"Chłopcy 3. Zguba" Jakub Ćwiek (recenzja przedpremierowa)

Chłopcy 3. Zguba, Jakub Ćwiek
SQN, 2014
Wszystko, co wychodzi spod pióra Jakuba Ćwieka, łykam jak pelikan świeże rybki. Kłamca Loki mnie zauroczył, a „Dreszcz” łobuzersko łypie z półki ilekroć znajdę się w zasięgu wzroku. Ale to niepoprawni „Chłopcy” od pierwszego spotkania całkowicie skradli mi serce, przyprawiając o bóle brzucha i wywołując donośny rechot nieprzystający damie. A w trzeciej odsłonie także dając kopa prosto w splot słoneczny.

Pierwsi „Chłopcy” byli zbiorem jajcarskich opowiadań o gangu motocyklistów, w którym pierwsze skrzypce wiedli dawni towarzysze Piotrusia Pana, po ucieczce z Nibylandii w ten właśnie sposób przystosowując się do życia w nowym świecie. I choć rozrośli się w barach, zapuścili brody i poznali uroki damskiego towarzystwa, w głowach nadal mieli pstro. W ryzach i względnym porządku trzymał ich jedynie Dzwoneczek, zwana mamą. 


Drugi tom również składał się z opowiadań, bardziej już powiązanych ze sobą fabularnie, nieco także bardziej niepokojących, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich zakończenie. Natomiast trzeci jest już pełnokrwistą powieścią, w której jedynie daleko pobrzmiewa echo dawnych żartów i lekkości bytu wypełnionego bijatykami, piciem i zaliczaniem panienek. „Zguba” nie jest już opowieścią o beztroskich Chłopcach, a mrocznym i depresyjnym wdepnięciem w sam środek dorosłości zalatującej niesmacznym odorkiem zepsucia i zdrady. 

O czym dokładnie są więc „Chłopcy 3”? Początek nie zapowiada lawiny śmiertelnie niebezpiecznych wydarzeń, które ostatecznie wywrócą do góry nogami świat stworzony przez Ćwieka w poprzednich tomach. Dzwoneczek zażywa zasłużonego wypoczynku w Hiszpanii, kiedy jednak szykuje się do drogi powrotnej, w wyniku wypadku trafia w śpiączce do szpitala. Dzięki troskliwej opiece i nie szczędzonym przez niejakiego Lubego nakładów finansowych, po około pół roku odzyskuje świadomość. I tu pojawiają się pierwsze schody. O stopniach głębokości Kanionu Kolorado. Jej Chłopców nigdzie nie ma i wszystko wskazuje na to, że nigdy ich nie było…

Kto byłby w stanie tak wpłynąć na świat, by zmienić go niemal u podstaw? Oczywiście Piotruś Pan i jego demoniczny, żyjący własnym życiem Cień. Postać tego pierwszego dopiero teraz debiutuje na kartach „Chłopców” i jestem nim naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona. Ze strzępów wspomnień i półsłówek Chłopców i Dzwoneczka w poprzednich częściach wyobrażałam go sobie jako zepsutego do szpiku kości drania. A tu niespodzianka. Piotruś ma w sobie urok i niewinność dziecka, czar zjednujący mu nie tylko wszystkich dookoła, ale również czytelnika. A jednocześnie tkwi w nim pierwotne zło, okrucieństwo i złośliwość, które potrafią zmrozić do szpiku kości. Czy można chcieć od niego czegoś więcej?

Sami Chłopcy chowają się zarówno przed Dzwoneczkiem, jak i czytelnikiem. Wypatrywałam Milczka, Kędziora i Stalówki, a to co widziałam, nieszczególnie mi się podobało. I nie dlatego, że zostało źle opowiedziane bądź przedstawione (wręcz przeciwnie!), ale dlatego, że pokochałam Chłopców takimi, jacy byli przy pierwszym spotkaniu, a to, co uczynił im Cień… Cóż, ostatnie strony dają nadzieję, że czwarty tom cyklu, mający być jego zwieńczeniem, naprawdę da kopa.

Zastanawia mnie, czy autor celowo wybrał tę samą konstrukcję cyklu, co w przypadku „Kłamcy” (dwa pierwsze tomy to opowiadania, a dwa kolejne powieści), czy jest to jedynie przypadek. O ile jednak Lokiemu nie wyszło to na dobre, o tyle „Chłopcom” nadało nowy wymiar. Trzeci tom różni się od poprzednich zarówno formą, jak i klimatem, a przy tym nadal trzyma wysoki poziom i zaostrza apetyt na więcej. Oby tak dalej! Teraz pozostaje czekać na odsłonę czwartą! 

Przeczytaj także:
Zapraszam też do walki o egzemplarz książki.

Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non

Komentarze

  1. Jestem w trakcie jej czytania, jest odrobinę inna, ale nie mogę się od niej oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęcasz! Wczoraj zaczęłam czytać 2, bo coraz mocniej mnie intryguje 3 :D Super, bardzo się cieszę, że z każdym tomem jest coraz lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nie do końca lepiej - powiedziałabym, że inaczej, ale na tym samym wysokim poziomie :)

      Usuń
  3. Ja również uwielbiam pióro Ćwieka, ale Chłopców nie miałam jeszcze okazji czytać - czas to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co "Chłopcy" z jego twóczości podobają mi się najbardziej :)

      Usuń
  4. Jeszcze się za nią nie zabrałam, a już od Targów Książki u mnie leży :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem jak Tobie, ale mi było trochę szkoda wątku Milczkowego, tj. tego jak się zakończył... No ale Ci Chłopcy zdecydowanie należą do swojej mamy i tego nic nie zmieni :)
    I ten Piotruś! Osobiście spodziewałam się zła wcielonego, zalatującego siarką i dumnie prezentującego kopyta, a tu taka niespodzianka. I teraz pozostaje czekać na kolejny (hurra!) tom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, trochę smutno, ale... wolę takie rozwiązanie niż gdyby miało zostać w wersji "cieniowej" ;)
      A na czwarty tom już zacieram ręce, tylko mi smutno, że będzie ostatni...

      Usuń
    2. Ale że Kuba jest nieprzewidywalny pisarsko, to może się mu przydarzyć jakieś opowiadanko o Zagubionych Chłopcach w przyszłości. Tak jak to było z Lokim ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza