Przejdź do głównej zawartości

"Tappi i przyjaciele" Marcin Mortka

Minęły już blisko trzy lata odkąd Wiking Tappi oraz jego przyjaciele z Szepczącego Lasu, a potem Szumiących Mórz, skradli moje serce. Przez ten czas skutecznie zaszczepiałam tę miłość w mojej córeczce, a teraz stało się to tym łatwiejsze, że w nasze ręce wpadły trzy części cyklu „Tappi i przyjaciele”.



O ile poprzednie dwie części (wydane w białych okładkach i z czarno-białymi rysunkami w środku) są skierowane do dzieci sześcio-ośmioletnie, o tyle kolorowa seria celuje przede wszystkim w przedszkolaki. Opowiadania są krótsze, a w wielobarwne ilustracje przyciągają uwagę i cieszą oko maluchów (nie ukrywam, że rodziców również – jak widzę uśmiechniętego Tappiego, na mojej twarzy również wykwita banan).

Perfekcyjny product placement - wiewiórka Śmigaczka czytająca
"Podróże Tappiego po Szumiących Morzach"

Każda z książeczek („Tappi i pierwszy śnieg”, „Tappi i urodzinowe ciasto” oraz „Tappi i niezwykłe miejsca”) zawiera dziesięć opowiadań o przygodach brzuchatego, wiecznie uśmiechniętego Wikinga o złotym sercu oraz jego przyjaciół zamieszkujących Szepczący Las. Są to pełne ciepła i humoru historyjki, które poprzez ciekawą przygodę uczą dziecko czegoś nowego, a przede wszystkim podkreślają moc przyjaźni oraz tego, że po prostu warto być miłym i uczynnym. Wiele z nich może być dobrym pretekstem do rozmowy z dzieckiem na ważne tematy, takie jak tolerancja i odpowiedzialność za swoje uczynki. Jednocześnie opowieści te są na tyle krótkie, że można z powodzeniem potraktować je jako czytanki do poduchy przed pójściem spać.


Marcin Mortka po raz kolejny udowodnił, że jest wyjątkowo wszechstronnym pisarzem, równie dobrze odnajdującym się w literaturze dziecięcej, jak i młodzieżowej czy fantastycznej (choć i tak moją ulubioną powieścią jego autorstwa pozostaje horrorowe „Miasteczko Nonstead”). Niewielu udaje się taka sztuka, więc ponownie chylę głowę i czekam na więcej. Przed nami do zdobycia jeszcze dwa tomy o Tappim, ale już teraz wiem, że się nie rozczarujemy, bo to po prostu niemożliwe, Szepczący Las i jego mieszkańcy rządzą!

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 26 pozycji. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.