środa, 25 marca 2015

"Krzyk mandragory" Piotr Kulpa

Tytuł Krzyk mandragory
Seria Pan na Wisiołach
Tom 2

Autor Piotr Kulpa
Wydawnictwo Videograf II
Rok wydania 2014

Stron 346
Niespełna rok temu przeżyłam mroczne objawienie w postaci pierwszego tomu trylogii grozy „Pan na Wisiołach”. Piotr Kulpa przyprawił mnie o ciary i pokazał, że jego powieść w niczym nie ustępuje najlepszym z tego gatunku. Z tego też względu na drugą część czekałam z mieszaniną niecierpliwością (Co będzie dalej? Czym zaskoczy autor?) i niepokoju (Czy nie będzie to jedynie zapchajdziura? Czy utrzyma poziom?).

„Krzyk mandragory” jest już za mną i powiem krótko – jest dobrze. Mało tego, jest BARDZO dobrze. A jednocześnie paskudnie niepokojąco. I o to właśnie chodzi. Kulpa nie zawiódł pokładanych w nim nadziei, a nawet sprawił się lepiej, niż tego oczekiwałam, podwyższając tym samym oczekiwania wobec tomu trzeciego. Na ten przyjdzie jednak czas, teraz przyjrzyjmy się bliżej bieżącej pozycji.

Książka jest bezpośrednią kontynuacją „Mrocznegosiedliska”, w którym warszawiak Tymoteusz Smuta wraz z rodziną przeprowadził się do zabitej dechami wioski, by przejąć spadek po zmarłych dziadkach. Wymarzony, spokojny azyl okazał się miejscem z piekła rodem, a wraz z upływem kolejnych tygodni sytuacja zamiast poprawiać się, pogarsza się i to dramatycznie. Smuta coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością, ścigany wyrzutami sumienia za popełnioną przed laty zbrodnię i strachem, że wyjdzie ona na światło dzienne. Czaruś oddala się od rodziców, próbując opanować rodzące się w nim moce, a Magda nie może dojść do ładu ze skrajnymi uczuciami, jakie wzbudza w niej mąż.

Przenosząc akcję powieści na głęboką prowincję i wplatając w nią zabobony mocno zakorzenione w świadomości jej mieszkańców, autor ryzykował powielanie schematów - w końcu większość horrorów rozgrywa się w takich okolicznościach. W przypadku obydwu części „Mrocznego siedliska” nie ma jednak miejsca na podążanie utartymi ścieżkami. Niepokojąca postać Cygana Gajgaro, jego historia oraz związek z najstarszymi ludźmi w Wisiołach i skrywaną nich tajemnicą długowieczności, wprowadziły do powieści powiew świeżości zabarwiony znaczną porcją podszytego grozą niepokoju.

Podobnie jak w poprzednim tomie, narracja prowadzona jest z punktu widzenia wielu bohaterów, nie tylko całej rodziny Smutów, ale również poszczególnych mieszkańców wioski, odrażającego komisarza, znajomego Tymka z warszawskiej grupy AA, a nawet psa Basiora, ratującego Smutów z opresji w najmniej spodziewanych momentach. Jedynie ten ostatni oraz Czaruś i dwoje jego przyjaciół to postaci w pełni wzbudzające sympatię, w każdym z pozostałych znajduje się mniejsza lub większa skaza zła. Zdawać by się mogło, że autor nie ma złudzeń, co do prawdziwej natury człowieka, nie kreując ani jednej w pełni pozytywnej postaci dorosłej, a nawet zaszczepiając zalążki czystego, pierwotnego wręcz zła w postaciach niektórych dzieci.

Od lat za polskiego króla grozy uważa się Stefana Dardę, jednak po drugiej z kolei powieści Piotra Kulpy, w moim prywatnym rankingu to właśnie on wysuwa się na prowadzenie. I to w bardzo zdecydowany sposób, „Pan na Wisiołach” ma wszystko to, czego potrzeba dobremu horrorowi – klimat, świeże wykorzystanie znanych motywów i zaskakujące zwroty akcji. Mam nadzieję, że trzeci tom, wieńczący trylogię utrzyma ten poziom.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf

20 komentarzy:

  1. Właśnie na dniach skończyłam czytać tę część i również jestem zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  2. I znowu robisz mi ochoty na tą serię... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj chodzi za mną ta książka, oj chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Krzyk mandragory" udał się Kulpie, oj, udał. Podrzucam: http://skrzatowisko.blogspot.com/2014/08/pan-na-wisioach-krzyk-mandragory-piotr.html "Trzeba to zabić" czeka na czytniku na swoją kolej :) Jeżeli chodzi o Dardę, przeczytałam dwa tomy z cyklu "Czarny Wygon" i spodziewałam się jednak bardziej literackiej narracji, ale ogólnie jest w porządku i zamierzam przeczytać kolejne dwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze dwa tomy "Czarnego Wygonu" bardzo mi się podobały, ale trzeci i czwarty już niespecjalnie, więc skoro początek serii Cię rozczarował, raczej nie będziesz zakończona jej zakończeniem...

      Usuń
  5. Cieszy mnie każda dobra powieść grozy na rynku, więc już zacieram z radości ręce na myśl, że pierwsza część stoi sobie na półce i czeka na swoją kolej :) Mój związek z powieściami Dardy ma status "to skomplikowane", ale wierzę, że z twórczością Kulpy będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z ostatnimi powieściami Dardy jest podobnie, Kulpa póki co trzyma poziom :)

      Usuń
    2. Czyli Darda też do końca cię nie przekonuje? Bo mnie totalnie zniechęcił "Domem na wyrębach", ale niedawno sięgnęłam po "Słoneczną dolinę" i podobała mi się znacznie bardziej.

      Usuń
    3. A widzisz, mi się Dom na wyrębach bardzo podobał, podobnie jak dwie pierwsze części Czarnego Wygonu. Natomiast Bisy to już było całkowicie nie to...

      Usuń
  6. Uwielbiam grozę i już od dłuższego czasu miałam ochotę na ten tytuł. Muszę wreszcie ją zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się dobrze :) Nigdy jeszcze polska książka mnie nie postraszyła porządnie w pozytywnym znaczeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się bałam przy "Domofonie" i "Domu na Wyrębach" :)

      Usuń
  8. Mnie i tak szczerze mówiąc najbardziej podobała się książeczka dla dzieci tego autora, nosząca tytuł "Hala i Bas"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Też uwielbiam Halę. Jak tylko znajdę wydawcę, ukaże się druga część: "Oj, Hala, Hala!"
      Piotr Kulpa

      Usuń
    2. Hali jeszcze nie znam, ale chętnie to zmienię:)

      Usuń
  9. Hah, mam bardzo podobne odczucia! I już nie mogę doczekać się lektury tomu wieńczącego trylogię, choć znając życie przeczytasz go prędzej niż ja :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...