasza w stu procentach.

      Usuń
    5. Mnie wręcz przeciwnie

      Usuń
  10. Czyli lekko i przyjemnie na wakacje,
    Ale drobny minusik za ten Kazimierz Dolny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Taka lekka lektura na pewno świetnie sprawdza się na wakacjach, więc być może spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo zachęcająca recenzja, a taka lekka powieść na te letnie (choć aktualnie trochę deszczowe) dni jest wręcz idealna.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta książka kojarzy mi się z "Domem nad Rozlewiskiem" ale to tylko moje luźne skojarzenie. Kusi mnie ten Kazimierz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w założeniu ma się kojarzyć, to taki trochę prztyczek w nos autorom tego typu książek :)

      Usuń
    2. Z racji tego, że TVP Seriale emituje ten serial, podjęłam próby przekonania się do niego - chwilowy odpoczynek od Marszała, trwa jeszcze niecałe trzy godziny - i co? I nic. Książki jak zwykle w najbliższej mojemu miejscu zamieszkania bibliotece nie ma. Mam nadzieję, że JESZCZE jej nie ma, ale też liczę na to, że będzie mi się lepiej z nią współpracowało aniżeli z serialem.

      Usuń
  14. Zachęciłaś mnie tą nieprzewidywalnością fabuły. W takich powieściach zazwyczaj od razu wiadomo, co zdarzy się później, a skoro tutaj tak nie jest to chętnie poczytam o bohaterce, które wreszcie wzięła życie we własne ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku naprawdę byłam zaskoczona, jak to wszystko się potoczyło :)

      Usuń
    2. To tym bardziej ciekawie się zapowiada;)

      Usuń
  15. Chętnie bliżej się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaje mi się, że książka mogłaby przypaść mi do gustu. Co jak co, ale zapowiada się naprawdę ciekawie.
    Serdecznie pozdrawiam .;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Na razie wystrzegam się takich książek, mam ich już trochę dosyć. Ale może jak mi przejdzie to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam "Przebudzenie" tej autorki i bardzo mi się spodobało, dlatego już nie mogę się doczekać kiedy zabiorę się za tą książkę ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja ją będę miała, a ja ją będę miała...! Znaczy... yyy... jest późno i nie myślę, stąd ta euforia. :D Seria "Babie lato" od dawna mnie kusi, ale zacznę ją poznawać właśnie od tej pozycji ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...