Przejdź do głównej zawartości

"Naukomiks. Skamieliny i pióra" MK Reed i Joe Flood

Nie wymyślono chyba lepszego i przyjemniejszego sposobu na naukę, jak ten połączony z zabawą i rozrywką. A czy znacie dziecko, które nie lubiłoby komiksów? Skamieliny i pióra, najnowszy komiks, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia łączy w sobie ciekawą, często zabawną formę i bardzo dużą porcję wiedzy. Dla mnie bomba!



Najpierw cofamy się o 165 milionów lat temu, gdy na Ziemi królowały dinozaury – te żyjące na lądzie, w wodzie i szybujące w powietrzu. Potem mamy możliwość prześledzenia, jak od zarania dziejów ludzie reagowali na odnajdowane do pewien czas skamieliny i kości wielkich gadów. Jak dały one początek legendom i mitycznym stworzeniom. I wreszcie dochodzimy do części kluczowej, czyli rewolucji przemysłowej i zakrojonym na szeroką skalę badaniom.


Komiks nie tyle jest bowiem poświęcony samym dinozaurom (choć na ich temat także można dowiedzieć się wielu interesujących informacji), co ludziom, które je badali na przestrzeni lat oraz naszej zmieniającej się wiedzy. Spodobały mi się krótkie podsumowania z lat 1800, 1854, 1920 i 2000, które pokazują, jak błędne wnioski człowiek potrafił wyciągać i jak bardzo był ich pewny. Cieszę się także, że mimo młodego wieku odbiorców, autorzy nie infantylizują faktów i pokazują także zażartą walkę między naukowcami, czasem posuwającymi się do bardzo brudnych zagrywek.


Podczas lektury komiksu dzieci (dorośli czytelnicy zresztą też) mogą poznać klasyfikację dinozaurów, dowiedzieć się, czym różniły się poszczególne rodzaje i gatunki oraz w jaki sposób doszliśmy do tej wiedzy. Pojawiają się tu także dinozaury z piórami i sierścią – możecie je sobie wyobrazić?

Całość utrzymana jest w lekkim stylu, który nie zniechęci dziecka i pozwoli mu zrozumieć nawet te trudniejsze zagadnienia. Często pojawiają się także humorystyczne wstawki, które dodatkowo rozładowują naukowy charakter publikacji. I wreszcie punkt najważniejszy – ilustracje. Są przyjemne dla oka, kolorowe i bogate w szczegóły.



Mówiąc krótko, jestem bardzo zadowolona z lektury i wiem, że komiks na pewno spodoba się moim dzieciom, gdy nieco podrosną. Skamieliny i dinozaury rozbudzają ciekawość, pozwalają przyjemnie spędzić czas i przekazują solidną porcję wiedzy. Czy można chcieć czegoś więcej?

Za tę prehistoryczną przygodę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia.

Spodobał Ci się ten post? Nie przegap kolejnych, będzie mi miło, jeśli mnie polubisz :)
    

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele