Przejdź do głównej zawartości

"Śnieg przykryje śnieg" Levi Henriksen (recenzja przedpremierowa)

Tytuł Śnieg przykryje śnieg
Autor Levi Henriksen
Wydawnictwo Smak Słowa
Data wydania 2015
Stron
 228 
Za kilka dni, 14 stycznia, będzie miała swoją premierę powieść „Śnieg przykryje śnieg” autorstwa norweskiego pisarza Leviego Henriksena. Uhonorowana nagrodą Norwegian Booksellers Prize ksiażka reklamowana jest w Polsce jako „osadzony w surowej norweskiej scenerii thriller psychologiczny”. Brzmi zachęcająco? Nawet bardzo, problem w tym, że tylko pierwsze słowa pokrywają się z tym, co znalazłam na kartach powieści.

Tuż przed Bożym Narodzeniem Dan Kaspersen wychodzi z więzienia, w którym odsiadywał dwuletni wyrok za przemyt narkotyków i wraca do rodzinnej wioski Skogli. Okazuje się, że zaledwie kilka dni wcześniej jego młodszy brat popełnił samobójstwo i mężczyzna ledwie zdąża na jego pogrzeb. Dan nie potrafi poradzić sobie ze śmiercią Jakoba, z którym był bardzo blisko związany, zwłaszcza że zawsze był on pełen optymizmu i radości życia. Kaspersen próbuje odnaleźć swoje miejsce w Skogli, gdzie wszyscy go znają i pamiętają dawne przewinienia. Gdy dochodzi do wniosku, że życie w spokojnej, niewielkiej wiosce nie jest dla niego, na jego drodze staje piękna i urocza Mona Steinmyra.

Ustalmy od razu, że „Śnieg przykryje śnieg” nie jest thrillerem psychologicznym. W ogóle nie jest thrillerem. Jest za to bardzo dobrze napisaną powieścią obyczajową z delikatnie wplecionym wątkiem kryminalnym, który nie tylko nie odgrywa w niej znaczącej roli, ale jest też dosyć przewidywalny, przynajmniej do pewnego stopnia. Gdyby jednak wyrzucić z reklamowego sloganu słowo „thriller”, reszta jak najbardziej się zgadza, zarówno jeśli chodzi o charakterystyczny dla skandynawskich autorów klimat, jak i wiarygodne portrety psychologiczne głównych bohaterów. 

To nie akcja jest tu najważniejsza, powiedziałabym nawet, że schodzi ona nieco na drugi plan, zbierając bowiem wszystko w całość, nie dzieje się tu zbyt wiele. To co jest najistotniejsze, rozgrywa się w głowie Dana. To jego rozpaczliwe wręcz próby pogodzenia się ze śmiercią brata i znalezieniem swojego miejsca w życiu po wyjściu z więzienia liczą się tu najbardziej. Samobójstwo Jakoba to nie jedyny problem, z którym musi sobie poradzić Kaspersen. Zmiany w życiu Jakoba, o których starszy brat nie miał pojęcia sprawiają, że Dan zaczyna mieć wątpliwości, czy okoliczności jego śmierci są tak oczywiste. 

Chociaż postaci głównego bohatera autor poświęcił najwięcej miejsca, nie jest on jedynym, który musi poradzić sobie z własnym życiem i poukładać je na nowo. Wychowująca kilkumiesięcznego synka Mona skrywa własne tajemnice, a niepełnosprawny wuj Dana, pensjonariusz domu spokojnej starości nie potrafi pogodzić się z upływającym czasem i swoją obecną sytuacją. 

„Śnieg przykryje śnieg” to raczej gorzka, ale ostatecznie niosąca nadzieję, opowieść o trudnych relacjach rodzinnych i układaniu życia na nowo po stracie bliskiej osoby, o miłości, nienawiści i przebaczeniu, o potrzebie akceptacji i posiadania czegoś stałego, niezmiennego. A wszystko to w zimnym, nieco ciężkim klimacie norweskiej zimy.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Smak Słowa.

Komentarze

  1. Książka mnie zainteresowała, coraz więcej pozytywnych recenzji jej czytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio irytuje mnie polityka marketingowa tego wydawnictwa. Czytam właśnie "Jaskiniowca", ale na okładce zamiast tytułu powieści i nazwiska autora widzę wielki napis "Nowy Jo Nesbo". Mówię o tej dodatkowej okładce ze skrzydełkami. No kurcze, jak można pominąć tytuł i nazwisko pisarza :/. A teraz dowiaduję się, że recenzowana przez Ciebie książka też nie jest tym, za co uważa ją wydawnictwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety wpadka, bo wielu czytelników może poczuć się zawiedzionych oczekując thrillera. Sama książka jest dobra, tylko to inny gatunek...

      Usuń
  3. Moja recenzja ukaże się już wkrótce, ale napisałam w niej to samo, co Ty, że ta powieść absolutnie nie jest thrillerem.

    OdpowiedzUsuń
  4. thriller psychologiczny w takim wydaniu może być bardzo udany, jestem nią zainteresowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... problem w tym, że to NIE jest thriller, co wyraźnie napisałam w recenzji...

      Usuń
  5. Kolejna opinia, którą dzis przeczytałam na temat tego tytułu, która mnie przekonuje do tej historii.

    OdpowiedzUsuń
  6. To, że wydawnictwa wprowadzają w błąd to notoryczny zabieg i nic się na to nie poradzi (sama miałam podobnie z "Joylandem" S.Kinga, który miał być horrorem, a okazał się obyczajówką/thillerem/kryminałem). Jednakże miałam już okazję czytać L.Henriksena i jego opowiadania "W drodze do domu", które bardzo mocno mi się z tą pozycją kojarzą, szczególnie przez to gorzkie ukazanie relacji rodzinnych. Podoba mi się styl autora, więc głównie dla niego przeczytam, choć szkoda, że nie jest to faktycznie thriller psychologiczny (to przykuwa uwagę, nie da się ukryć).

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytuje takich książek, choć nie ukrywam, że mnie intrygują. Dlatego jeśli kiedyś zachce mi się takiej lektury, nie omieszkam sięgnąć po "Śnieg", tym bardziej, że opinie - póki co - są dla tej pozycji naprawdę przychylne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Eeee, obyczajówka, nawet dobra, kiedy człowiek spodziewa się thrillera psychologicznego... wkurzałabym się przez całą lekturą, zbyt wiele razy dałam się nabrać na podobny chwyt, by mnie to nie irytowało i psuło przyjemność z lektury. Póki co odpuszczę sobie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasem reklama potrafi popsuć lekturę... Co do samej książki nie nastawiając się na słowa na okładce, jestem zainteresowana- klimaty norweskie mi odpowiadają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wczoraj czytałam recenzje tej książki u Awioli, jak najbardziej jestem zainteresowana powyższa pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej. Książka wygląda na interesującą, ale jak można tak zmylić czytelnika co do gatunku?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele