Przejdź do głównej zawartości

"Asteriks i spółka" (recenzja)

Pamiętacie „Dobble”, świetną grę sprawdzającą refleks i spostrzegawczość? Dzisiaj mam dla Was propozycję innej gry, przy której będziecie bawić się równie dobrze, a może nawet jeszcze lepiej.

Cel gry
Celem gry jest zdobycie jak największej ilości kart, do czego przydadzą się dobra pamięć i szybki refleks.

Opakowanie i zawartość
W niewielkim opakowaniu znajdują się:
instrukcja
7 kafelki kategorii
49 kart (po 7 z każdej kategorii)

Karty z pewnością podbiją serce każdego fana Asteriksa i Obeliksa, wykorzystane są bowiem na nich grafiki z komiksów. Widnieją na nich m.in. mieszkańcy wioski Galów, niektórzy cudzoziemcy (Bryt, Egipcjanin czy też Pikt), nie zabrakło także kategorii poświęconej Rzymianom.


Rozgrywka
Przed przystąpieniem do gry należy rozłożyć wszystkie kafelki, a następnie pod każdym z nich ułożyć jedną kartę o tym samym kolorze obrazkiem do góry. Gdy wszyscy gracze zapamiętają, co znajduje się na obrazkach, karty należy odwrócić grafiką do dołu. Pozostałe karty leżą zakryte na stosie obok.

Zasady gry są banalnie proste i można je wyjaśnić oraz zapamiętać dosłownie w kilkanaście sekund. Pierwszy z graczy odkrywa jedną kartę ze stosu w taki sposób, by wszyscy jednocześnie zobaczyli znajdujący się na niej obrazek i kolor tła. Osoba, która jako pierwsze powie na głos, co znajduje się karci leżącej pod kafelkiem o tym samym kolorze, może ją zabrać do swojego stosu, a nowo wylosowaną kartę odkłada się na miejsce poprzedniej. I tak dalej, aż do wyczerpania stosu.


Podsumowanie
Gra przebiega bardzo dynamicznie i choć nie jest skomplikowana, zapewnie wiele rozrywki, zwłaszcza gdy rozgrywa się ją w kilkuosobowym gronie. Świetnie się przy niej bawiłam i serdecznie polecam ją nie tylko dzieciom, ale i dorosłym.

Liczba graczy: 2-8 osób
Wiek: od 6 lat
Czas gry: około 10-15 min
Wydawca: Egmont
Projektant: Reiner Knizia

Za udostępnienie egzemplarza gry serdecznie dziękuję Krainie Planszówek.

Komentarze

  1. Ale fajna gra!
    Pędę nabędę jak środki zdobędę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Musiałam trzy razy przeczytać o co chodzi, aż poraziła mnie prostota gry. Coś dzisiaj nie błyszczę inteligencją :)) Gra wygląda kapitalnie! Zdecydowanie coś dla nas. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie musiałam czytać recenzji tej gry, Asteriksa biorę w ciemno!

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że to taka krótka gra, wolę jednak dłuższe posiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TOP 10: powieści Stephena Kinga

Wrzesień okrzyknęłam samozwańczo miesiącem Stephena Kinga, dlatego warto podsumować jego koniec zestawieniem najlepszych powieści Mistrza. A konkretnie, najlepszych w moim prywatnym rankingu. Ich kolejność jest bardzo umowna, bo uwielbiam wszystkie, a pewna jestem tylko pierwszej trójki, reszta mogłaby stanąć obok siebie na czwartym miejscu na podium.
1. "To" (moja recenzja)

Jedna z pierwszych powieści Kinga, jaką czytałam. Zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet po latach nie czułam się komfortowo w towarzystwie klaunów, a już z pewnością nikt nie przekonałby mnie, że są zabawni i nieszkodliwi... Odświeżałam ją kilka miesięcy temu i mimo upływu lat, nadal zdała egzamin z przyprawiania o gęsią skórkę.

Top 10 najlepszych horrorów

31 października to dobry dzień, by sięgnąć po dobry horror. Do wieczora pozostało jeszcze kilkanaście godzin, macie więc czas na skombinowanie odpowiedniej książki. Po co warto sięgnąć?
Właściwie to mogłabym ułożyć cały ranking składający się z powieści Stephena Kinga. Jednak aby nie być monotematycznym, starałam się wybrać książki różnych autorów i w różnych klimatach. Łączy je jedno - groza i gwarantowane ciary na plecach podczas lektury.

Czym kolorować, czyli przegląd kredek, cienkopisów i wszystkiego, co koloruje.

Od kilku miesięcy relaksuję się w towarzystwie kolorowanek dla dorosłych. Zaczęło się od jednego egzemplarza „Art deco” oraz zestawu kredek szkolnych, a obecnie mój domowy arsenał rozrósł się do czternastu kolorowanek oraz kilku zestawów kredek, cienkopisów i mazaków. Dzisiaj dzielę się wrażeniami, co najbardziej mi się przydaje, a czego nauczyłam się unikać. Może Was zainspiruję? 
Narzędzi służących do kolorowania jest mnóstwo, poczynając od tradycyjnych kredek i farb, poprzez cienkopisy, a na żelowych długopisach kończąc. Sama korzystam z pięciu: 1.Kredki 2.Cienkopisy 3.Długopisy żelowe 4.Mazaki 5.Pastele