Przejdź do głównej zawartości

"Jestem legendą" Richard Matheson

Tytuł Jestem legendą
Autor Richard Matheson
Wydawnictwo MAG
Data wydania 2008

Stron 224
Odświeżania klasyków gatunku ciąg dalszy – dzisiaj krótko o „Jestem legendą”. W wersji książkowej oczywiście.

Kilka lat temu obejrzałam film z Willem Smithem, nie będąc nawet świadomą, że powstał on na podstawie książki Richarda Mathesona. Spodobała mi się wizja posapokaliptycznego świata, w którym główny bohater, najprawdopodobniej ostatni ocalały po tajemniczej katastrofie człowiek na Ziemi, walczy z hordami mutantów. Teraz miałam okazję porównać powieściowy pierwowzór i… szczęka po raz pierwszy opadła mi w momencie, gdy okazało się, że grany przez Smitha Robert Neville jest aryjskiej urody blondasem o niebieskich oczach i półniemieckim pochodzeniem. Potem jeszcze kilkukrotnie wybałuszałam oczy, aż w końcu doszłam do wniosku, że film nie jest ekranizacją, a jedynie luźną adaptacją i nie ma sensu tropić kolejnych różnic. Zwłaszcza, że książka sama w sobie jest świetna i znacznie lepsza od wersji ekranowej.


Rok 1976. Przed czterema laty wraz z szalejącymi burzami piaskowymi, świat ogarnęła epidemia, na skutek której martwi powrócili z grobów, a żywi zmienili się w spragnione krwi wampiry. Z niewyjaśnionych powodów Robert Neville jako jedyny pozostał odporny na działanie wirusa i zmuszony oglądać śmierć żony, córeczki oraz wszystkich dookoła, wypowiedział krwiopijcom wojnę. Jego samotna walka o każdy kolejny dzień trwa już cztery lata i dopiero teraz, dzięki przeprowadzonym badaniom i eksperymentom, Neville odkrył, że przyczyną epidemii jest nieznana wcześniej bakteria. Jednak czy po tak długim czasie ma to jeszcze jakiekolwiek znaczenie?

Matheson udowodnił, że wampiry nie muszą kryć się jedynie w mrocznych, gotyckich zamczyskach (o ich wersjach młodzieżowych nie będę nawet wspominać). Z jednej strony wyposażył je w wiele znanych powszechnie atrybutów, z drugiej jednak wprowadził własne, naukowe wręcz pomysły, które pozwalają uwierzyć w to, że wampiryzm nie musi być wcale wytworem wyobraźni.

Codzienna, samotna walka Neville’a wampirami, jego skazane na porażkę próby pogodzenia się ze śmiercią najbliższych oraz zwykła potrzeba poczucia bliskości innego żywego stworzenia nie pozwala pozostać obojętnym. Nie ma tu wzniosłych słów, wręcz przeciwnie, autor posługuje się językiem prostym, czasem wręcz nieco topornym, ale nadaje to całości jedynie bardziej wiarygodnego wydźwięku. A zakończenie… cóż, z ręką na sercu przyznaję, że dawno, BARDZO dawno nie byłam tak zaskoczona, jak przy niezwykłym zwrocie akcji pod koniec powieści.

Trudno jest uwierzyć, że książka powstała równe sześćdziesiąt lat temu, równie dobrze mogłaby ukazać się dopiero wczoraj. Czyta się ją świetnie, a pisarze tak chętnie tworzący obecnie powieści postapokaliptyczne powinni brać z Mathesona przykład. Aby stworzyć opowieść, która z jednej strony wywoła ciarki, a z drugiej wzruszy i trafi prosto w serce – jednym słowem wywoła całą gamę skrajnych, a jednocześnie uzupełniających się emocji – wcale nie potrzeba setek stron. „Jestem legendą” liczy ich niewiele ponad dwieście, jej lektura zajmuje jedno popołudnie, ale w pamięci pozostaje na długo. P O L E C A M!


Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Top 10 książek na Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia to idealny czas, by nieco zwolnić i zatopić się w przyjemną lekturę. Warto też odpowiednim jej wyborem wprawić się w świąteczny nastrój już wcześniej. Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, których akcja ściśle wiąże się ze Świętami. Zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Na początek nieco tradycyjnie i nostalgicznie:
1. "Opowieści wigilijne" Charles Dickens 

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby opowieści o Scrooge'u, którego w wigilijną noc nawiedziły cztery duchy, by wskazać mu nową ścieżkę w życiu. Nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazało się niedawno nowe tłumaczenie tej opowieści, zawierające drugą historię autora, również utrzymaną w klimacie bożonarodzeniowym zatytułowaną "Nawiedzony". Właśnie się nią zaczytuję, wrażenia z lektury za kilka dni.

"100 książek, które trzeba przeczytać" według BBC

Ranking "100 książek, które trzeba przeczytać" stworzony przez BBC pojawiał się już na wielu blogach, a dzisiaj gości także u mnie. Nie jest to lista idealna, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że znaczną część umieszczonych na niej pozycji to książki brytyjskich autorów, zdecydowanie zaś brak na nich wielu znaczących książek pisarzy z innych państw. Nie brak też tu dziwnych wpadek, np. umieszczenia "Opowieści z Narnii" oraz  "Lwa, czarownicy i starej szafy" w oddzielnych punktach. Podobnie sytuacja wygląda z dziełami zebranymi Szekspira oraz "Hamletem" umieszczonym oddzielnie. 
Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, ile to zacnych książek jest już za mną (są one wytłuszczone) i... wynik wypada słabiutko... Jedynie 26 pozycji. Pociesza mnie fakt, że co najmniej drugie tyle znam z ekranizacji bądź fragmentów. Listę będę na bieżąco aktualizować, mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie już wyglądała o niebo lepiej :) A jak wyglądają Wasze w…

"To" Stephen King

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.
W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.
W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.