Przejdź do głównej zawartości

"Wierni wrogowie" Olga Gromyko



Ten co zdradził wroga, kiedyś zdradzi też przyjaciela. 

Wielu poznało już Olgę Gromyko i jej cykl o przygodach wiedźmy Wolhy Rednej, który swoją drogą jest obecnie rarytasem dostępnym tylko z drugiej ręki i to po niebotycznych cenach. Nie pojmowałam tego fenomenu, ale już mu się nie dziwię, bowiem jeśli seria ta dorównuje Wiernym wrogom, to już wiem, jakiego prezentu sobie zażyczę przy najbliższej okazji (albo sama się spłuczę, co jest bardziej prawdopodobne). Autorka kupiła mnie już po dwudziestu stronach. I to kupiła całkowicie i nieodwracalnie, reklamacje nie są przewidywane. 

Pierwszy rozdział przywitał mnie sceną w podrzędnej karczmie, gdzie główna bohaterka, Szelena, wysłuchuje historii o bójce, jaką z marnym dla siebie skutkiem stoczył niedawno pewien czarownik z grupą miejscowych osiłków. I już po tym fragmencie wiedziałam, że to jest TO, Szelena mnie ujęła, lekki styl i ironiczny język autorki jeszcze bardziej, a im dalej czytałam, tym było tylko lepiej. 

Wbrew zdrowemu rozsądkowi, Szelena odnajduje maga będącego na granicy śmierci i porzuconego w pobliskim parowie, a następnie opatruje mu rany i doprowadza do jako takiego stanu używalności w swoim leżu. No właśnie, tutaj wychodzi na jaw „drobna” tajemnica, z powodu której kobieta nie mieszka w mieście, a poza jego murami. Niepokorna, butna Szelena nie jest bowiem zwykłą, krzepką niewiastą, a pełnej krwi… wilkołaczycą, bardzo dumną ze swego pochodzenia i natury. 

Gdy uratowany przez nią mag Weres dochodzi mniej więcej do siebie, nieprzewidziany splot wydarzeń zmusza ich oboje do ucieczki z miasta i podróży niemal na drugi kraniec znanego im świata. Towarzyszy im nastoletni, zbuntowany, ale i ślamazarny uczeń Weresa oraz smok, który po przybraniu ludzkiej postaci nie ma nic przeciwko dwóm czy trzem dziewicom. Dwie całkowicie wrogie sobie strony, z jednej strony mag i smok, a z drugiej „plugawa pomroka” w osobie wilkołaka, zmuszone są zawiesić na pewien czas broń, co jednak czeka ich na końcu wspólnej drogi? 

Akcja powieści toczy się w świecie znanym fanom Wolhy, z wiedźmą Wierni wrogowie nie mają jednak nic wspólnego. Właściwie, gdyby nie dopisek wydawcy nie byłabym nawet tego świadoma. Jest to dodatkowy smaczek dla fanów Rednej, którzy chcą powrócić do Belorii, a jednocześnie bardzo udany pomysł na przyciągnięcie nowych czytelników, których wykreowany przez Gromyko świat z pewnością zachwyci i wciągnie. Jestem tego świeżym i bardzo obrazowym przykładem. 

Uniwersum powieści jest na wskroś fantastyczne, obok zwykłych ludzi żyją w nim magowie, wiedźmy, elfy, driady, krasnoludy i wszelkiej maści „pomroki”, oficjalnie tępione i nie zasługujące na względy. Szelena jest jedną z nich, jednak jej postać przeczy stereotypowi wilkołaka. Nie, nie jest łagodna i uprzejma, wręcz przeciwnie, nie ma nic przeciwko przegryzieniu gardłu czy dwóch, a w skórze wilka czuje się równie dobrze, jak w ciele kobiety. Jest pełna sprzeczności i znacznie bardziej ludzka niż niejeden człowiek, zwłaszcza jeśli porównamy ją do tych, których spotyka na swojej drodze. A przy tym, język ma równie ostry jak kły, a wisielczy humor towarzyszy jej niemal nieustannie. Nie sposób jej nie polubić. Po prostu nie ma na to rady. Podobnie zresztą jak jej towarzyszy, choć schodzą oni nieco na drugi plan, pierwsze skrzypce oddając wilkołaczycy. Razem ich mieszanka jest jednak tak doskonale przyprawiona, że stanowią zespół doskonały. 

Papierowy Księżyc ponownie punktuje dzięki pięknej, klimatycznej okładce, przedstawiającej obydwa wcielenia Szeleny. Niestety, o ile niemal zawsze zachwycam się szatą graficzną książek wydawanych ich nakładem, o tyle równie często psioczę na korektę, a właściwie jej brak. Tak samo jest i tym razem, co drażni tym bardziej, że zwyczajnie żal jest psuć tak świetną powieść przyprawiającą o gęsią skórkę liczbą literówek i błędów interpunkcyjnych. 

Niemniej jednak, nawet fatalna korekta nie może zepsuć przyjemności czytania TAKIEJ książki. Polecam gorąco, a tymczasem sama ruszam na poszukiwania Wolhy Rednej, bo nadal mało mi Olgi Gromyko. 

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję księgarni BookMaster

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 26 pozycji. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.