piątek, 14 listopada 2014

"Chłopcy 3. Zguba" Jakub Ćwiek (recenzja przedpremierowa)

Chłopcy 3. Zguba, Jakub Ćwiek
SQN, 2014
Wszystko, co wychodzi spod pióra Jakuba Ćwieka, łykam jak pelikan świeże rybki. Kłamca Loki mnie zauroczył, a „Dreszcz” łobuzersko łypie z półki ilekroć znajdę się w zasięgu wzroku. Ale to niepoprawni „Chłopcy” od pierwszego spotkania całkowicie skradli mi serce, przyprawiając o bóle brzucha i wywołując donośny rechot nieprzystający damie. A w trzeciej odsłonie także dając kopa prosto w splot słoneczny.

Pierwsi „Chłopcy” byli zbiorem jajcarskich opowiadań o gangu motocyklistów, w którym pierwsze skrzypce wiedli dawni towarzysze Piotrusia Pana, po ucieczce z Nibylandii w ten właśnie sposób przystosowując się do życia w nowym świecie. I choć rozrośli się w barach, zapuścili brody i poznali uroki damskiego towarzystwa, w głowach nadal mieli pstro. W ryzach i względnym porządku trzymał ich jedynie Dzwoneczek, zwana mamą. 


Drugi tom również składał się z opowiadań, bardziej już powiązanych ze sobą fabularnie, nieco także bardziej niepokojących, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich zakończenie. Natomiast trzeci jest już pełnokrwistą powieścią, w której jedynie daleko pobrzmiewa echo dawnych żartów i lekkości bytu wypełnionego bijatykami, piciem i zaliczaniem panienek. „Zguba” nie jest już opowieścią o beztroskich Chłopcach, a mrocznym i depresyjnym wdepnięciem w sam środek dorosłości zalatującej niesmacznym odorkiem zepsucia i zdrady. 

O czym dokładnie są więc „Chłopcy 3”? Początek nie zapowiada lawiny śmiertelnie niebezpiecznych wydarzeń, które ostatecznie wywrócą do góry nogami świat stworzony przez Ćwieka w poprzednich tomach. Dzwoneczek zażywa zasłużonego wypoczynku w Hiszpanii, kiedy jednak szykuje się do drogi powrotnej, w wyniku wypadku trafia w śpiączce do szpitala. Dzięki troskliwej opiece i nie szczędzonym przez niejakiego Lubego nakładów finansowych, po około pół roku odzyskuje świadomość. I tu pojawiają się pierwsze schody. O stopniach głębokości Kanionu Kolorado. Jej Chłopców nigdzie nie ma i wszystko wskazuje na to, że nigdy ich nie było…

Kto byłby w stanie tak wpłynąć na świat, by zmienić go niemal u podstaw? Oczywiście Piotruś Pan i jego demoniczny, żyjący własnym życiem Cień. Postać tego pierwszego dopiero teraz debiutuje na kartach „Chłopców” i jestem nim naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona. Ze strzępów wspomnień i półsłówek Chłopców i Dzwoneczka w poprzednich częściach wyobrażałam go sobie jako zepsutego do szpiku kości drania. A tu niespodzianka. Piotruś ma w sobie urok i niewinność dziecka, czar zjednujący mu nie tylko wszystkich dookoła, ale również czytelnika. A jednocześnie tkwi w nim pierwotne zło, okrucieństwo i złośliwość, które potrafią zmrozić do szpiku kości. Czy można chcieć od niego czegoś więcej?

Sami Chłopcy chowają się zarówno przed Dzwoneczkiem, jak i czytelnikiem. Wypatrywałam Milczka, Kędziora i Stalówki, a to co widziałam, nieszczególnie mi się podobało. I nie dlatego, że zostało źle opowiedziane bądź przedstawione (wręcz przeciwnie!), ale dlatego, że pokochałam Chłopców takimi, jacy byli przy pierwszym spotkaniu, a to, co uczynił im Cień… Cóż, ostatnie strony dają nadzieję, że czwarty tom cyklu, mający być jego zwieńczeniem, naprawdę da kopa.

Zastanawia mnie, czy autor celowo wybrał tę samą konstrukcję cyklu, co w przypadku „Kłamcy” (dwa pierwsze tomy to opowiadania, a dwa kolejne powieści), czy jest to jedynie przypadek. O ile jednak Lokiemu nie wyszło to na dobre, o tyle „Chłopcom” nadało nowy wymiar. Trzeci tom różni się od poprzednich zarówno formą, jak i klimatem, a przy tym nadal trzyma wysoki poziom i zaostrza apetyt na więcej. Oby tak dalej! Teraz pozostaje czekać na odsłonę czwartą! 

Przeczytaj także:
Zapraszam też do walki o egzemplarz książki.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non

11 komentarzy:

  1. Jestem w trakcie jej czytania, jest odrobinę inna, ale nie mogę się od niej oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęcasz! Wczoraj zaczęłam czytać 2, bo coraz mocniej mnie intryguje 3 :D Super, bardzo się cieszę, że z każdym tomem jest coraz lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nie do końca lepiej - powiedziałabym, że inaczej, ale na tym samym wysokim poziomie :)

      Usuń
  3. Ja również uwielbiam pióro Ćwieka, ale Chłopców nie miałam jeszcze okazji czytać - czas to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co "Chłopcy" z jego twóczości podobają mi się najbardziej :)

      Usuń
  4. Jeszcze się za nią nie zabrałam, a już od Targów Książki u mnie leży :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem jak Tobie, ale mi było trochę szkoda wątku Milczkowego, tj. tego jak się zakończył... No ale Ci Chłopcy zdecydowanie należą do swojej mamy i tego nic nie zmieni :)
    I ten Piotruś! Osobiście spodziewałam się zła wcielonego, zalatującego siarką i dumnie prezentującego kopyta, a tu taka niespodzianka. I teraz pozostaje czekać na kolejny (hurra!) tom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, trochę smutno, ale... wolę takie rozwiązanie niż gdyby miało zostać w wersji "cieniowej" ;)
      A na czwarty tom już zacieram ręce, tylko mi smutno, że będzie ostatni...

      Usuń
    2. Ale że Kuba jest nieprzewidywalny pisarsko, to może się mu przydarzyć jakieś opowiadanko o Zagubionych Chłopcach w przyszłości. Tak jak to było z Lokim ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...