sobota, 15 sierpnia 2015

"Dorian Gray" na srebrnym ekranie, czyli po co zmieniać coś doskonałego?

Dorian Gray (2009)
Dzisiaj bierzemy na tapet ostatnią adaptację jednej z najlepszych powieści epoki wiktoriańskiej (przeczytacie o niej tutaj). Sprawdźcie, co kryje w sobie "Dorian Gray" (2009).

Piękna twarz, paskudna dusza
Gdy Dorian Gray przybywa do Londynu, gdzie ma odziedziczyć znaczny spadek po swym zmarłym dziadku, jest urzekająco naiwnym i niewinnym młodzieńcem. Nie trwa to jednak długo. Pierwszym krokiem ku jego zepsuciu jest wspaniały portret, namalowany przez zauroczonego nim artysty Basila. Widząc na nim swą wyjątkową urodę, którą podbija londyńskie elity, Dorian życzy sobie, by na zawsze mógł pozostać piękny i młody, nieświadomie zawierając w ten sposób pakt z diabłem. Pod wpływem cynicznego lorda Henry'ego Wottona chłopak zaczyna rozsmakowywać się w szukaniu coraz bardziej wyuzdanych rozrywek, nie bacząc przy tym na to, czy kogoś po drodze rani, czy nie. 

Dorian Gray na srebrnym ekranie
Kontrowersyjna powieść od samego początku intrygowała i wzbudzała zainteresowanie. Poczynając od 1910 roku doczekała się ponad dwudziestu adaptacji filmowych, wśród których znalazła się nawet meksykańska telenowela, której scenariusz został oparty właśnie na książce Oscara Wilde'a ("El retrato de Dorian Gray", 1969). W ciągu zaledwie ostatnich piętnastu lat zostało nakręconych siedem wersji! "Dorian Gray" (2009) to ostatnia z nich, można by więc oczekiwać, że jego twórcy będą się uczyć na błędach licznych poprzedników. Nic z tego.

A mogło być tak pięknie....
Początek był obiecujący, młode, niewinne chłopię przybywa do zasnutego oparami Londynu, gdzie dość szybko zostaje zepsuty przez cynicznych dekadentów. Podobają mi się zdjęcia, mrocznego londyńskie ulice, piękne wnętrza i obskurne opiumowe zaułki, czyli jednym słowem scenografia. Muzyka także jest niczego sobie, choć skoro jesteśmy już przy dźwiękach to pomruki obrazu, gdy się zmieniał, w założeniu pewnie diaboliczne i przyprawiające o dreszcze, w praktyce okazały się raczej śmieszne, by nie rzec żenujące.


Piękny Dorian i jego piękny portret

Na plus można też zaliczyć Colina Firtha jako lorda Henry'ego, choć właściwie nie pojawia się zbyt często na ekranie, a jeśli już to szybko znika, oraz Bena Barnesa, czyli Doriana - przynajmniej na samym początku i gdy ma jeszcze zamkniętą buzię, czyli przez jakieś pierwsze pięć minut.

Minusów jest niestety znacznie więcej. Pomijając zmiany fabularne w stosunku do powieści, o których mowa poniżej, największym grzechem "Doriana Graya" jest jego spłycenie. Książkę można odczytywać na wielu płaszczyznach, to opowieść o sensie życia, sztuce, wartościach, jakimi naprawdę warto się kierować i hipokryzji ówczesnego świata. Co dostajemy w niniejszym hollywoodzkim obrazie? Chłopaczka z prowincji, który rzuca się w wir orgii (ale jakichś takich niespecjalnie ognistych), traci swoją niewinność, by po latach, odmieniony nową miłością, próbować się zmienić. Jednym słowem, raczej płytki, pseudoromantyczny film z elementami grozy. Nie, takiego Doriana nie kupuję.

Książka a film
Przy okazji omawiania filmu "Ludzkie dzieci" zastanawiałam się, kiedy dana produkcja przestaje być adaptacją powieści, a kiedy jest jedynie obrazem bardzo luźno do niej nawiązującym. Wprawdzie w przypadku ostatniej wersji historii Doriana Graya na ekranie zmiany fabularne w stosunku do książkowego oryginału nie zostały tak dalece posunięte, jak miało to miejsce w przypadku powieści P.D. James, jednak są one na tyle istotne, że trudno nazwać ten film dobrą (słowo wierna w ogóle w tym przypadku nie przechodzi przez gardło) adaptacją. 

