środa, 11 lutego 2015

"Domofon" Zygmunt Miłoszewski

Głośno się ostatnio zrobiło o Zygmuncie Miłoszewskim, a wszystko to za sprawą jego „Gniewu”. Na szczęście tylko książkowego - gdyby było inaczej, kiepsko mogłoby się skończyć dla wszystkich dookoła, zwłaszcza biorąc pod uwagę pokłady jego wyobraźni i talent do kreowania powieściowej rzeczywistości.

Jednak dzisiaj – dla odmiany - nie będzie o „Gniewie”, a o debiucie tak dobrym, że trudno uwierzyć, by pisarz nie popełnił wcześniej co najmniej dwóch lub trzech książek. „Domofon” krążył za mną już od pewnego czasu, pobrzękiwał z półki i mrugał krwistoczerwonym tytułem, by ostatecznie zapewnić gęsią skórkę wieczorową, a potem również nocną porą.


Agnieszka i Robert, jak tysiące innych młodych ludzi, postanawiają szukać swojego szczęścia w stolicy. Pełni zapału (to o niej), ale również skrytych obaw (to o nim), wprowadzają się do jednego z bloków na warszawskim Bródnie. Niestety, już od pierwszego dnia wszystko układa się źle – są świadkami tragicznej, a jednocześnie nieco groteskowej śmierci jednego z mieszkańców w blokowej windzie. Potem jest już tylko gorzej. Zarówno Agnieszka, jak i pozostali lokatorzy zaczynają widzieć i słyszeć rzeczy przyprawiające ich o obłęd. Jedynie Robert nie sprawia wrażenia przerażonego, po pewnym czasie przestaje jednak przypominać łagodnego, zabawnego człowieka, jakim był przed przyjazdem do Warszawy.

Dobrze się domyślacie, w przeciwieństwie do pozostałych powieści Miłoszewskiego, „Domofon” nie jest kryminałem, a horrorem, w którym wątek paranormalny odgrywa znaczącą rolę. Autor wykorzystał w nim motywy znane z literatury i filmu – klątwę sprzed lat, zło przypisane do miejsca, a nie konkretnej osoby, duchy i opętanie. Pojawia się tu nawet czarna woda na suficie i kranach. W praktyce udała mu się nie lada sztuka – to, co pozornie jest oklepane, przekuł na świetnie stworzoną historię, która trzyma w napięciu i najzwyczajniej w świecie przyprawia o ciarki Jednym słowem doskonale spełnia wymogi gatunku. Tylko tyle i aż tyle.

Warto wspomnieć też o głównych bohaterów, próbujących odkryć, co naprawdę dzieje się w nawiedzonym bloku. Wspomniana już Agnieszka to młoda, pełna optymizmu kobieta, która musi stawić czoła nie tylko swoim lękom, ale również przemianie ukochanego męża, który dotąd był całym jej światem. Kamil to maturzysta wiecznie skonfliktowany z despotycznym ojcem, inteligentny, ale kryjący się pod maską osiedlowego ziomka. No i Wiktor, dawniej znany dziennikarz, obecnie alkoholik znajdujący się na samym dnie. Całą trójka, podobnie zresztą jak niektóre postaci drugoplanowe, została nakreślona realistycznie, mają swoje słabości i lęki, nie są superbohaterami, ale jednocześnie potrafią wykazać się siłą, o której istnieniu sami nie mieli pojęcia.

Autor udowodnił jedno – aby stworzyć miejsce pełne grozy, wcale nie trzeba przenosić akcji do leżącego na odludziu domu albo wioski położonej gdzieś w leśnej dziczy. Stary, ponury blok ze skrzypiącą windą i ciemnym labiryntem piwnic jest równie dobrym, a nawet lepszym, bo nie tak wyświechtanym, pomysłem. Przemówi zwłaszcza do wyobraźni osób, które przynajmniej część życia spędziło właśnie na osiedlu z wielkiej płyty, często pocieszając się myślą, że w tak bliskim otoczeniu innych ludzi, będą bezpieczniejsi niż mieszkając w wolnostojącym domu, gdzie sąsiad nie usłyszy tak szybko ich wołania. Uwierzcie mi, po przeczytaniu tej powieści, stracicie to poczucie komfortu i pewności siebie. I zastanowicie się dwa razy, zanim zejdziecie do piwnicy, o skorzystaniu z windy nawet nie wspominając.

