piątek, 11 grudnia 2015

"Wilki z Calla" Stephen King

Wilki z Calla, Stephen King
Albatros, 2015
Wędrówka ku Mrocznej Wieży trwa. Roland i jego ka-tet pokonują długie mile Świata Pośredniego, a czytelnicy kolejne tomy kluczowego cyklu w dorobku Stephena Kinga. Jednak o ile pierwszym przychodzi to z mozołem, na drugich czeka tylko i wyłącznie przyjemność z wciągającej lektury.

Wilki z Calla to już piąty tom, stąd powinni po niego sięgnąć tylko osoby znające już losy głównych bohaterów. Sugeruje to nawet sam Autor w krótkim wstępie, w którym dodatkowo przypomina najważniejsze wydarzenia, jakie rozegrały się w tomach poprzedzających obecny.

Tym razem droga ku Wieży wiedzie Rolanda, Susannah, Eddiego i Jake’a ku niewielkiej miejscowości położonej już za granicą Świata Pośredniego, Calla Bryn Sturgis. Co dwadzieścia kilka lat pojawiają się w niej zamaskowani jeźdźcy dysponujący morderczą bronią, zwani Wilkami, którzy za każdym razem porywają kilkanaścioro dzieci i nastolatków. Po pewnym czasie chłopcy i dziewczynki wracają do domów, ale straszliwie okaleczone psychicznie, sprowadzone mentalnie do poziomu niepełnosprawnych intelektualnie kilkulatków. Wiadomo, że po raz kolejny Wilki mają pojawić się w osadzie już za kilkanaście dni, więc zdesperowani mieszkańcy proszą Rewolwerowców o pomoc, wiedząc, że są oni ich ostatnią deską ratunku. Mimo że oznacza to przerwę w podróży Roland decyduje się udzielić im pomocy, czując, że tego wymaga jego ka. Wraz z pozostałymi towarzyszami przeczuwa również, że nadchodzą zmiany, które mogą wstrząsnąć ich ka-tet, lecz oni sami nie mają na to większego wpływu.

Powieść rozpoczyna się prawdziwie mocnym uderzeniem; historia związana z Calla i grożącymi jej Wilkami jest mroczna, a przy tym fascynująca. Niestety wraz z rozwojem akcji (a właściwie od pewnego momentu jej brakiem), King rozrzutnie prezentuje charakterystyczne dla siebie dłużyzny. Czytelnicy szukający mocnych wrażeń i żywego tempa mogą się poczuć zniechęceni, ale miłośnicy prozy Mistrza powinni być już do tego przyzwyczajeni, więc ani specjalnie nie zakłóca to lektury, ani nie przeszkadza w ogólnym odbiorze książki. Choć nie ukrywam, że gdyby Wilki… nieco odchudzić kosztem niektórych przeciągniętych fragmentów, z pewnością by na tym zyskały.

Dużym atutem książki jest lekkość, z jaką Autor bawi się konwencjami i motywami popkulturowymi, wykorzystując przy tym również nawiązania do własnej twórczości i życia prywatnego. Te pierwsze wzbudziły we mnie raczej mieszane uczucia, ale wplecenie w powieść wątków związanych ściśle z Kingiem uważam za świetny zabieg. Wielokrotnie pojawia się tu motyw liczb 19 i 99, będących wyraźnym nawiązaniem do roku 1999, w którym Mistrz został potrącony przez samochód i ledwo z tego wyszedł. Największą „nawiązaniową perełką” jest jednak wprowadzenie do powieści jednego z bohaterów Miasteczka Salem, ojca Callahana. Z tego względu po Wilki z Calla nie powinny sięgać osoby, które jeszcze nie czytały kingowskiej opowieści o wampirach – z relacji księdza poznajemy przebieg wydarzeń i jej zakończenie.

Podsumowując, mimo pojawiających się w tekście dłużyzn, powieść jako całość prezentuje się naprawdę znakomicie. Dla fanów Mrocznej Wieży to oczywiście pozycja obowiązkowa, a tych, którzy z Rolandem nie mieli jeszcze okazji się spotkać, serdecznie odsyłam do pierwszego tomu cyklu. 

Przeczytaj również:
  1. Roland
  2. Powołanie Trójki
  3. Ziemie Jałowe
  4. Czarnoksiężnik i kryształ
  5. Wiatr przez dziurkę od klucza
Za ekscytującą podróż przez bezdroża Świata Pośredniego serdecznie dziękuję księgarni internetowej BookMaster - tam też znajdziecie książkę w promocyjnej cenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...