sobota, 4 lutego 2012

"Weźmisz czarno kure..." Andrzej Pilipiuk



Tytuł Weźmisz czarno kure...
Seria Jakub Wędrowycz
Tom 3 

Autor Andrzej Pilipiuk 
Wydawnictwo Fabryka Słów 
Data wydania 2009-03 

Stron 392
Gdy skończyłam czytać Kroniki Jakuba Wędrowycza, natychmiast jak w amoku rzuciłam się ku kolejnej części przygód tego niezwykłego bimbrownika, degenerata, socjopaty i egzorcysty amatora. 

Pech sprawił, że na półce leżał nie tom drugi Czarownik Iwanow, a trzeci Weźmisz czarno kure. Jako, że pora była już nocna, biblioteka zamknięta na głucho, a nie mogłam czekać do rana, zagłębiłam się w lekturze posiadanego tomu. Jak się szybko okazało, nie był to problem, gdyż autor nie zachowuje porządku chronologicznego w swych książkach, więc akcja kilku opowiadań ma miejsce przed wydarzeniami opisanych w  Kronikach…
Weźmisz czarno kure... to zbiór dziewiętnastu opowiadań, z których większość można podzielić na dwie kategorie: jak Jakub rozprawia się ze swymi wrogami lub siłami zła w starych dobrych Wojsławicach oraz jak ratuje świat. Okazuje się bowiem, że egzorcysta-bimbrownik maczał palce m.in. w obaleniu w Polsce komunizmu, a jako dziecko brał udział w pierwszym (i jedynym, jak wiemy) rejsie Titanica. Spotkał Jamesa Bonda, Lenina i Osamę Bin Ladena, podróżował do alternatywnej rzeczywistości, gdzie za długopis można kupić kilka owiec, a także natknął się na „łowców skór” przemierzających polskie drogi w karetce pogotowia.

Dzięki opowiadaniom zawartym w tym zbiorze poznajemy nowe oblicze Jakuba. Najpierw widzimy jego mściwość i żądzę zemsty, gdy karze sąsiadów za doznane krzywdy. Choć należy przyznać, że sam ich nie prowokował, a zabrudzenie studni świńskim łajnem nawet świętego wyprowadziłoby z równowagi. Zresztą, gdy ponownie zostaje aresztowany za pędzenie bimbru, mścić chce się nie tylko na mieszkańcach okolicznych gospodarstw:

- Podobno odgrażał się pan, że spali sąd?
- A dlaczego by nie? Ukrzywdzili? Ukrzywdzili. Niech się smażą! (s.64)
„W kamiennym kręgu” z kolei Wędrowycz zrzuca maskę wiejskiego przygłupa i daje popis swej wiedzy i erudycji prowadząc wykład na temat (jakże by inaczej!)historii powstania alkoholu. Wysuwa przy tym śmiałą hipotezę, że Prawo pędzenia bimbru jest prawem człowieka (s. 233).

W większości opowiadań spotykamy postaci znane nam już pierwszego tomu, są to nie tylko sąsiedzi i przyjaciele Jakuba z Wojsławic, ale także biznesmen Paweł Skorliński i archeolog Tomasz Olszanowski (pojawia się on również w jednym w Rzeźniku drzew. Dzięki temu nie tylko nie musimy nieustannie przyzwyczajać się do nowych bohaterów, ale czujemy się pośród nich po prostu swojsko. Choć i znajomi Wędrowycza potrafią zaskoczyć i zwrócić się przeciwko niemu, gdy w grę wchodzą pieniądze. Udowadnia to smutną prawdę, że Nie wygrasz z ludzką chciwością, egzorcysto… (s.326).

Czasem zdarza się, że po rewelacyjnym pierwszym tomie otwierającym daną serię, u pisarza następuje spadek formy i w kolejnych częściach nie czuć już tego „czegoś”, co zachwyciło nas na początku. W przypadku Pilipiuka teoria ta w ogóle się nie sprawdza. Opowiadania trzymają wysoki poziom, chociaż nie wszystkie podobały mi się w takim samym stopniu. Niemniej jednak, gdy następnym razem ktoś zapyta weźmisz czarno kure?, nie wahaj się i ją weź. Ja tak zrobiłam i nie żałuję. 

3 komentarze:

  1. Jakieś opowiadania o Jakubie czytałem, ale było ich jedynie kilka (rozsiane po rożnych periodykach). Obawiam się, że w nadmiarze bym tego już nie zniósł, choć oczywiście mogę się mylić.
    W każdym razie cykl o Kuzynkach całkiem mi się podobał, więc pewnie z czasem i Wędrowyczowi dam szansę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, że kiedyś też bardzo sceptycznie podchodziłam do przygód Jakuba, ale potem przeczytałam "Rzeźnika drzew" i spodobał mi się styl Pilipiuka. Wtedy nadszedł czas na Wędrowycza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako psychofanka Jakuba nie mogłam odmówić sobie tej pozycji i wyszłam z tego zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...