Mam nadzieję, że przygoda Zygmunta Miłoszewskiego z horrorem jeszcze się nie skończyła. Skoro jego debiut porządnie mnie wystraszył, kolejne pozycje mogłyby przyprawić mnie o atak serca, ale jestem gotowa na to poświęcenie. Ja zatem czekam, co dalej, a Wy sięgajcie po „Domofon”, zwłaszcza jeśli lubicie się bać.

A na koniec dwa cytaty – rzadko Was nimi raczę, ale te naprawdę zwróciły moją uwagę:

"Wiedzą, że powinni walczyć, ale im się nie chce. Kto wie może na tym polega istota zła. Nie na tym, że zbyt wielu za nim podąża, lecz na tym, że zbyt wielu nie chce się stawić mu czoła."

"- To niemożliwe- odezwała się Agnieszka. - W dwudziestym wieku? To poprostu niemożliwe.
- Ma Pani na mysli wiek wojen światowych, Holokaustu, łagrów i czystek etnicznych? - zapytałem. - Wiek niekończących się konfliktów religijnych, bezkarnych pacyfikacji całych narodów, aborcji, eutanazji i światowego terroryzmu? Raczy Pani żartować."

18 komentarzy:

  1. Horrory to nie do końca mój klimat, ale jestem ciekawa autora. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cytaty rzeczywiście warte uwagi, podpisuję się :) ale gatunek zupełnie nie mój

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ja bardzo lubię się bać (ale tylko książkowo i filmowo ;))

      Usuń
  3. Nie mamy wielu autorów piszących powieści grozy, ale jak dla mnie wszyscy są fenomenalni :) I mimo, że Miłoszewski tylko jedną książkę w tym klimacie popełnił to zaliczam Go do tego zacnego grona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, niewielu ich mamy, dlatego liczę, że pan Miłoszewski jeszcze coś spłodzi w tym gatunku.

      Usuń
    2. Też czekam, choć chyba się na to nie zapowiada.

      Usuń
  4. Ogromnie mnie zaciekawiłaś, uwielbiam horrory, więc chyba wiem po jaką pozycję sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedyny Miłoszewski, którego jeszcze nie skonsumowałam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja i bez lektury ,,Domofonu" nie lubię schodzić do piwnicy, a jazda windą to dla mnie czysty terror. Ponieważ mam już trylogię o Szackim oraz ,,Bezcennego", poza tym uwielbiam horrory i powieści z dreszczykiem, to muszę dołączyć do mojej kolekcji ,,Domofon".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie windy brak, więc przynajmniej ten problem mam z głowy ;)

      Usuń
  7. Bardzo mi się ta książka podobała i też bym się nie pogniewała, gdyby autor napisał nastepny horror:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje wydanie ma ładniejszą okładkę:P
    Cieszę się, że Ci się podobało;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialna powieść, jak na razie nie czytałam lepszego horroru polskiego autora. Wciąż mam nadzieję, że Miłoszewski wróci do powieści grozy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Te cytaty trochę cyniczne - chyba dlatego tak bardzo mi się spodobały :D Recenzji widziałem już mnóstwo - w tym tylko jedną negatywną. Książkę przeczytam, ale póki co kupiłem jakieś 20 pozycji ze zwrotów, więc muszę najpierw odłożyć parę złotych ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię się bać, więc "Domofon" raczej sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Powoli testuję Miłoszewskiego, ale ten tytuł na pewno odpuszczę, horrory do mnie nie przemawiają :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Całe szczęście udało mi się zakupić wprawdzie w wersji pocketowej, ale druk jest duży jak na wersję mini, więc z pewnością się zapoznam z tym tytułem , jak i innymi autora.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...