piątek, 24 października 2014

"Zimny wiatr" Arnaldur Indriðason

Tytuł Zimny wiatr
Autor Arnaldur Indriðason
Lektor Andrzej Ferenc
Wydawca Biblioteka Akustyczna
Czas 9 godz. 34 min.
Wraz z kolejnym tomem cyklu o islandzkim śledczym Erlendurze Sveinssonie ponownie zapraszam Was do mroźnego Reykjaviku, w którym zbrodnia ma bardzo ludzkie, zwyczajne wręcz oblicze.

Na jednym z osiedli zostaje znaleziony martwy dziesięcioletni chłopiec tajskiego pochodzenia. Ktoś pchnął go nożem w brzuch i pozostawił na chodniku, gdzie dziecko wykrwawiło się i zamarzło. Okazuje się także, że jego starszego brata nikt nie widział od kilku godzin. Czy jemu także coś się stało, czy też ukrywa się z innego powodu? Policjanci rozpoczynają żmudne śledztwo, podczas którego najważniejszymi wątkami stają się konflikty na tle rasowym w szkole i miejscu zamieszkania obydwu chłopców.


Indriðason przyzwyczaił mnie już do tego, że w każdej ze swoich powieści porusza inny problem społeczny, a popełniona zbrodnia jest niejako pretekstem do snucia refleksji nad kondycją współczesnego islandzkiego społeczeństwa. Do tej pory autor poruszał m.in. problem chorób genetycznych, rozliczenie z komunistyczną przeszłością, fizyczne i psychiczne znęcanie się nad dziećmi. Tym razem pod lupą znalazł się stosunek rodowitych Islandczyków do imigrantów oraz dzieci mieszanego pochodzenia. Obraz przedstawiony w powieści jest niestety wyjątkowo pesymistyczny, znaczna większość bohaterów okazuje się w pewnym stopniu uprzedzona do obcokrajowców, zwłaszcza tych azjatyckiego pochodzenia. Może ma to związek ze stosunkowo długo trwającą izolacją Islandii? Częściowo z pewnością wynika to także z niechęci dość dużej grupy imigrantów do pełnej asymilacji i problemem z opanowaniem nowego języka.

Śledztwo toczy się żmudnie i powoli, a jego efekt końcowy jest raczej przygnębiający, nie daje pełnej satysfakcji, jaką czasem można odczuć, gdy morderca w końcu zostaje ujawniony. Wspominałam kiedyś, że Indriðason pisze o zbrodniach dokonanych przez zwykłych ludzi i tak jest również w tym przypadku. Jest powieści są aż do bólu realne i niestety przez to tym bardziej przygnębiające.

Obok głównego wątku pojawiają się także historie poboczne, związane z prywatnym życiem Erlendura oraz dwojga jego współpracowników, Sigurdura-Olego oraz Elinborg. Komisarz nadal nie radzi sobie z traumą z dzieciństwa, związaną z zaginięciem jego młodszego brata (na ten temat dowiadujemy się kilku nowych szczegółów). Bez większego sukcesu stara się także podtrzymać skomplikowane relacje z dwojgiem swoich dorosłych już dzieci.

Podobnie jak wszystkie pozostałe powieści z tego cyklu, tak i bieżącą część poznałam w formie audiobooka. Nieodmiennie jestem zauroczona głosem Andrzeja Ferenca, który doskonale oddał klimat tej historii, jak i charakter głównego bohatera. Za każdym razem powtarzam, że jego głos kojarzy mi się nierozerwalnie z Erlendurem i tak już chyba pozostanie na zawsze.

„Zimny wiatr” to ostatni jak dotąd tom cyklu przetłumaczony na język polski. W kolejce czeka kolejnych siedem i mam nadzieję, że wkrótce ukażą się w naszym kraju. Czekam na nie z niecierpliwością, a tymczasem Was zachęcam do sięgnięcia po te części, które są dostępne. Zwłaszcza jeśli jesteście miłośnikami kryminału.

Za możliwość wysłuchania powieści "Zimny wiatr" serdecznie dziękuję Bibliotece Akustycznej.

10 komentarzy:

  1. Szalenie mnie zaciekawiłaś. Islandia jest wyspą, która jawi mi się jako miejsce dosyć utopijne, w którym aż pragnie się mieszkać, głównie przez wzgląd na krajobraz. Jest tam jednak tak jak wszędzie... Szara rzeczywistość z odcieniami czerni. Moja ochota na przeczytanie jest ogromna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za takie dosyć utopijne miejsce uważałam wcześniej Szwecję i Norwegię, dopóki znajoma nie otworzyła mi oczu, że wcale tak nie jest. Natomiast książkę jak najbardziej polecam!

      Usuń
  2. Lubię tego autora. Jego książki mają dość ciężki klimat i powolną akcję, ale zawsze niosą jakiś przekaz. To nie zwykłe czytadła, tylko książki, w których trzeba się zanurzyć. Przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłośniczką kryminałów nie jestem, ale tak zarysowałaś ją, że nie mogę się jej oprzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z islandzkich kryminałów czytuję Yrsę Sigurdarttotir i jest świetna, ciekawa jestem tego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki nie trafiłam na Indridasona, też znałam jedynie książki Yrsy. Ciężko ich porównać, bo piszą w zupełnie odmienny sposób, ale oboje robią to świetnie.

      Usuń
  5. Właśnie, muszę w końcu kupić ten "Zimny Wiatr". Co prawda poprzednio wydany w naszym kraju kryminał z serii Indridasona mnie odrobinę zawiódł, ale wcześniejsze na tyle zafascynowały, że dam mu drugą szansę :) Ale w wersji papierowej, bo próbowałem słuchać wersji audio, jednak lektor mnie odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie bardzo polubiłam głos pana Ferenca i tak, jak napisałam już kilkukrotnie od razu kojarzy mi się z Erlendurem :)

      Usuń
  6. Szczerze podziwiam, że jesteś w stanie wysłuchiwać audiobooków i nic Cię nie rozprasza :D Ja próbowałem słuchać 20-minutowego opowiadania i nagle okazywało się, że mam tysiąc rzeczy do zrobienia w międzyczasie. Później zaś nie wiedziałem nawet dobrze czego słuchałem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam, dlatego teraz biorę się za audiobooki tylko wtedy, gdy zajmuję się czymś, co nie wymaga myślenia - prasowanie (wyłazi kura domowa), a latem byczenie się na słońcu ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...