Przejdź do głównej zawartości

"Ciemny Eden" Chris Beckett


Wyobraź sobie świat pozbawiony nie tylko Słońca, ale również blasku księżyca i gwiazd. Otaczającą Cię z każdej strony ciemność, w której jedynym źródłem światła są niezwykłe rośliny oraz zwierzęta. Zgadza się, taki Eden niewiele ma wspólnego rajem.

Na planecie tak odległej, że nie dochodzi do niej żadne światło, od ponad stu sześćdziesięciu lat żyje i rozwija się Rodzina, potomkowie dwojga ziemskich astronautów, których statek został zniszczony i dla których Eden stał się nowym domem. Tommy i Angela zapoczątkowali kolonię, która po latach kazirodczych związków, trapiona chorobami genetycznymi, bardziej przypomina plemienną grupę jaskiniowców niż zalążek nowej cywilizacji. Ich życie skupia się na polowaniach, kopulacji oraz czekaniu. Na co? Na ratunek z Ziemi, w który święcie wierzą i na którym opiera się cała ich egzystencja.


Autor oddaje głos kilku postaciom, które naprzemiennie wprowadzają czytelnika w mroczną, lecz fascynującą, edeńską rzeczywistość i rozgrywające się na bieżąco wydarzenia. Posługują się prostym, wręcz prymitywnym językiem, do którego najpierw trzeba się przyzwyczaić, ale który naprawdę bardzo dobrze pasuje do klimatu powieści. Postępujące uproszczenie języka nie dziwi – Tommy i Angela starali się przekazać swym potomkom jak najwięcej wiedzy, ale kolejne dekady spędzone w ciemnościach oraz życie skupione jedynie na polowaniach i walce o przetrwanie znacznie zawęziły horyzonty członków Rodziny, co odbiło się nie tylko na ich zachowaniu, ale również mowie. Chylę tu czoła przed tłumaczem, Wojciechem M. Próchniewiczem, którego przekład jest naprawdę rewelacyjny.  

Na Edenie nie ma miejsca na moralność. Owszem, wszyscy starają się postępować zgodnie z zasadami ustalonymi przed laty przez Andreę, ale swoboda seksualna panująca w Rodzinie zażenowałaby najbardziej wyzwolonych hipisów. Jednocześnie, dzięki silnemu kultowi Pierwszych Rodziców w edeńskiej społeczności nigdy nie pojawiła się prawdziwa przemoc, a gwałt i morderstwo były pojęciami czysto abstrakcyjnymi. Przynajmniej do czasu. Na przykładzie mieszkańców Edenu można prześledzić typowy i charakterystyczny przebieg wydarzeń i ewolucji, od której człowiek nie jest w stanie się uwolnić, popełniając te same błędy niezależnie od miejsca, czasu i otaczających go warunków. 

„Ciemny Eden” to dosyć klasyczna powieść science-fiction, nie powinno to jednak odstraszyć czytelników, którzy na co dzień nie sięgają po ten gatunek. Sama jestem tego najlepszym przykładem, bo książkę pochłonęłam wręcz błyskawicznie. W dosyć przewrotny sposób to Ziemia jest dla mieszkańców Edenu tym, czym w większości opowieści tego typu są odległe planety i niezbadane galaktyki. Przedmioty codziennego użytku i zjawiska, nad których naturą nawet się nie zastanawiamy, dla Edeńczyków są czymś nawet nie tyle niezwykłym, co wręcz otoczonym aurą magii i tajemnicy. Snute podczas Rocznic opowieści najstarszych członków społeczności o samochodach, prądzie i świetle przypominają baśnie i stare legendy. Jest coś fascynującego w takim sposobie spojrzenia na nas i nasz świat.

Powieść ukazała się jako kolejna część cudownej serii Uczta Wyobraźni, choć nie do końca wpisuje się w nurt książek zwykle w niej wydawanych. Jednak mimo że różni się od pozostałych, bardzo mi się podobała i zdecydowanie przekonała mnie do częstszego sięgania po science fiction. Uwiodła mnie również świetną okładką, znacznie lepszą od oryginalnego wydania, choć wyraźnie nim inspirowaną. Gorąco polecam, a sama z utęsknieniem czekam na kontynuację - w Wielkiej Brytanii ma się ukazać na wiosnę, więc mam nadzieję, że polski wydawca także nie każe nam długo na nią czekać.

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 34 pozycje. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…