wtorek, 2 września 2014

"To" Stephen King

ToStephen King
Albatros, 2014 
 
Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.

W moje ręce ponownie trafiła książka Stephena Kinga, która swego czasu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że mimo upływu kolejnych lat niektóre sceny nadal tak żywo były wyryte w mojej pamięci, że mimo zagłębiania się w kolejne w powieści grozy i horrory, „To” niewzruszenie tkwiło na szczycie mojej prywatnej listy tych najlepszych. I po której nigdy nie potrafiłam już z ufnością spojrzeć na żadnego klauna.

W monstrualnych rozmiarów opowieści King przenosi nas do Derry, podobnego do tysięcy innych prowincjonalnych amerykańskich mieścin. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z nieznanych przyczyn przestępczość jest tu większa, ludzie bardziej brutalni i bezwzględni, a co dwadzieścia kilka lat dochodzi do eskalacji przemocy i w niewyjaśnionych okolicznościach giną dzieci.

Rok 1957. Po trwającej tydzień ulewie, sześcioletni George ma wreszcie okazję pobawić się na ulicy, puszczając w płynącej wzdłuż ulicy wodzie papierowy okręcik, wykonany przez starszego brata, Billa. Po kilku godzinach jego potwornie okaleczone zwłoki zostają znalezione przy jednej ze studzienek kanalizacyjnych. Jednak śmierć George’a to dopiero początek, giną kolejne dzieci, a wiele innych zaczyna dostrzegać rzeczy, które do tej pory były jedynie wytworami ich wyobraźni. Tajemnicze, nieuchwytne To karmi się ich strachem i ciałami.

Rok 1985. W Derry ponownie dochodzi do dziwnych zjawisk ją, ponownie też zaczynają ginąć dzieci. Wszystko wskazuje na to, że To powróciło, a wraz z nim do Derry przybywają ci, którzy przed laty stanęli z Tym do walki. Tylko, czy jako dorośli ludzie mają jakiekolwiek szanse, skoro najpotężniejszą bronią do walki z Tym jest dziecięca wiara, wyobraźnia i odwaga?

Akcja powieści toczy się dwutorowo, przeskakując między wydarzeniami z roku 1957 i 1985. Z tego względu aż do samego końca nie wiadomo, jak potoczyła się walka siedmiorga głównych bohaterów z Tym i dlaczego po latach zostali zmuszeni do powrotu. King, jak to ma w zwyczaju, snuje długie, wyczerpujące (nie mylić z męczącymi!) opisy, pozwalając czytelnikowi zanurzyć się w rzeczywistość Derry. Choć akurat słowo „zanurzyć się” brzmi w kontekście rozgrywających się w nim wydarzeń dość złowieszczo.

Zło przybiera w Derry różnorodne formy i zdawać by się mogło, że to tkwiąca w niektórych z jego mieszkańców nienawiść, obłęd, a czasem wcale nie mniej niebezpieczna paraliżująca obojętność są bardziej przerażające niż mityczne To, sięgające po ciała i umysły ich dzieci. Każdy z głównych bohaterów spotkał się z inną formą zła, wśród których znalazły się: przemoc domowa z podtekstem molestowania seksualnego, nienawiść rasowa, lodowata obojętność i odrzucenie przez rodziców, prześladowanie przez rówieśników. A to jedynie drobny element tego, co kryje się pod płaszczykiem codzienności w Derry.

Dzieckiem nie przestawało się być w jednej chwili przy wtórze huku, jak gdyby pękł balon. Dzieciństwo wyciekało z ciebie jak powietrze z dziurawej opony.

„To” jest opowieścią o niezwykłej sile dziecięcej wiary i wyobraźni, które tracimy wraz z upływem kolejnych lat. Dziecko postrzega świat zupełnie inaczej niż dorosły, mniej racjonalnie, natomiast całkowicie ufając własnym odczuciom. Zarówno jego marzenia, jak i lęki, są najczęściej nieskomplikowane w swej istocie, a jednocześnie jakby prawdziwsze, bardziej realne. To wszystko doskonale uchwycił w swojej powieści King, pokazując przy tym, jak wszystko zmienia się wraz z dorastaniem, jak zatracamy tę niezwykłą część siebie, gdy przekraczamy każdą kolejną dekadę życia.

Napięcie pojawia się już od pierwszych stron i narasta nieprzerwanie aż do samego końca. Autor krok po kroku buduje niepokojącą, wywołującą gęsią skórkę atmosferę, a jednocześnie bardzo niespiesznie kieruje akcję ku rozwiązaniu. I to niejako podwójnie, dlatego że dopiero na samym końcu oprócz właściwego zakończenia, dowiadujemy się, co naprawdę wydarzyło się w Derry w 1957 roku.

Po latach „To” nie przeraziło mnie wprawdzie tak, jak za pierwszym razem, a wyjaśnienie pochodzenia Tego nie do końca mnie przekonało, jednak i tak uważam tę powieść za jedną z najważniejszych i najlepszych w dorobku Kinga. Łączy w sobie grozę i magię, potężnie oddziałując na wyobraźnię i pozostawiając wrażenie niepokoju nawet po skończonej lekturze. Serdecznie polecam nie tylko fanom prozy Mistrza.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytam Kinga.

31 komentarzy:

  1. Powiem szczerze, że we mnie TO nigdy nie wzbudzalo przerażenia, ale być może dlatego, że wcześniej przeraził mnie film :D Za to lektura wzbudziła we mnie zachwyt, choć czytałam ebook, czego nie cierpię :) Czułam się, jakbym spotkała dawno niewidzianych przyjaciół z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie z kolei film średnio się podobał, nie mogłam patrzeć na kucyk dorosłego Billa ;)

      Usuń
    2. Ja go oglądałam po kryjomu mając 10 lat :P A po latach wróciłam do niego z sentymentem. Mam nawet w planach w najbliższym czasie :)

      Usuń
  2. Uwielbiam tę powieść, choć zakończenie, tzn. właśnie pochodzenie Tego, było beznadziejne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, to chyba najsłabszy (i jedyny!) punkt "Tego"...

      Usuń
  3. Oglądałam film na podstawie tej książki. nigdy Klaunów nie lubiłam, ale po filmie zaczęłam się ich bać ze zdwojona siłą :D
    Nie wiem,czy przeczytam książkę, bo styl Kinga mi średnio pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "To" jest bardzo "kingowskie", więc jeśli nie odpowiada Ci styl autora, to chyba faktycznie lepiej się nie męczyć.

      Usuń
  4. Chyba nie muszę dodawać, że jestem bardzo zachęcona do poznania tej książki. Wprawdzie Kinga chcę przeczytać w całości, ale "To" wędruje na początek listy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam kilka lat temu i To zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Może nie przerażało mnie tak, jakbym tego oczekiwała, ale nastrój grozy, jaki towarzyszył mi przez ponad tysiąc stron, to wrażenie nie do zapomnienia. Dodatkowo od dziecka nienawidzę klaunów, więc jako urodzona masochistka tę książkę po prostu musiałam przeczytać - nie żałuję ani trochę. Według mnie - jedna z najlepszych książek Kinga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, według mnie jest zdecydowanie jedną z najlepszych jego powieści. A co do klaunów... to niezależnie od tego, czy zna się "To", czy nie, są przerażający :)

      Usuń
  6. TO - jedna z moich ulubionych powieści. Oglądałam też ekranizację, może nie jest perfekcyjna, ale i tak robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ekranizacja średnio mi się podobała, inaczej to sobie wyobrażałam...

      Usuń
  7. Kinga jeszcze nie miałam okazji czytać, ale chciałabym jak najszybciej to nadrobić. Mam na półce Chrisitine i jak zaskoczę, to pewnie kiedyś i po "To" sięgnę. Ciekawi mnie niesamowicie ta powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Christine" też jest niezła :) Pisałam o niej tutaj:
      http://www.kacikzksiazka.pl/2014/02/christine-stephen-king.html

      Usuń
  8. Kiedyś przeczytam! Koniecznie! A potem padnę trupem, bo co jak co, ale klaunów to ja się cholernie boję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie po "Tym" na widok klauna z pomarańczowymi pomponami będziesz uciekać gdzie pieprz rośnie ;)

      Usuń
    2. E tam, uciekać od razu... Na zawał umrę na miejscu i spokój będzie :)
      Ja do tych typów z czerwonymi nosami, perukami i mocnym makijażem niestety nie mam nerwów, do tego stopnia, że pranków na youtube z nimi (killer clown prank) nie daję rady oglądnąć :P

      Usuń
  9. Kinga mam w planach poznać w końcu w najbliższym czasie, ale nie wiem, czy "To" jest odpowiednią pozycją, by zawrzeć naszą znajomość. Nigdy nie lubiłam klaunów! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to dobry pomysł, bo powieść jest niemal doskonała :)

      Usuń
  10. Lubię książki Kinga, ale muszę mieć na nie odpowiedni nastrój. Ciekawe kiedy go będę miała, żeby przeczytać "To"? :D

    OdpowiedzUsuń
  11. eh... niestety dla mnie te długie i wyczerpujące opisy Kinga, są jednak męczące :) i choć bardzo mam ochotę na tę książkę, to jednak jego gawędziarstwo i opasłe tomisko, póki co skutecznie mnie zniechęca. Mam już za sobą kilka książek tego pana i mogę powiedzieć, że nasza "przyjaźń" jest dość burzliwa. Uwielbiam jego historie, jednak jego styl strasznie mnie męczy.... Choć właśnie skończyłam jego debiutancką powieść "Carrie" i muszę przyznać, że wcale nie było tak źle.. a wręcz było bardzo dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że co innego podoba nam się w Kingu, dla mnie "Carrie" okazała się rozczarowaniem... :)
      http://www.kacikzksiazka.pl/2014/08/carrie-stephen-king.html

      Usuń
  12. Zaczęłam czytać, ale spasowałam... Już po setnej stronie byłam zmęczona i nie miałam ochoty czytać dalej. Może kiedyś wrócę. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam dwie książki Kinga - Carrie i Miasteczko Salem. Dość mocno je przeżyłam, a że nie lubię się bać po tą pozycję raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  14. King to ikona horroru, a ja zatrzymałam się tylko na niektórych ekranizacjach, lecz mam zamiar to zmienić w najbliższym czasie, sądzę że To będzie idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialna książka. I choć po Twojej recenzji zauważyłem drugie jej dno (dorastanie), to wciąż dam głowę, że King po prostu chciał mieć na koncie książkę z PIEPRZONYM KLAUNEM MORDERCĄ. Kto by nie chciał? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz... a ja się nie dopatrzyłam tak oczywistego motywu... :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...