poniedziałek, 13 lutego 2017

"7ew" Neal Stephenson

Gdzie szukać ratunku, gdy całkowita zagłada planety nieuchronnie się zbliża, aż w końcu staje się niezaprzeczalnym faktem? I czy w ogóle istnieje jakakolwiek szansa ocalenia? Przekonującą wizję zarówno globalnej katastrofy, jak i pomysłu na stawienie jej czoła prezentuje jedna z nowości na rynku science fiction, 7ew Neala Stephensona.

Zaczyna się od mocnego uderzenia. I to dosłownie. Z niewyjaśnionych do końca przyczyn (do samego końca naukowcy nie potrafili dojść w tej sprawie do porozumienia) dochodzi do zniszczenia Księżyca, który rozpada się na siedem brył. Po początkowym szoku, wydaje się, że nie będzie to miało aż tak dramatycznego wpływu na życie na Ziemi, lecz tylko do czasu, gdy okazuje się, że na skutek kolejnych kolizji owe bryły rozpadają się na coraz mniejsze kawałki, które w ciągu najbliższych dwóch lat najprawdopodobniej dosłownie zbombardują naszą planetę, zmiatając z jej powierzchni wszelkie formy życia.

Dwa lata na pogodzenie się ze śmiercią. Dwa lata na przygotowanie planu ewakuacji. Oczywiście nie dla całej ludzkości, a jedynie wybrańców, dzięki którym będzie możliwe przetrwanie ludzkiego gatunku. Kierunek jest tylko jeden – stacje kosmiczne. Jak jednak w tak stosunkowo krótkim czasie przygotować je na przyjęcie setek czy tysięcy ludzi, a co więcej zapewnić im warunki do długoletniego przetrwania?

Neal Stephenson wyczerpująco odpowiada na każde z powyższych pytań. Jego wizja przyszłości z jest przerażająco realistyczna, a przy tym fascynuje pieczołowitym obrazem, dopracowanym w każdym szczególe. W jednej z recenzji, jakie przeczytałam przed sięgnięciem po powieść, ktoś stwierdził, że to bardzo dobrze przygotowany bryk dla ludzkości, jak przetrwać zagładę, i jest w tym wiele prawdy. Autor mocno skupia się na kwestiach technicznych, które zajmują niemalże tyle samo miejsca co wątek fabularny. Z jednej strony może to być nieco męczące dla kogoś niekoniecznie dobrze odnajdującym się w twardym science fiction, z drugiej jednak strony stanowi to jeden z najmocniejszych punktów książki i zapewnia satysfakcjonujące wyjaśnienie wszystkich fabularnych rozwiązań. Mimo że mowa jest o hipotetycznych wydarzeniach w przyszłości, a akcja w znacznej mierze toczy się w przestrzeni kosmicznej, trudno jest posądzić Stephensona o lekkie puszczanie wodzy wyobraźni, a wręcz przeciwnie.

Powieść podzielona jest na trzy części, przy czym treść ostatniej jest niestety zaspoilerowana w opisie przygotowanym przez wydawcę, dlatego – o ile jeszcze go nie czytaliście – lepiej nie zerkać na okładkę, by nie psuć sobie elementu zaskoczenia. Wydarzenia przeważającej części książki poznajemy z punktu widzenia różnych bohaterów – tych, których Dzień Zero, czyli rozpad Księżyca, zastał na Ziemi, oraz kilkorga pracowników stacji kosmicznej ISS. Obserwujemy ich podczas globalnych przygotowań do Kamiennego Deszczu, który ma doprowadzić do zagłady planety, ich prywatne tragedie, gdy muszą żyć ze świadomością zbliżającej się śmierci, swojej bądź najbliższych, wreszcie gdy część z nich musi na nowo pozbierać się i wdrożyć do zupełnie nowych realiów życia po katastrofie.

Bohaterowie stanowią interesującą plejadę osobowości, ambicji i podatności na tak ekstremalne wydarzenia, na jakie wystawia ich autor. Na każdym, co dosyć oczywiste, globalna zagłada odciska swoje piętno, choć w zupełnie odmienny sposób. Z niektórych wydobywa to, co dobre, w innych budzi najniższe instynkty. Jak się okazuje, żądza władzy i to niechlubne, mroczne oblicze polityki nigdy nie ginie, zdaje się wręcz, że im trudniejsza sytuacja, tym przyjmuje bardziej drastyczne i dramatyczne oblicze.

7ew to kolejna pozycja (tuż obok Domu z liści Marka Z. Danielewskiego), której lekturę dawkowałam sobie przez dobrych kilka dni. Nie jest to powieść, którą pochłonie się jednym tchem, a jednak daje satysfakcję i czystą przyjemność obcowania z naprawdę dobrym science fiction. Gorąco polecam!

Sprawdźcie najnowsze bestsellery w księgarni Tania Książka!

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuje Księgarni Tania Książka.



Spodobał Ci się ten post? Nie przegap kolejnych, będzie mi miło, jeśli mnie polubisz :)
    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...