Przejdź do głównej zawartości

"Gra o tor" (recenzja gry)

Nadchodzi zima. Warunki są trudne, więc tylko najlepszy pociąg może dotrzeć do Westoros w jednym kawałku. W grze o tor zwycięża się albo umiera.
Torion Lannistor

Takie oto motto widnieje na opakowaniu jednej z najnowszych gier od Wydawnictwa Rebel, czyli Gry o tor. Jako fanka Pieśni Lodu i Ognia, do której wyraźnie nawiązują jej twórcy, nie mogłam się więc na nią nie skusić.




Gra o tor! 

Liczba graczy: 2-4 osoby
Wiek: od 8 lat (ale jestem przekonana, że młodsze dzieci z małą pomocą też spokojnie dadzą sobie radę)
Czas gry: ok. 15 minut
Wydawca: Rebel
Projektanci: Alexey Konnov, Alexey Paltsev, Anatoliy Shklyarov


Cel gry
Jak można się zorientować po tym króciutkim wprowadzeniu, każdy z graczy będzie musiał doprowadzić swój pociąg do zwycięstwa. W jaki sposób? Układając należące do niego wagony w odpowiedniej kolejności (rosnąco biorąc pod uwagę liczby znajdujące się na kartach), a ponieważ jest ich aż siedem, podczas podróży wszystko się może zdarzyć.

Opakowanie i zawartość
Gra mieści się w malutkim, kieszonkowym wręcz pudełeczku, w którym znajduje się niewielka instrukcja oraz 88 kart – 4 lokomotywy i 4 wagony. Te pierwsze pełnią jedynie funkcję dekoracyjną, pomagają się też zorientować, w którą stronę należy układać cały skład. Właściwa gra toczy się tylko wśród wagonów(każdy opatrzony jest ilustracją z towarem i liczbą). Spodobały mi się rysunki na kartach, również nawiązujące do powieści Martina i serialu na ich podstawie, choć niestety nie w takiej mierze, jak wcześniej tego oczekiwałam.

Rozgrywka
Na początku gry każdy otrzymuje 1 kartę lokomotywy i 7 kart wagonów, które układa w kolejności malejącej poczynając od lewej strony (czyli od lokomotywy). Pozostałe karty wagonów należy umieścić na środku stołu rewersem do góry. Następnie gracze dobierają określoną liczbę kart, spośród których wybierają jedną i zastępują nią wybrany przez siebie, już ułożony wagon. Zastąpioną kartę oraz te niewykorzystane odkłada się wówczas rysunkiem do góry obok talii, będą to od tej pory karty akcji (czyli zwraca się uwagę nie na ich numer, a „zdolność”).Tak przygotowani możemy zacząć rozgrywkę.

Ilustracje na kartach prezentują się naprawdę świetnie.

Zasady są bardzo proste – w każdej turze gracze mają do wykonania jedną z dwóch akcji:
  1. Dobranie karty z wierzchu talii i natychmiastowe jej wykorzystanie – zastąpienie nią jednego z należących do naszego pociągu wagonów.
  2. Użycie zdolności, czyli wykorzystanie jednej z kart leżących awersem do góry obok talii na środku stołu. W grze przewidzianych jest osiem różnych zdolności, dzięki którym można zmieniać kolejność ułożenia kart bądź też pozbywać się niektórych z nich. I to nie tylko we własnym pociągu, ale również u przeciwników.

Gra toczy się dynamicznie, gracze naprzemiennie wyciągają karty bądź też wykorzystują ich zdolności, co sprawia, że rozgrywka trwa zwykle między 10 a 15 minut (nasz najkrótszy rekord to 6 minut, najdłużej zaś graliśmy ok. 20 minut). Na pierwszy rzut oka, przekładanie kart zgodnie z ich numerami nie jest specjalnie pasjonujące, ale to tylko pozory, bo może to wywołać wiele emocji. Zwłaszcza, gdy przeciwnicy starają się popsuć nam szyki, wykorzystując zdolności kart i na przykład usuwają niektóre z naszych perfekcyjnie poukładanych wagonów, zastępując je losowo dobranymi kartami.

Rozgrywka kończy się w chwili, gdy jeden z graczy ułoży wszystkie posiadane przez siebie wagony w kolejności od najmniejszego do największego.

Takie smaczki są ciekawe, ale niestety jest ich w grze niewiele...

Podsumowanie
Po pierwszym przeczytaniu instrukcji, byłam nastawiona lekko sceptycznie, ale podczas rozgrywki okazało się, że naprawdę bardzo przyjemnie się w nią gra. Niespecjalnie poczułam wprawdzie spodziewany klimat, ale nie przeszkodziło mi to w bardzo dobrej zabawie. „Gra o tor” to przede wszystkim gra logiczna, w której liczy się również łut szczęścia. Sprawdzi się zarówno wśród dorosłych, jak i dzieci, którym pozwoli poćwiczyć znajomość liczb.

Plusy:
- proste zasady
- szybka i dynamiczna rozgrywka
- ładnie i solidnie wykonane karty

Minusy:
- brak zapowiadanego klimatu, nawiązującego do Gry o tron



Za egzemplarz gry do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Gier Rebel.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele