piątek, 19 grudnia 2014

"Assassin's Creed: Pojednanie" Oliver Bowden

Tytuł Assassin's Creed: Pojednanie
Cykl Assassin's Creed
Tom 7
Autor: Oliver Bowden
Wydawnictwo Insignis
Data wydania 2014

Stron 480
Kobieta to stworzenie przewrotne, czego jestem najlepszym chyba przykładem. Przywiązałam się do „Assassin’s Creed” ani razu nie grając w żadną z gier wchodzących w skład serii, z przyjemnością za to zagłębiając się w świat wykreowany przez Olivera Bowdena w jego literackich interpretacjach kolejnych odsłon gry.

„Assassin’s Creed: Pojednanie” to już siódma część cyklu, luźno nawiązująca do wydarzeń opisanych w poprzednich tomach. Tym razem akcja powieści przenosi nas do Paryża w przededniu rewolucji francuskiej. Kilkuletnia Élise de la Serre stopniowo odkrywa niezwykłą historię swojej rodziny oraz własne przeznaczenie. Okazuje się, że jest córką Wielkiego Mistrza Zakonu Templariuszy i w przyszłości ma przejąć ten urząd po nim. Sytuacja komplikuje się jednak, gdy wychodzi na jaw, że w szeregach templariuszy czają się zdrajcy, którzy mają swoją wizję rozwoju Zakonu, a rodzina de la Serre stoi im na przeszkodzie do jej zrealizowania. 


Przyjemną i nieco zaskakującą odmianą było uczynienie główną bohaterką kobiety, właściwie jeszcze dziewczynki – do tej pory to mężczyźni grali w serii pierwsze skrzypce. Mimo swego pochodzenia i dziedzictwa Élise, dość arogancka i zbyt pewna siebie buntowniczka, nie wierzy w idee i dogmaty swego Zakonu. Drażni ją również zatwardziałość, z jaką jej pobratymcy sprzeciwiają się nawiązaniu porozumienia z Asasynami. Sama dąży do zaprzestania rozlewu krwi, okazuje się to jednak znacznie trudniejsze, niż przypuszczała. 

Ciekawą postacią jest także jej matka, choć pojawia się jedynie w pierwszych rozdziałach książki – twarda, niezależna i pewna siebie wojowniczka, skrywająca ostrze sztyletu pod elegancką suknią. Zarówno ona, jak i Élise nadają powieści znacznie bardziej kobiecy charakter, wydają się także bardziej przewidujące odnośnie przyszłych relacji między Templariuszami a Asasynami, niż większość otaczających je ludzi. Są to też jedne z najciekawszych postaci z całej serii, wliczając w to pozostałe przeczytane przeze mnie tomy AC. 

Interesującym zabiegiem było przedstawienie obydwu zakonów – Templariuszy i  Asasynów – w raczej ciemnych barwach, a ich odwieczną walkę jako relikt przeszłości, trącący przesadą i brakiem sensu. Zacietrzewieni i zapatrzeni w przeszłość przywódcy nie dostrzegają możliwości, jakie daje zakopanie wojennego topora i współpraca lub przynajmniej zaprzestanie wyniszczającej walki. 

Książki wchodzące w skład cyklu są dosyć nierówne. W przypadku chociażby „Objawień” wyraźnie dało się odczuć, że powieść wzorowana jest na grze komputerowej – główny bohater często postępował tak, jakby wypełniał kolejne misje, nawet jeśli wiarygodność jego postępowania była mocno wątpliwa. Poprzednia część serii, „Czarna bandera”, również mnie nie zachwyciła mimo żywiołowej akcji. Natomiast „Pojednanie” czyta się naprawdę bardzo dobrze i bez zgrzytów, które przypominałyby o jej bezpośrednim związku z grą. Z wyjątkiem kilku scen, w których mowa jest o wizjach jednego z bohaterów, które są chyba jedynym bezpośrednim nawiązaniem do tego, jak wygląda rozgrywka w grze, fabuła jest zwarta, przemyślana i płynna. 

Podsumowując, „Pojednanie” polecam przede wszystkim fanom serii „Assassin’s Creed”, ale nie tylko, spokojnie może ona stanowić początek przygody z cyklem. Jest też świetnym przykładem, że na podstawie gier można tworzyć dobre książki. 


Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję AIM Media

5 komentarzy:

  1. Mogłabym wziąć przykład z Ciebie, ponieważ również Assassins jako gra niezbyt mnie interesuje, to jednak widzę po Tobie, że w książki o tej tematyce można się wkręcić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojjj weź, jak można czytać o Assasinach nie grając w niego? :D Chociaż tak swoją drogą, to ostatnio zakapturzony morderca w wersji wirtualnej zawiódł. Optymalizacja była konkretnie skopana, a ilość błędów powala na kolana - Unity okazało się potwornie zepsutą produkcją. To pewnie tak jak wspominasz w kontekście książek - raz lepiej, raz gorzej ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No można można :D
      Co do gry, to nie mogę się wypowiedzieć, więc wierzę Ci na słowo, ale powieść wyszła z niej niezła :)

      Usuń
    2. Uwielbiam gry AC! :D Ehh... Ezio... ;)
      Ale i książki mam wszystkie do tej pory wydane - łącznie z Pojednaniem - ale... coś czasu brak na ich lekturę :P

      Usuń
  3. Rok temu byłam napalona na tę serię. Zdobyłam ebooka i niestety się zawiodłam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...