Przejdź do głównej zawartości

"Opuszczone miasto" Ben H. Winters

Co byś zrobił, gdyby do końca świata pozostało jedynie 77 dni?

Opuszczone miasto to drugi tom trylogii przedstawiającej dramatyczną wizję świata w przededniu największej w historii katastrofy. Już za 2,5 miesiąca ma dojść do zderzenia Ziemi z olbrzymią asteroidą, co – wedle słów najwybitniejszych naukowców – ma doprowadzić do zagłady życia na całej planecie. Nie ma przed tym ucieczki, nie ma możliwości ratunku.

Mimo odejścia ze służby, Henry Palace nadal czuje się policjantem. Jako jeden z nielicznych ludzi wierzy jeszcze w tak ulotne sprawy jak sprawiedliwość, współczucie i empatia. Dlatego gdy zwraca się do niego o pomoc dawna znajoma, której mąż zaginął, nie waha się, by jej pomóc. Nie zważając na to, że wszyscy dookoła dziwią się jego działaniom, w końcu sama policja też nie przyjmuje już żadnych zgłoszeń – zbyt wiele osón w ostatnich miesiącach decyduje się na ucieczkę od dotychczasowego życia i postanawia spełniać swoje skryte marzenia. W końcu jeśli nie teraz, to kiedy?


Podobnie jak w Ostatnim policjancie, autor wprowadza czytelnika w świat pozbawiony nadziei, przygnębiający i ponury. Ludzie pogrążają się w depresji, snują niczym cienie, na niczym im nie zależy. Inni wręcz przeciwnie, ujawniają najgorsze skłonności, mimo że faktyczna walka o byt i surowce jeszcze się nie zaczęła. Na razie brakuje jedynie takich rzeczy jak kawa czy papierosy, powoli kończą się zapasy jedzenia, ale nie można mówić jeszcze o panującym głodzie. Sprawą oczywistą jest jednak, że i on nadejdzie, a wtedy będzie tylko gorzej.

Taki obraz świata stanowi tło dla prowadzonej przez Palace’a sprawy kryminalnej. Jest ona całkiem nieźle przemyślana, chociaż nie spektakularna. W przyszłości, nad którą unosi się widmo asteroidy, nic takie nie jest. Podążając śladem zaginionego, Henry trafia do grupy fanatyków, z którymi związana jest jego siostra, Niko. Wierzą oni, że cała sytuacja jest efektem globalnego spisku i że są w stanie zapobiec katastrofie. Póki co tworzą własne, nowe i „idealne” społeczeństwo, z własną moralnością i zasadami odbiegającymi od tych wyznawanych w „starych czasach”. Tacy zawsze trafiają się w czasach kryzysu, prawda?

Podsumowując, Opuszczone miasto to bardzo dobra kontynuacja poprzedniego tomu, warta uwagi chociażby ze względu na nietypowe podejście do tematu postapokalipsy. To jednocześnie nieźle skrojony kryminał, chociaż to nie zagadka kryminalna stoi tu na pierwszym planie, a ludzie i ich postawy wobec nadciągającego końca świata.


 Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Quraro.

Spodobał Ci się ten post? Nie przegap kolejnych, będzie mi miło, jeśli mnie polubisz :)
    

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele