środa, 5 lipca 2017

"Książę głupców" Mark Lawrence

Książę Jalan Kendeth z uporem godnym lepszej sprawy robi wszystko, co przeczy wizerunkowi księcia z bajki. Przystojny i o ujmującym stylu bycia potrafi w kilka sekund zepsuć to dobre wrażenie. Jest tchórzem, tonącym w długach hazardzistą i bawidamkiem, który przedkłada doczesne przyjemności dosłownie ponad wszystko. Jest też głównym bohaterem nowej trylogii autorstwa Marka Lawrence’a, która ponownie przenosi czytelnika do świata znanego z Rozbitego Imperium.

Będąc jednym z licznych wnuków bezwzględnej Czerwonej Królowej, dopiero dziesiątym w kolejce do tronu, Jalan szczerze wierzy, że może przeżyć całe życie tak, jak do tej pory – przepijając rodzinną fortunę i nie przepuszczając żadnej mijanej kobiecie. Dlatego przeżywa gorzkie i brutalne rozczarowanie, gdy za sprawą tajemniczej i śmiertelnie groźnej staruchy zwanej Milczącą Siostrą jego los zostaje połączony z losem Snorriego ver Snagasona, potężnego wikińskiego wojownika, który szuka zemsty na mordercach swojej rodziny i całego rodu. Chcąc nie chcąc Jalan wyrusza z nowym towarzyszem na północ, ścigając się z czasem i podążającym ich tropem upiorem, Nienarodzonym.

Dawno nie sięgałam już po klasyczne fantasy, a takim na pierwszy rzut oka jawi się Książę głupców. Dość szybko można się jednak przekonać, że czerpiąc ze znanych wzorów, Lawence stworzył coś swojego i świeżego. Przede wszystkim, nie mamy tu do czynienia z typowym dla tego rodzaju literatury bohaterem, uosobieniem cnót wszelakich. Wręcz przeciwnie, księciu bardzo blisko jest do postaci antybohatera (choć nie tak bardzo moralnie odrzucającego Jorga z Księcia Cierni) – jest samolubny, zepsuty, tchórzliwy i mściwy, gotowy poświęcić towarzyszy i misję, by ratować swoją skórę, chętnie pakujący w kłopoty tych, którym zazdrości pozycji, urody czy uwagi otoczenia. A jednak, wraz z rozwojem akcji nie sposób go nie polubić, czemu sprzyja ironiczna narracja poprowadzona z jego perspektywy.

Świetnym pomysłem było delikatne splecenie losów Jalana i Snorriego z Jorgiem Ancrathem, głównym bohaterem trylogii Rozbite Imperium. Dla czytelników mających za sobą lekturę Księcia Cierni, scena w karczmie, gdzie bohaterowie natykają się na bandę Braci pod dowództwem trzynastoletniego wówczas Jorga jest niczym spotkanie z dawno nie widzianymi znajomymi (trudno nazwać przyjaciółmi wyzbytą uczuć wyższych, bandycką szajkę morderców i gwałcicieli). Z kolei osoby nie znające jeszcze poprzednich powieści autora, zwyczajnie nie zwrócą na ten wątek większej uwagi.

Podobnie w różny sposób można odbierać świat, w którym toczy się akcja – znający realia Rozbitego Imperium, będą się w nim orientować znacznie lepiej. Tym razem autor znacznie częściej puszcza też oko do czytelników wplatając różne elementy pochodzące z dawnej cywilizacji, czasem w sposób zupełnie nieoczekiwany. Nie sposób przejść obojętnie chociażby obok armii uśpionych wojowników (nasuwającej skojarzenie z chińską Terakotową Armią), którzy okazują się ni mniej, ni więcej tylko… plastikowymi manekinami.  

Książka ma jedynie dwa słabe punkty. Pierwszy to konieczność oczekiwania na drugi tom, co po takim cliffhangerze, jaki zaserwował autor, będzie wyjątkowo trudnym zadaniem. Drugi to bolączka Papierowego Księżyca, czyli liczne błędy, których nie wyłapała korekta - zarówno interpunkcyjne, jak i ortograficzne, jak chociażby „rąby szałwii”, atakujące czytelnika już z 7 strony.

Niemniej, tak jak w przypadku większości powieści wydawanych przez PK, jestem gotowa przymknąć na to oko, bo po raz kolejny udowodnili, że mają nosa do dobrych książek. Książę głupców wciąga i – jakkolwiek banalnie to brzmi – nie pozwala się oderwać. Zapewnia świetną rozrywkę i kilka godzin bardzo dobrej lektury, łączącej charakterystycznych i charakternych bohaterów, przemyślaną intrygę, oryginalne wykorzystanie kultury wikińskiej i ożywionych trupów. Jednym słowem, jest mocno, ale miejscami również zabawnie. Polecam wszystkim fanom gatunku!

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc.

Spodobał Ci się ten post? Nie przegap kolejnych, będzie mi miło, jeśli mnie polubisz :)
    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...