poniedziałek, 7 listopada 2016

"Wojna starego człowieka" John Scalzi

Osiągając stateczny wiek siedemdziesięciu pięciu lat większość ludzi nie oczekuje już od życia zbyt wiele. W dniu swych urodzin John Perry również doszedł do wniosku, że nie ma już nic, co trzymałoby go na Ziemi. Ukochana żona zmarła, a syn ułożył sobie życie i nie jest zbyt blisko związany z ojcem. W tej sytuacji John postanawia… zaciągnąć się do armii i wyruszyć na międzygwiezdną wojnę.

W dość odległej przyszłości, mimo że zamieszkały przez liczne inteligentne gatunku wszechświat znalazł się niemalże na wyciągnięcie ręki, życie mieszkańców Ziemi właściwie nadal nie uległo większej zmianie. Z wyjątkiem tego, że ludzi jest zdecydowanie zbyt wielu, co zmusiło ich do nieustannego szukania nowych kolonii na obcych planetach. Problem w tym, że na skutek traktatów pokojowych po Wojnach Kontynentalnych jedynie mieszkańcy Azji mają prawo do wyruszenia w międzygwiezdną podróż w poszukiwaniu domu. Amerykanie mogą to zrobić dopiero w wieku siedemdziesięciu pięciu lat i po odbyciu służby w Siłach Obrony Kolonii, broniąc zdobytych planet i podbijając nowe. Ci, co przeżyją, mają prawo do ziemi w nowej kolonii i rozpoczęcia nowego życia. Jaki jednak byłby pożytek na polu walki z gromady sędziwych staruszków, z których niemal wszystkim coś dolega? Nie na darmo mowa o przyszłości, w końcu tutaj każdego można odpowiednio „podrasować”, a ze starszego pana zrobić super Rambo i to w sposób całkiem przekonujący i skuteczny.

Wojna starego człowieka to prawdziwa perełka na tle współczesnej literatury science fiction z powodzeniem odwołująca się do tego, co najlepsze w klasyce gatunku. John Scalzi garściami czerpie ze znanych motywów, ale układa je według własnego wzorca i pomysłu, czego efektem jest powieść, która wciąga i zapewnia świetną rozrywkę, niezależnie od tego, czy jest się starym wyjadaczem space opery, czy też dopiero stawia się w jej kierunku pierwsze, nieśmiałe kroki. Mamy tu do czynienia z podróżami kosmicznymi, wysoce zaawansowaną technologią i genetycznymi udoskonaleniami, walkami z przedstawicielami różnorodnych ras zamieszkujących wszechświat i podbojem nieznanych, odległych planet. Jednym słowem, jest tu niemal wszystko to, co kojarzy się z science fiction, a jednocześnie podczas lektury nie ma się absolutnie poczucia powtarzalności czy powielania schematów.

Bardzo dużą zaletą powieści jest jej główny bohater, a jednocześnie narrator, John Perry, emerytowany pisarz i copywriter, w lekko ironiczny sposób komentujący rozgrywające się wokół niego wydarzenia. Do pewnego momentu można odnieść wrażenie, że Wojna… będzie książką bardzo lekką, nie warto jednak dać się zwieść pozorom, bowiem pod tym płaszczykiem humoru kryje się często brutalna rzeczywistość i gorzkie realia prawdziwej wojny, z której wraca jeden na dziesięciu żołnierzy. Miejscami niektóre sceny są może nieco uproszczone, a niektóre rozwiązania nieco zbyt łatwe i pobieżne, całość jednak sprawia naprawdę świetne wrażenie, bawiąc, a jednocześnie pozostawiając pozostawiając po sobie mocny ślad, co nie zdarza się w przypadku powieści trywialnych i błahych.

Po raz pierwszy Wojna starego człowieka ukazała się w Polsce w 2008 roku nakładem Wydawnictwa ISA, które wydało również jej kontynuację, Brygady Duchów. Pozostałych powieści wchodzących w skład sześciotomowego cyklu polscy czytelnicy nie mieli niestety szansy przeczytać, dlatego mam ogromną nadzieję, że wznowienie powieści przez Wydawnictwo Akurat jest sygnałem, że tym razem seria ukaże się w całości. Życzę tego zarówno sobie, jak i wszystkim miłośnikom dobrego science fiction, choć na marginesie warto również wspomnieć, że powieść broni się także jako zamknięta całość i swobodnie można ją tak potraktować.


Podsumowując, powieść Johna Scalziego gorąco polecam wszystkim wielbicielom fantastyki, zarówno tym od dawna rozsmakowanym w science fiction, jak i zaczynającym z nią przygodę. W obydwu przypadkach sprawdzi się doskonale i zapewni Wam kilka godzin wyśmienitej lektury.

Recenzja napisana dla portalu DużeKa.

Spodobał Ci się ten post? Nie przegap kolejnych, będzie mi miło, jeśli mnie polubisz :)
    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...