Niemal połowę filmu wypełniają sceny orgii, ale... prędzej można przy nich zwichnąć sobie szczękę od ziewania niż zobaczyć w nich jakąś pasję.

Różnice można podzielić na dwie - znaczące zmiany fabularne, poszerzające opowieść stworzoną przez Oscara Wilde'a o nowe wydarzenia oraz o te drobniejsze, nie mające wpływu na rozwój wydarzeń, więc tym bardziej dziwi sens ich wprowadzenia. Przyjrzyjmy się tym najistotniejszym.

"Ozdobniki" znacząco zmieniające fabułę:
  • Całkowicie niezrozumiały dla mnie wątek katowania małego Doriana przez jego dziadka i jego wspomnienia związane z pomieszczeniem, w którym później przechowywał portret.
  • Wprowadzenie postaci córki lorda Henry'ego, emancypantki Emily Wotton, w której Dorian z wzajemnością się zakochuje. Po co to? No po co???
  • Filmowy, zakochany w Emily, Dorian wcale nie ma zamiaru niszczyć portretu, liczy na to, że dzięki tej romantycznej miłości będzie w stanie się zmienić. Dopiero gdy lord Henry odkrywa jego portret oraz domyśla się, że to Gray zamordował Basila, zamyka go na strychu i pośrednio zmusza do zmierzenia się z obrazem. W powieści zniszczenie portetu było od początku do końca samodzielną decyzją Doriana.
  • W filmie portret płonie, a potem się magicznie regeneruje, widniejący na nim Dorian ponownie jest piękny i młody, tylko jego oczy pozostają "diabelskie". Lord Henry przechowuje obraz na strychu. W powieści Gray przebija portret nożem, ginąc na miejscu z owym nożem w piersiach, obraz jest nieskazitelny i piękny (bez żadnego diabelskiego elementu).
Zmiany mniej istotne, moim zdaniem niepotrzebne:
  • Dorian był czarującym blondynem, a nie brunetem z wiecznie otwartymi ustami a la aktorka z taniego horroru klasy B.
  • W powieści Dorian poznaje lorda Henry'ego w pracowni Basila, gdy ten kończył pracę nad jego portretem. W filmie poznają się na przyjęciu.
  • Książkowy Dorian rzuca Sybil Vane po jej słabym wystąpieniu w teatrze, przez co zrozpaczona dziewczyna zażywa truciznę i umiera. Filmowy Gray nie dociera na przedstawienie w zamian biorąc udział w orgii w towarzystwie kurtyzan i lorda Henry'ego, a po przyjeździe kończy związek z Sybil. Następnego dnia ciało dziewczyny zostaje wyłowione z Tamizy, nie ma jednak pewności, czy sama rzuciła się do wody, czy może padła ofiarą morderstwa.
  • Po zamordowaniu Basila, powieściowy Dorian wzywa na pomoc znajomego chemika i szantażując go, zmusza do pozbycia się ciała (nigdy nie odkryto, co stało się z malarzem). W filmie po prostu wrzuca zwłoki do rzeki, a wkrótce zostają one znalezione i staje się oczywiste, że Basil został zamordowany.
  • James Vane, brat Sybil, ginie podczas próby zemsty na Dorianie - w książce zostaje zastrzelony, w powieści rozjechany przez pociąg.
Podsumowanie
Jestem zawiedziona, jak widać, nie mam ostatnio ani trochę szczęścia do adaptacji. W przypadku "Doriana Graya", film mógłby się obronić, gdyby potraktować go zupełnie niezależnie od powieściowego pierwowzoru, jednak w tym przypadku po prostu tak się nie da. Portret Doriana Graya to klasyka, jeden z niewielu przykładów książek, które pozostawiają w człowieku niesamowite wrażenia, które nie blakną nawet po upływie wielu lat. TAKA powieść zasługuje na naprawdę dobrą ekranizację, ta produkcja z pewnością nią nie jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...