Przejdź do głównej zawartości

"Wojna w Blasku Dnia. Księga II" Peter V. Brett

Wojna w Blasku Dnia. Księga II
Peter V. Brett
Fabryka Słów, 2013
Wojna w Blasku Dnia trwa, w Polsce nieco dłużej niż w pozostałych krajach, bowiem - podobnie jak pozostałe tomy Cyklu Demonicznego - została rozbita i wydana w dwóch częściach, z dużą szkodą dla obydwóch z nich.

Zarówno w Zakątku Wybawiciela, jak i Lennie Everama trwają przygotowania do Nowiu, podczas którego ma dojść do największego od wieków ataku Otchłańców. Ludzie coraz lepiej radzą sobie z walką z demonami, pojawiającymi się na ziemi wraz z nastaniem ciemności, teraz jednak przyjdzie im zmierzyć się ze znacznie gorszym przeciwnikiem – demonami umysłu, dla których zwykłe runy obronne nie stanowią żadnej przeszkody ani zagrożenia. Jedynie Arlen i Jardir są w stanie stawić im czoła, jednak ze względu na wydarzenia z przeszłości, ich konfrontacja zdaje się nieunikniona, a tym samym dalsze losy świata stają pod znakiem zapytania.

W oryginale obydwie Księgi stanowią spójną całość. Pierwsza spokojna i pełna retrospekcji przybliża historię Inevery, wpływowej i obdarzonej magiczną mocą żony Jardira, niewiele wnosząc do bieżącego rozwoju fabuły. W drugiej wydarzenia nabierają tempa, a liczne zwroty akcji nadają jej bardzo dynamicznego charakteru, który pieczętuje dosyć zaskakujące zakończenie. Czytane razem dobrze się uzupełniają, natomiast oddzielnie i w dużym odstępie czasu, tracą połowę sensu. Za każdym razem narzekam na tę praktykę Fabryki Słów i szczerze liczę, że w końcu ją zmienią i zaczną bardziej szanować swoich czytelników, bo zaowocuje to ostatecznie spadkiem słupków sprzedaży, czyli rezultat będzie odwrotny od zamierzonego.

Trudno jest oceniać powieść, która jest w zasadzie połową całości, w tym przypadku jest to jednak ta lepsza połowa. Akcja w końcu posuwa się do przodu, a wydarzenia nabierają tempa. Nadchodzi długo wyczekiwany Nów i walka z Otchłańcami, a akcent zostaje ponownie położony na Arlena i Jardira, a nie na ich towarzyszy, choć i oni odgrywają tu znaczące role. Jednocześnie, nawet biorąc pod uwagę obydwie Księgi Wojny w blasku dnia, wyraźnie widać spadek formy autora. Całość spokojnie można by skrócić o połowę, rezygnując z wielokrotnie powtarzanych retrospekcji oraz czasem wręcz łopatologicznego wyjaśniania czytelnikowi intencji bohaterów. W zamierzeniu Cykl Demoniczny miał być trylogią, potem autor zdecydował się na pięcioksiąg, co może tłumaczyć wrażenie pisania środkowego tomu na siłę. Szkoda, bo daje to poczucie zmarnowanego potencjału naprawdę świetnego pomysłu. Malowany Człowiek, który otwiera serię, to jedna z moich ulubionych powieści fantastycznych w ogóle, kolejne części to już niestety jazda w dół po równi pochyłej i znak, że autor chce wycisnąć ze swojego sukcesu jak najwięcej.

Zacznijmy od tego, co zasługuje na pochwałę. Przede wszystkim pomysł walki z Otchłańcami, choć przez niektórych uważany za wtórny, osobiście odbieram jako oryginalny i to właśnie on przede wszystkich przykuł moją uwagę już od pierwszego tomu. Podoba mi się również fakt, że trudno znaleźć w powieści postać jednoznacznie pozytywną, czy negatywną. Generalnie można podzielić bohaterów na dwa wrogie obozy – mieszkańców Północy oraz pochodzących z Południa Krajan. W oczach jednych ci drudzy są albo złem wcielonym, albo nieudolnymi tchórzami, jednak czytelnik mając okazję poznać motywy postępowania obydwu stron, z pewnością dostrzeże racje i intencje, jakimi się kierują. Dotyczy to zarówno całych nacji, jak i konkretnych postaci. Sprawia to, że można ich lepiej zrozumieć, a jednocześnie trudniej osądzać niektóre z ich posunięć (choć niestety, niektórym zdarza się czasem postępować po prostu idiotycznie). Jestem również ciekawa tego, jak potoczą się wydarzenia w następnym tomie, ponieważ zakończenie sugeruje poważny zwrot w fabule.

Z drugiej strony, nie bez przyczyny Wojna w Blasku Dnia wypada znacznie słabiej niż poprzednie tomy cyklu. Po pierwsze, wiele fragmentów jest niepotrzebnie rozciągniętych i przegadanych, co sprawia, że napięcie spada i można się zwyczajnie zacząć nudzić. Po drugie, autor niepotrzebnie uparł się, by powtarzać wiele informacji, które czytelnik zna już z wcześniejszych powieści (skoro sięgnął po trzeci tom cyklu, to chyba powinien przeczytać również pierwszy i drugi, prawda?), co również niepotrzebnie rozwleka fabułę i nuży. Po trzecie, coraz bardziej odnoszę wrażenie, że mimo brutalności i scen seksu zawartych w powieści, jest ona skierowana głównie do nastolatków. Trudno uwierzyć, by dorosła osoba z powagą czytała przewijający się co kilkanaście stron mini-dialog „Kocham cię, Arlenie Bales. – Kocham cię, Renno Tanner”. Rozumiem miłość, pasję i tak dalej, ale ile można i to w taki harlequinowy sposób, a już zwłaszcza gdy dookoła trwa bitwa na śmierć i życie, a demony wyciągają flaki z kolejnych poległych.

Podsumowując, jestem lekko rozczarowana kierunkiem, w jakim podąża cała seria, choć nie ukrywam, że sięgnę po kolejne tomy, żeby przekonać się, jak zakończy się ta historia. Cykl Demoniczny to swego rodzaju fenomen, bardzo popularny, a jednocześnie bardzo nierówny. Mam ogromną nadzieję, że Tron z czaszek okaże się powrotem do formy z Malowanego Człowieka.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję księgarni BookMaster

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 26 pozycji. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.